Szukaj na tym blogu

20 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

11. Nie zapomnę cię.


Pochyliła się i splunęła kilka razy. Ślina popłynęła szczelinami między fiutem a jej cyckami. Kiwnęła głową, by zaczął poruszać swoimi biodrami. Zrobił to bez wahania. 

-Ych, ych, ych… - stękał tylko. 

Patrzył na jej ściśnięte balony i swojego pytona raz niknącego, raz pojawiającego się i nie mógł uwierzyć w to, co się działo. 

-No młody, teraz na pewno o mnie nie zapomnisz.

Usiadła i znowu wzięła go do ust. 

-Uch, uch, oj, aaaaj, - kwilił.

Siedziała na krawędzi łóżka, a on stał obok, prężył się i jęczał.

-A nie mówiłam?! 

Jedną ręką ściskała jego jądra delikatnie, czule, ale elastycznie, drugą obejmowała trzon kutasa od góry. Robiła to samymi palcami, jakby grała na fujarce. 

-Och, och, już nie mogę! - dygotał na całym ciele.

W jej ustach spoczywał czubek jego męskości, opuchnięta żyła co chwilę znikała za ich granicą. Jej policzki zapadły się jeszcze bardziej niż poprzednio, ssała, ciągnęła, cmokała i nagle dotarło do niego, że oto ta kobieta spełniała jego najskrytsze marzenia, jego pragnienia. Był zaskoczony, że jakakolwiek dziewczyna może je w ogóle odkryć i że stanie się to tak szybko. 

Teraz wszystko potoczyło się bardzo szybko. Legła na wznak i szeroko rozłożyła nogi. Z radością wlazł między nie. Był zaskoczony, że wiedział, jak to zrobić. Ukląkł, a później opadł pośladkami na prześcieradło. Chwycił za kutasa, przyłożył do cipy i popchnął. Z rozkoszą w nią wszedł.

-Ych! - stęknął.

Przyłożyła palce i zaczęła masować. Dość niezdarnie poruszał biodrami.

Chlip, chlap, chlip, chlap… - rozbrzmiewały mokre odgłosy. 

Jego chuj właził i wyłaził. 

-Ych, uch, ych, uch… - stękał.

Patrzył na swojego kutasa, na jej drżącą dłoń i pocił się z podniecenia. 

-Yyyyyach! - jęknął.

W tym samym momencie jej cipa zaczęła się dziwnie, szybko i mocno kurczyć.

-Yyyyyyyy! - wyrzucił z siebie.

Po kilku ruchach jej norka zrobiła się nieznośnie ciasna. Trudno było mu to wytrzymać.

-Ooooch, oooooch, oooooch! - wzdychała coraz głośniej.

Miała zamknięte oczy i masowała swoje cycki.  W końcu położył się za jej plecami. 

-Och, och jak mi dobrze, och jak wspaniale, - dyszał jej do ucha.

To było boskie, cudowne doświadczenie, był tak blisko jej ciała, tak blisko kobiety.

-Och, chcę cię, och… tak… chcę cię! - sapał.

Już wcale nie wydawała się mu taka brzydka i odpychająca. Jej doświadczenie i zaangażowanie sprawiły, że szybował na granicy utraty przytomności. 

-No widzisz, jesteś zadowolony, - uśmiechała się.

Uniosła nogę, a non podtrzymywał jej udo. 

-Ufff, uff, uff, - syczał, zaciskając zęby.

Raz, dwa, raz, dwa… - poruszał biodrami.

Nagle jej cipa skurczyła się tak, iż myślał, że wyzionie ducha. 

Raz, dwa, raz, dwa… wchodził i wychodził, wchodził i wychodził… to było trudne do opisania. 

-Brygida, ooooooch, Brygida! - wzywał jej imię.

Drugie ramię włożył pod jej plecy i chwycił ja za rękę. Ścisnął tak mocno jej palce, jakby za chwilę miała mu uciec.

-Och Brygida! - wołał coraz głośniej.

Nim przymknął powieki, spostrzegł, że jego kochanka ciągle bawi się swoimi piersiami. Uwielbiał widok, kiedy się uginały pod naporem palców. 

-Oooooch, jak mi dobrze! - jęczał.

Zamknął oczy i dyszał wprost w jej napiętą szyję. 

-Och, och, och…

Ona także miała spuszczone powieki, zagryzła dolną wargę i cichutko pojękiwała. 

-Ach, ach, ach…

Czuł, że sprawdza się jako kochanek.

-Oooooch Brygida nie zapomnę cię! 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...