11. Nie zapomnę cię.
Pochyliła się i splunęła kilka razy. Ślina popłynęła szczelinami między fiutem a jej cyckami. Kiwnęła głową, by zaczął poruszać swoimi biodrami. Zrobił to bez wahania.
-Ych, ych, ych… - stękał tylko.
Patrzył na jej ściśnięte balony i swojego pytona raz niknącego, raz pojawiającego się i nie mógł uwierzyć w to, co się działo.
-No młody, teraz na pewno o mnie nie zapomnisz.
Usiadła i znowu wzięła go do ust.
-Uch, uch, oj, aaaaj, - kwilił.
Siedziała na krawędzi łóżka, a on stał obok, prężył się i jęczał.
-A nie mówiłam?!
Jedną ręką ściskała jego jądra delikatnie, czule, ale elastycznie, drugą obejmowała trzon kutasa od góry. Robiła to samymi palcami, jakby grała na fujarce.
-Och, och, już nie mogę! - dygotał na całym ciele.
W jej ustach spoczywał czubek jego męskości, opuchnięta żyła co chwilę znikała za ich granicą. Jej policzki zapadły się jeszcze bardziej niż poprzednio, ssała, ciągnęła, cmokała i nagle dotarło do niego, że oto ta kobieta spełniała jego najskrytsze marzenia, jego pragnienia. Był zaskoczony, że jakakolwiek dziewczyna może je w ogóle odkryć i że stanie się to tak szybko.
Teraz wszystko potoczyło się bardzo szybko. Legła na wznak i szeroko rozłożyła nogi. Z radością wlazł między nie. Był zaskoczony, że wiedział, jak to zrobić. Ukląkł, a później opadł pośladkami na prześcieradło. Chwycił za kutasa, przyłożył do cipy i popchnął. Z rozkoszą w nią wszedł.
-Ych! - stęknął.
Przyłożyła palce i zaczęła masować. Dość niezdarnie poruszał biodrami.
Chlip, chlap, chlip, chlap… - rozbrzmiewały mokre odgłosy.
Jego chuj właził i wyłaził.
-Ych, uch, ych, uch… - stękał.
Patrzył na swojego kutasa, na jej drżącą dłoń i pocił się z podniecenia.
-Yyyyyach! - jęknął.
W tym samym momencie jej cipa zaczęła się dziwnie, szybko i mocno kurczyć.
-Yyyyyyyy! - wyrzucił z siebie.
Po kilku ruchach jej norka zrobiła się nieznośnie ciasna. Trudno było mu to wytrzymać.
-Ooooch, oooooch, oooooch! - wzdychała coraz głośniej.
Miała zamknięte oczy i masowała swoje cycki. W końcu położył się za jej plecami.
-Och, och jak mi dobrze, och jak wspaniale, - dyszał jej do ucha.
To było boskie, cudowne doświadczenie, był tak blisko jej ciała, tak blisko kobiety.
-Och, chcę cię, och… tak… chcę cię! - sapał.
Już wcale nie wydawała się mu taka brzydka i odpychająca. Jej doświadczenie i zaangażowanie sprawiły, że szybował na granicy utraty przytomności.
-No widzisz, jesteś zadowolony, - uśmiechała się.
Uniosła nogę, a non podtrzymywał jej udo.
-Ufff, uff, uff, - syczał, zaciskając zęby.
Raz, dwa, raz, dwa… - poruszał biodrami.
Nagle jej cipa skurczyła się tak, iż myślał, że wyzionie ducha.
Raz, dwa, raz, dwa… wchodził i wychodził, wchodził i wychodził… to było trudne do opisania.
-Brygida, ooooooch, Brygida! - wzywał jej imię.
Drugie ramię włożył pod jej plecy i chwycił ja za rękę. Ścisnął tak mocno jej palce, jakby za chwilę miała mu uciec.
-Och Brygida! - wołał coraz głośniej.
Nim przymknął powieki, spostrzegł, że jego kochanka ciągle bawi się swoimi piersiami. Uwielbiał widok, kiedy się uginały pod naporem palców.
-Oooooch, jak mi dobrze! - jęczał.
Zamknął oczy i dyszał wprost w jej napiętą szyję.
-Och, och, och…
Ona także miała spuszczone powieki, zagryzła dolną wargę i cichutko pojękiwała.
-Ach, ach, ach…
Czuł, że sprawdza się jako kochanek.
-Oooooch Brygida nie zapomnę cię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz