Szukaj na tym blogu

16 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

7. Nie zrobię ci krzywdy. 


Niespodziewanie, kompletnie spłoszony, poderwał się z miejsca. Wystraszyła się, że za chwilę będzie po wszystkim, a ona zostanie oskarżona o próbę gwałtu na nieletnim. Próbowała go zatrzymać. 

-Co robisz? Nie uciekaj!  

Zatrzymał się wpół kroku. Szybko oddychał. Dopiero teraz uświadomił sobie, że zachowuje się jak gówniarz. Przecież w końcu i tak będzie musiał zmierzyć się z tym problemem. 

-Po prostu, stój. Nic nie robię. Okej?

Patrzył na nią, jakby za chwilę miała go rozszarpać na kawałki. Im bardziej o tym myślał, tym bardziej się bał. A może po prostu powinien przestać myśleć? 

-Och, dzieciak jeszcze jesteś. 

-Że co?

Odetchnęła ciężko. 

-Może masz te swoje siedemnaście lat, jednak koledzy nie powinni byli ci robić tego prezentu. Chyba nie jesteś jeszcze gotowy. 

Trząsł się, w jego oczach wciąż był strach, ale lepiej sobie już z nim radził. Pokiwała głową.

-Poddaję się. Pójdę i powiem im, że wszystko odbyło się zgodnie z planem. 

-Nie, - zaoponował.

-Nie chcesz tego?

-Uhu. 

-Więc jednak chcesz to zrobić.

Jeszcze raz skinął. 

-Dobrze, w takim razie… patrz na moją cipkę, po prostu patrz na moją cipkę i powoli rozpinaj rozporek, - instruowała. 

Jego ręce powędrowały do paska spodni. Widząc to, uśmiechnęła się szczerze.

-Już lepiej.

Swoje nogi uniosła jeszcze wyżej, a po chwili oparła na piersiach. Jej tyłek wydał mu się jeszcze większy i jeszcze bardziej okrągły. Podniecenie wyskoczyło pod sufit. Jedną dłonią zwijała i podciągała majtki, a drugą rozwierała pośladki.

"Och nie, nie", - myślał, ale patrzył. 

W pewnym momencie jej cipa rozeszła się na boki i ukazała swoje mięsiste przekrwione wnętrze. Prawie umarł z wrażenia. To był dla niego powalający widok, nie mógł opanować drżenia. Czuł, jak krew pulsuje w jego skroniach, a przed oczami wirują kolorowe spirale. 

-Ooooooch! - jęknął głośno.

-Spokojnie, - uśmiechnęła się.

Czuł się winny, chociaż nie wiedział dlaczego.

-Przepraszam, przepraszam, - powtarzał.

Jej twarz wyrażała rozbawienie, ale też współczucie. 

-Przecież nic się nie stało. Nie przepraszaj.

Poskręcane, czarne kędziory porastały grube, solidnie ukrwione wargi, niczym dzikie chwasty. Przełknął ślinę i czekał. Była spokojna, może nawet obojętna, chociaż, równie dobrze, mógł być to zawodowy profesjonalizm.

-Powiedz mi, - odezwała się wreszcie, - czy ty naprawdę, jeszcze nigdy nie widziałeś dziewczyny nago. 

-Tak… nie… eeee…

Przyglądała mu się uważnie.

-Nie, - powiedział najpierw, ale zaraz się poprawił, - No widziałem, ale w filmach, nie tak… na własne oczy.

Patrzył na nią i cały drżał, ale już nie ze strachu.

-Wiesz co? Jesteś słodki, jak mały szczeniaczek.

Skrzywił się. To chyba miał być uśmiech. 

"Dobre i to", - pomyślała. 

-Nie nazywaj mnie tak, - powiedział cicho.

Posłała w jego stronę soczystego buziaka.

-Hej! Nie obrażaj się, z mojej strony to komplement. Naprawdę, mam na ciebie coraz większą ochotę. 

Jego usta skrzywiły się w  grymasie niepewności. 

-Nie zrobię ci krzywdy. Jak się rozluźnisz i na chwilę zapomnisz, kim jestem, to może być to, przyjemne. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...