Szukaj na tym blogu

19 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

10. To jeszcze nie koniec.


Siedział w niej, było obłędnie, ale nagle wystraszył się i rzeczywiście postanowił wyjść. Nie dała mu tej satysfakcji. Przytrzymała jego tyłek.

-Och, nie wychodź, nie wychodź. Tak jest dobrze. Och tak mi dobrze, - instruowała z przejęciem.

Po chwili położyła się na krawędzi łóżka i uniosła nogi wysoko do góry. 

-Klęknij, - nakazała. 

Posłusznie opadł na kolana. Trzymał penisa, celując wprost w jej szparkę. Z pytaniem w oczach patrzył jej w oczy. 

-Doskonale, - pochwaliła.

Jego banan zrobił się jeszcze grubszy i jeszcze bardziej sztywny. Oplatała go sieć żył, zsiniał i wyglądał jak gałąź sosnowa. Masowała swoją cipkę, rozgarniając płatki raz w jedną raz w drugą stronę. Niecierpliwił się. Znowu chciał się w niej znaleźć. Zaczynało się mu to podobać. 

-Tylko spokojnie. Poczekaj. Nie spiesz się. Teraz.

Zabrała dłoń, pozostawiając mu otwarte pole. Przytrzymał ręką, wycelował, dotknął i wepchnął od razu do samego końca.

-Świetnie, - pochwaliła.

-Aaaaaaach!!! - westchnął głęboko.

Podwoje, mimo iż na początku wydawały się bardzo ciasne, gładko rozstąpiły się na boki. Był pewien, że trafił w samo sedno. 

-Mówiłam, że będzie dobrze, - cieszyła się.

Patrzył, jak jego własny kutas spoczywa w jej cipie i nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. 

-Oooooch, ooooooch! - wzdychał ciężko.

Był tak podniecony, że jego jaja skurczyły się do małego woreczka.

-No  młody, pracuj, pracuj, nie krępuj się, - zachęcała.

Pchał się i stękał, wychodził i stękał. 

-Uch, uch, uch… 

"Co się dzieje? Co się dzieje?" - myślał gorączkowo. 

Nie mógł uwierzyć, że właśnie kopuluje, bo to nie była miłość. To była czysta, zwierzęca kopulacja i miał tego długo nie zapomnieć. Tak mu się wydawało. Czy był na to przygotowany? 

-Teraz wejdź na mnie okrakiem, - nakazała.

Spojrzał na nią zdziwiony. O czymś takim to już w ogóle nie słyszał. 

-Po co? - spytał zdezorientowany, ale ona zaraz mu to wyjaśniła. 

-Daj mi go między cycki. 

Więcej nie trzeba mu było do szczęścia. Uśmiechnął się, jakby usłyszał coś bardzo niestosownego, ale z ochotą przyjął propozycję. 

-Hehe… a tak można? - roześmiał się pod nosem. 

Także odpowiedziała uśmiechem.

-No pewnie, - szepnęła.

Kiedy już na niej siedział, a jego kutas wygodnie spoczywał między dwoma balonami, westchnął przeciągle:

-Oooooooch!!!

To było to czego po czymś takim oczekiwał. 

-No i co, dobrze?

-Hehehe… nooooo. 

-A mówiłam, żebyś niczego się nie bał? Prawda, że to łatwizna? To taka premia ode mnie, można powiedzieć gratis od firmy, - powiedziała śmiejąc się.

-Ooooooch… za co? - udawał, że nie wie o coc hodzi. 

-Za dobre sprawowanie, małolacie. W sumie byłeś bardzo grzeczny i posłuszny. 

Mocno ścisnęła jego fiuta swoimi cyckami, a on zawył z rozkoszy. 

-Uuuuuuaaaach!!!

Było cudownie. Nie panował już nad tym.

-Śpiewasz, jak słowik, szczeniaku, - śmiała się. 

Takiego wrażenia, nawet w najśmielszych snach, się nie spodziewał. Było nieziemsko. Czuł się tak, jakby włożył kutasa w miękkie, sprężyste poduszki. W głowie mu wirowało, ciężko dyszał, ale był szczęśliwy jak nigdy dotąd. Wiedział, że tę zabawę będzie chciał powtórzyć i to w najróżniejszych konfiguracjach. 

-Poczekaj, to jeszcze nie koniec, - zwróciła się do niego po jakimś czasie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...