Szukaj na tym blogu

17 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

8. Jestem twoja. 


Leszek jeszcze żadnej waginy na własne oczy nie widział, przyjął więc, że wszystkie muszą być takie, jak ta. To go przerażało, a jednocześnie wywoływało w nim trudne do opanowania, podniecenie. Poza tym było obrzydliwe, obleśne a mimo to, tak bardzo pociągało. Zastanawiał się, gdzie, w tym wszystkim, miał umieścić swoją wielką miłość, tą, której tak bardzo pragnął, tą, na którą czekał? Nie było tu na to miejsca, a jednak nie chciał z tego rezygnować. Patrzył na jej wielki tyłek i czuł, że penis za chwilę rozerwie mu spodnie. Wiedział, że jeśli sam tego nie zrobi, Brygida po kilku minutach rozbierze do naga. Tymczasem w tej chwili sama z siebie zrzuciła ciuchy i zaprezentowała przed nim  wszystko, co ma. 

-Podoba ci się moje ciało? - spytała w końcu.

-Tak, - odpowiedział, przełykając ślinę. 

-Widziałeś taką cipę? - rzuciła prowokacyjnie. 

-Nie.

Z podniecenia ledwie stał na nogach. Czuł niesamowite mrowienie w kroczu. Nie wiedział, ile jeszcze zdoła wytrzymać i co się może stać. 

-Tylko mi tu nie zemdlej, chłopcze, - zaniepokoiła się. 

Trząsł się jak galareta, ale to było bardzo przyjemne.

-Dobrze, nie zemdleję, - przytaknął.

W końcu podeszła do niego. 

-No i jak, jesteś gotowy? - westchnęła w jego stronę.

-Jeszcze nie wiem.

Po chwili stało się coś, czego przecież się spodziewał, ale zrobiło na nim piorunujące wrażenie. Podeszła do niego, rozpięła jego rozporek i wyjęła fiuta. Wyprężył się jak struna. 

-O, widzę, że jednak jesteś gotowy. Bardziej niż mogłam się spodziewać. 

-Och, - westchnął.

Jego, pokryty gęstą siecią fioletowych żył, kutas był gruby i sztywny, jak pal. Chłopak wstydził się tego, ale nie mógł nic już zrobić. Czuł pogardę do samego siebie, że jakaś kobieta sprawiła coś, nad czym absolutnie nie ma kontroli. Czuł w nim niesamowite pulsowanie i mimo wstydu nie chciał tego przerywać. 

-No chodź do mnie, - powiedziała stanowczo, ale łagodnie.

Nie reagował.

-No chodź i włóż go mi.

Nie mógł zapanować nad oddechem.

-Och, ale gdzie?

-W moją cipkę. O tu, widzisz. Zobaczysz, jak ci będzie dobrze. Choć może na to nie wygląda, jest naprawdę ciasna. I powiem ci coś jeszcze, jest mokra. Tak, tak  chłopcze, podnieciłeś mnie. 

Trząsł się. Wiedział, że za chwilę to się stanie. Chciał tego bardzo. 

-Nic się nie bój, pomogę, - uspokajała.

Było tego za dużo. Przez chwilę zdawało mu się, że nie zdoła znieść więcej. Zakrył oczy rękoma. Roześmiała się. 

-Ależ głuptas z ciebie, przecież to całkiem łatwe. 

Wciąż nie patrzył.

-No chodź, bo koledzy będą się z ciebie śmiać. 

Z obu stron przyłożyła palce i rozwarła płatki swojej róży na boki. Wreszcie kiedy poczuł ten zapach, zakręciło mu się w głowie.

-Nie chcę, ja nie chcę… - protestował jeszcze, ale wiedział, że to daremne. Chciał i to bardzo. 

Nie wiedział co się z nim dzieje. Podniecenie całkowicie przejęło nad nim kontrolę. 

-Nie wygłupiaj się, - powiedziała.

Jego serce waliło jak oszalałe, nie mógł zapanować nad własnym oddechem, nie mógł na niczym się skupić i myśleć o czymkolwiek innym niż tylko o tym, co za chwilę się stanie. Leżała patrzyła na niego i uśmiechała się słodko. Myślał. To nie wydawało się takie trudne. 

-No chodź, - zachęcała. 

Próbował opanować drżenie. Stopniowo jakoś mu się to udawało. 

-Nie rób mi wstydu, przecież się dla ciebie rozebrałam. Zobacz, jestem naga,  jestem taka podniecona. Jestem twoja. Śmiało, bierz mnie. 

Zaczął się zbliżać, a ona już pieściła już swoje ciało. Była piegowata, ale stwierdził, że były to ładne piegi. Podobały mu się. Miała też czarne, jak węgiel oczy i dość kształtne usta. Nie wiedział, dlaczego na początku uznał, że jest brzydka. Po prostu była inna.

-No, jestem z ciebie zadowolona.

-Och, naprawdę? - westchnął. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...