10. To jeszcze nie koniec.
Siedział w niej, było obłędnie, ale nagle wystraszył się i rzeczywiście postanowił wyjść. Nie dała mu tej satysfakcji. Przytrzymała jego tyłek.
-Och, nie wychodź, nie wychodź. Tak jest dobrze. Och tak mi dobrze, - instruowała z przejęciem.
Po chwili położyła się na krawędzi łóżka i uniosła nogi wysoko do góry.
-Klęknij, - nakazała.
Posłusznie opadł na kolana. Trzymał penisa, celując wprost w jej szparkę. Z pytaniem w oczach patrzył jej w oczy.
-Doskonale, - pochwaliła.
Jego banan zrobił się jeszcze grubszy i jeszcze bardziej sztywny. Oplatała go sieć żył, zsiniał i wyglądał jak gałąź sosnowa. Masowała swoją cipkę, rozgarniając płatki raz w jedną raz w drugą stronę. Niecierpliwił się. Znowu chciał się w niej znaleźć. Zaczynało się mu to podobać.
-Tylko spokojnie. Poczekaj. Nie spiesz się. Teraz.
Zabrała dłoń, pozostawiając mu otwarte pole. Przytrzymał ręką, wycelował, dotknął i wepchnął od razu do samego końca.
-Świetnie, - pochwaliła.
-Aaaaaaach!!! - westchnął głęboko.
Podwoje, mimo iż na początku wydawały się bardzo ciasne, gładko rozstąpiły się na boki. Był pewien, że trafił w samo sedno.
-Mówiłam, że będzie dobrze, - cieszyła się.
Patrzył, jak jego własny kutas spoczywa w jej cipie i nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.
-Oooooch, ooooooch! - wzdychał ciężko.
Był tak podniecony, że jego jaja skurczyły się do małego woreczka.
-No młody, pracuj, pracuj, nie krępuj się, - zachęcała.
Pchał się i stękał, wychodził i stękał.
-Uch, uch, uch…
"Co się dzieje? Co się dzieje?" - myślał gorączkowo.
Nie mógł uwierzyć, że właśnie kopuluje, bo to nie była miłość. To była czysta, zwierzęca kopulacja i miał tego długo nie zapomnieć. Tak mu się wydawało. Czy był na to przygotowany?
-Teraz wejdź na mnie okrakiem, - nakazała.
Spojrzał na nią zdziwiony. O czymś takim to już w ogóle nie słyszał.
-Po co? - spytał zdezorientowany, ale ona zaraz mu to wyjaśniła.
-Daj mi go między cycki.
Więcej nie trzeba mu było do szczęścia. Uśmiechnął się, jakby usłyszał coś bardzo niestosownego, ale z ochotą przyjął propozycję.
-Hehe… a tak można? - roześmiał się pod nosem.
Także odpowiedziała uśmiechem.
-No pewnie, - szepnęła.
Kiedy już na niej siedział, a jego kutas wygodnie spoczywał między dwoma balonami, westchnął przeciągle:
-Oooooooch!!!
To było to czego po czymś takim oczekiwał.
-No i co, dobrze?
-Hehehe… nooooo.
-A mówiłam, żebyś niczego się nie bał? Prawda, że to łatwizna? To taka premia ode mnie, można powiedzieć gratis od firmy, - powiedziała śmiejąc się.
-Ooooooch… za co? - udawał, że nie wie o coc hodzi.
-Za dobre sprawowanie, małolacie. W sumie byłeś bardzo grzeczny i posłuszny.
Mocno ścisnęła jego fiuta swoimi cyckami, a on zawył z rozkoszy.
-Uuuuuuaaaach!!!
Było cudownie. Nie panował już nad tym.
-Śpiewasz, jak słowik, szczeniaku, - śmiała się.
Takiego wrażenia, nawet w najśmielszych snach, się nie spodziewał. Było nieziemsko. Czuł się tak, jakby włożył kutasa w miękkie, sprężyste poduszki. W głowie mu wirowało, ciężko dyszał, ale był szczęśliwy jak nigdy dotąd. Wiedział, że tę zabawę będzie chciał powtórzyć i to w najróżniejszych konfiguracjach.
-Poczekaj, to jeszcze nie koniec, - zwróciła się do niego po jakimś czasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz