8. Jestem twoja.
Leszek jeszcze żadnej waginy na własne oczy nie widział, przyjął więc, że wszystkie muszą być takie, jak ta. To go przerażało, a jednocześnie wywoływało w nim trudne do opanowania, podniecenie. Poza tym było obrzydliwe, obleśne a mimo to, tak bardzo pociągało. Zastanawiał się, gdzie, w tym wszystkim, miał umieścić swoją wielką miłość, tą, której tak bardzo pragnął, tą, na którą czekał? Nie było tu na to miejsca, a jednak nie chciał z tego rezygnować. Patrzył na jej wielki tyłek i czuł, że penis za chwilę rozerwie mu spodnie. Wiedział, że jeśli sam tego nie zrobi, Brygida po kilku minutach rozbierze do naga. Tymczasem w tej chwili sama z siebie zrzuciła ciuchy i zaprezentowała przed nim wszystko, co ma.
-Podoba ci się moje ciało? - spytała w końcu.
-Tak, - odpowiedział, przełykając ślinę.
-Widziałeś taką cipę? - rzuciła prowokacyjnie.
-Nie.
Z podniecenia ledwie stał na nogach. Czuł niesamowite mrowienie w kroczu. Nie wiedział, ile jeszcze zdoła wytrzymać i co się może stać.
-Tylko mi tu nie zemdlej, chłopcze, - zaniepokoiła się.
Trząsł się jak galareta, ale to było bardzo przyjemne.
-Dobrze, nie zemdleję, - przytaknął.
W końcu podeszła do niego.
-No i jak, jesteś gotowy? - westchnęła w jego stronę.
-Jeszcze nie wiem.
Po chwili stało się coś, czego przecież się spodziewał, ale zrobiło na nim piorunujące wrażenie. Podeszła do niego, rozpięła jego rozporek i wyjęła fiuta. Wyprężył się jak struna.
-O, widzę, że jednak jesteś gotowy. Bardziej niż mogłam się spodziewać.
-Och, - westchnął.
Jego, pokryty gęstą siecią fioletowych żył, kutas był gruby i sztywny, jak pal. Chłopak wstydził się tego, ale nie mógł nic już zrobić. Czuł pogardę do samego siebie, że jakaś kobieta sprawiła coś, nad czym absolutnie nie ma kontroli. Czuł w nim niesamowite pulsowanie i mimo wstydu nie chciał tego przerywać.
-No chodź do mnie, - powiedziała stanowczo, ale łagodnie.
Nie reagował.
-No chodź i włóż go mi.
Nie mógł zapanować nad oddechem.
-Och, ale gdzie?
-W moją cipkę. O tu, widzisz. Zobaczysz, jak ci będzie dobrze. Choć może na to nie wygląda, jest naprawdę ciasna. I powiem ci coś jeszcze, jest mokra. Tak, tak chłopcze, podnieciłeś mnie.
Trząsł się. Wiedział, że za chwilę to się stanie. Chciał tego bardzo.
-Nic się nie bój, pomogę, - uspokajała.
Było tego za dużo. Przez chwilę zdawało mu się, że nie zdoła znieść więcej. Zakrył oczy rękoma. Roześmiała się.
-Ależ głuptas z ciebie, przecież to całkiem łatwe.
Wciąż nie patrzył.
-No chodź, bo koledzy będą się z ciebie śmiać.
Z obu stron przyłożyła palce i rozwarła płatki swojej róży na boki. Wreszcie kiedy poczuł ten zapach, zakręciło mu się w głowie.
-Nie chcę, ja nie chcę… - protestował jeszcze, ale wiedział, że to daremne. Chciał i to bardzo.
Nie wiedział co się z nim dzieje. Podniecenie całkowicie przejęło nad nim kontrolę.
-Nie wygłupiaj się, - powiedziała.
Jego serce waliło jak oszalałe, nie mógł zapanować nad własnym oddechem, nie mógł na niczym się skupić i myśleć o czymkolwiek innym niż tylko o tym, co za chwilę się stanie. Leżała patrzyła na niego i uśmiechała się słodko. Myślał. To nie wydawało się takie trudne.
-No chodź, - zachęcała.
Próbował opanować drżenie. Stopniowo jakoś mu się to udawało.
-Nie rób mi wstydu, przecież się dla ciebie rozebrałam. Zobacz, jestem naga, jestem taka podniecona. Jestem twoja. Śmiało, bierz mnie.
Zaczął się zbliżać, a ona już pieściła już swoje ciało. Była piegowata, ale stwierdził, że były to ładne piegi. Podobały mu się. Miała też czarne, jak węgiel oczy i dość kształtne usta. Nie wiedział, dlaczego na początku uznał, że jest brzydka. Po prostu była inna.
-No, jestem z ciebie zadowolona.
-Och, naprawdę? - westchnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz