7. Czuła go w sobie.
Czuła go w sobie, czuła jego twardą, gorącą męskość i było jej cudownie. Poruszał się w niej równo, spokojnie, bez zbędnego pośpiechu.
-Wiolu, Wiolu , dziecinko! - jęczał półprzytomnie.
Jego penis był niczym podgrzewana elektrycznie grzałka: promieniował gorącem, a jego pulsowanie czuła w całej dłoni. Działał na nią jak fetysz.
-Smaczny lodzik, smaczny lizaczek… mmmmm…. - mruczała jak kotka.
To było więcej, niż mógł oczekiwać. Czół, że za chwilę nie będzie w stanie znieść nadmiaru wrażeń.
-Booooże, jak cudownie!!! Ooooooooch… - skamlał z rozkoszy.
Podobało się jej jego podniecenie, to, że jest w stanie sprawić, by słaniał się na nogach, by jęczał półprzytomnie, by tak bardzo drżał.
-Mmmmmmm… tutaj, pod spodem, jeszcze trochę… - wzdychała, szukając nowych miejsc.
Myślał, że wyzionie ducha. Jej bliskość, bliskość jej słodkich ust i to, co wyczyniała, sprawiało, że brakowało mu tchu. Jeszcze sekunda a będzie leżał na podłodze.
-Jeeeezuuuuuu, aaaaauuuu… przestań!!! - wył.
Nie przestawała, jeszcze bardziej nakręcała atmosferę. Ten facet był w jej całkowitym posiadaniu. Jej tortury powodowały, że tracił zmysły.
-Rewelacja, rewelacja ten lodzik, nigdy takiego nie miałam, mmmmmm… - delektowała się.
Wiedział, że to nie żarty, sperma już cisnęła się na czubek kutasa.
-Przestań, przesta, proszę, bo trysnę! - powtarzał, dygocząc.
Wreszcie wzięła go w swoje usta.
-Co za rozkosz! Ooooooch! - wyrzucił z siebie.
Klęczała na wprost niego z zamkniętymi oczami i trzymała jego chuja w buzi. Nie był ani za gruby, ani za cienki pasował w sam raz. Obejmowała go palcami u samej podstawy. Ściskała tak, że pokazały się na nim fioletowe żyły. Jego jaja wyglądały, jak dwie, duże kule wrzucone do luźnego worka, który zwisał między jego nogami. Jego koszulka zakrywała część czarnego kędzierzawego zarostu. Jeną dłoń położył na własnym pośladku a drugą na wierzchołku jej głowy. Pod jego skórą pulsowały napięte żyły. Natomiast jej piersi rozchodziły się na boki, zwisając kształtnymi owalami.
Głaskał ją po głowie i syczał z zadowolenia.
-Ooooooch i wreszcie w twoich ustach… uuuuuuuuu… jak mi dobrze!!!
Pracowała z wielkim zacięciem.
Aum, aum, cmok, cmok, mlask, mlask…
Co chwilę od stóp, po czubek głowy oblewały go fale gorąca. Wyginał się jak kocur.
-Kochana, cudowna Wiola… jak ty to robisz?!
Jego członek był taki gorący. Do szału doprowadzała ją świadomość, że tak bezceremonialnie trzyma go w swoich ustach.
-Uuum, uuuum, jest taki twardy…
Nie próbował się już powstrzymywać przygotowywał się do tego co miało nastąpić.
-Oooooch jak mi gorąco, och chcę cię napełnić…
Co chwilę uchylała powieki, by zerknąć na jego męskość. Ten chłopak był naprawdę dobrze wyposażony przez naturę.
-Uuuuum… co za korzeń… a te jaja… - nie mogła wyjść z podziwu.
Naprężał się i rozluźniał, czekał na odpowiedni moment.
-Oooooch ssij go, ssij, tak, tak…
Ciągnęła, z coraz większą pasją. Czuła się, jak tania dziwka posuwana w przydrożnym rowie. Gruby kutas wypełniał jej usta jak jakąś tirówkę.
-Och, jak on mnie rozpala, taki gigantyczny wał w mojej buzi!
-Taaak połóż się, rozłóż te swoje nóżki, och, jaka jesteś ciasna, och, dziewczyno! - jęczał.
Kiedy, wreszcie złączyli się w gorącym, miłosnym uścisku, ona leżała na wznak, na sofie a on siedział między jej szeroko rozłożonymi nogami.
-Dobrze ci, dobrze? - pytała pełnym ciepła głosem.
Czuła go w sobie, czuła jego twardą, gorącą męskość i było jej cudownie. Poruszał się w niej równo, spokojnie, bez zbędnego pośpiechu.
-Wiolu, najdroższa, masz wspaniałą cipkę.
Chciała go mieć jak najgłębiej, jak najdalej, uwielbiała, jak się w niej poruszał, jak przeciskała się tam jego gruba głowica.
-Wiem, że ci dobrze, wiem, chcę cię tam… - szeptała.
Obejmowała jego biodra swoimi udami,a jego kutas siedział w jej ciasnej, gorącej i wilgotnej szparce.
Każde, kolejne pchnięcie było coraz mocniejsze, coraz dalej wdzierał się w jej wnętrze, czuł się z nią tak bardzo zjednoczony.
-Ooooch wchodzę w ciebie, tak głęboko, och tak tam ciasno!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz