Szukaj na tym blogu

29 stycznia 2022

Dziewica.

1. Uchyliła swoje usta.


Uchyliła swoje usta, czekając na kolejny etap tej słodkiej zabawy. 


Leżała na wznak szeroko rozchylonymi udami. Patrzyła na mnie wzrokiem pełnym podniecenia. W jej spojrzeniu widać było coś w rodzaju cierpienia. Jednak nie było to zwykłe cierpienie. Jej stan był spowodowany tym, że jeszcze w nią nie wszedłem.

Klęczałem między jej udami. Mój penis, obleczony w przezroczystą prezerwatywę, sterczał wycelowany prosto w jej szparkę. Trzema palcami lewej dłoni uciskałem wzgórek, a wskazującym prawej męczyłem niemiłosiernie jej wisienkę. Starałem się być bardzo precyzyjny. Chciałem trafić w najczulszy punkt, sprawić jej jak najwięcej przyjemności.

Po chwili pieściłem napęczniałą łechtaczkę swoim kciukiem. Palcem drugiej dłoni wykonywałem powolne ruchy do góry i do dołu. Jej cipeczka była już wilgotna, ciasna, różowa, bardzo mnie podniecała. Co chwilę śliniłem swoje ręce, by dotyk był jeszcze bardziej delikatny.

Wszystkiemu przyglądała się bardzo uważnie. Spoglądała raz na moją twarz, raz na swoją muszelkę. W sekundę później wykonywałem już szybkie, poprzeczne ruchy. Pod opuszkami moich palców przemykał napęczniały ogonek. Jej reakcja była natychmiastowa. Coraz mocniej dygotała, jej ciało drżało w narastającym podnieceniu.

-Przyjemnie ci? - spytałem cicho.

Odpowiedziała szczerym uśmiechem, uśmiechem pełnym drżenia i podniecenia. Nie dało się ukryć, że jej się to podobało. Zmieniłem kierunek ruchów. Teraz wodziłem palcami do góry i do  dołu.

-To jeszcze nie koniec, - szepnąłem.

Patrzyła na mnie, nie wiedząc, co jeszcze może ją spotkać. W jej wzroku widziałem oczekiwanie i ufność. Ułożyłem palce po obydwu stronach jej pizdeczki. Ściskałem i masowałem ze wszystkich stron. Do moich uszu dobiegł odgłos głębokiego przyspieszonego oddechu. Jej cudowna jaskinia miłości robiła się coraz bardziej opuchnięta i napęczniała. Płatki z jej wnętrza wysuwały się do góry, tworząc wspaniały, cudowny kwiat.

-Popatrz tylko. Popatrz na to. Popatrz, jaka jesteś podniecona, - mówiłem bez pośpiechu, zabawiając się jej cipeczką.

Byłem coraz bardziej rozgrzany, ciśnienie w moich żyłach rosło. Czułem, jak pulsującą krew. Była cała moja, w moim, i tylko moim, posiadaniu. Po chwili znów palcem wskazującym prawej dłoni wodziłem wzdłuż jej rowka. Zachwycałem się jego barwą i ułożeniem poszczególnych warstw. Mój penis już teraz domagał się spełnienia.

-Och Karolinko, jesteś taka piękna, tak bardzo mnie podniecasz, -  szepnąłem bardziej do siebie, niż do niej.

Po chwili, wykonując półkoliste ruchy na jej łechtaczce, chwyciłem w dłoń mojego sinego, pulsującego, rwącego się do akcji kutasa. Mruczałem, wzdychałem, stękałem, bo wiedziałem, że za chwilę znajdę się w jej gorącym, niesamowicie ciasnym, wnętrzu.

Przyłożyłem moją, odzianą w silikonowy mundurek, głowicę do jej, zdawałoby się, o wiele za ciasnej szparki. Patrzyła na mnie, jakby zastanawiała się, czy rozmiary mojego przyrodzenia nie sprawią jej bólu. Dobrze jednak wiedziała, że jego wielkość jest dla niej idealna. Wiedziała, że może spodziewać się dużej przyjemności.

Dysząc, jakbym sam nie był tego pewny, przesuwałem łeb mojego fiuta do góry i do dołu, starając się zrobić jak najwięcej miejsca. Chodziło mi o to, żeby jej, jeszcze dość skromnie pojawiające się, soki, jak najefektywniej rozprowadzić, tak, by samo wejście przebiegało jak najłagodniej i bez oporów.

Uchyliła swoje usta, czekając na kolejny etap tej słodkiej zabawy. Jej piersi robiły się coraz większe, coraz bardziej okrągłe, sutki nabrzmiewały i wypiętrzały się do góry. Wykonywałem ciągle te same posuwiste ruchy w górę i w dół, jednak za każdym razem coraz mocniej przyciskałem swojego tarana do jej słodkiej jaskini. Trwało to może kilka, może kilkanaście sekund. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...