Szukaj na tym blogu

20 sierpnia 2022

Referat.

5. Chcę bawić się twoim fiutem.


-Chcę bawić się twoim fiutem, jest taki twardy, sprężysty, doskonały!


I stało się. Nim się spostrzegła, leżał na sofie. Jego koszulka podwinięta była  do góry, guzik spodni rozpięty, suwak rozporka rozsunięty, a spod niebieskiego dżinsu sterczał kształtny, duży penis. 

Uklękła nad jego przyrodzeniem. Popatrzyła,  pochyliła się i oparła głowę na zarośniętym podbrzuszu. Nie chciała już nic odwlekać, chwyciła w dłoń stojącego kutasa, pociągnęła skórę, odsłaniając łeb. W jej głowie wirowało, jak po dobrym drinku, zamknęła oczy, otworzyła usta i objęła z boku jego grubą żyłę. Na jej policzkach pojawiły się jeszcze pełniejsze rumieńce. Chłopak wtopił palce w jej włosy. 

-Och, tak, tak, nareszcie, - powtarzała półprzytomnie. 

Czuł się jak młody bóg, któremu ładna panienka robiła porządnego loda.

-Och, liż, liż moja cudowna, jedyna Wiolu! 

Drażniła go ustami raz z boku raz z góry, odpływała. 

-Jak pachnie, jak on pachnie, drżę Pawełku! Och za chwilę dostanę orgazmu. Czy ty go ostatnio nie myłeś?

Jego fiut stawał się coraz grubszy, szybko pojawiła się na nim sieć fioletowych żył. Paweł czuł, że jego podbrzusze kurczy się i pulsuje.

-Myłem, myłem, ale tak zaparował, to z twojego powodu, Wiolu.

Była tylko ona i jego gruby kutas.

-Och jest cudowny, taka gruba sprężysta żyła…

Szarpał się i dygotał.

-Och twoje usta, twoje usta Wiolu są boskie, nie wytrzymam, spuszczę się! 

Lizała, muskała, ssała, ciągnęła… nie mogła się opanować.

-Pawełku, Pawełku masz wspaniałego kutasa, ta skóra, ta żołądź… - zachwycała się. 

Był zły na siebie, że przez tyle czasu ich znajomości nie odważył się na ten jeden krok. Żadna dziewczyna nie robiła mu tak dobrze. Chciał, by trwało to bez końca, chciał jeszcze i jeszcze.

-Och Wiolu, Wiolu, liż, pieść go swoimi ustami. Tak, tak oooooch, właśnie tak!

Zachwycało ją wszystko: zapach, smak, dotyk. Wspaniale było pozwolić sobie na wszystko. Ocierała się o niego.

-Pawełku masz taki gęsty ostry zarost…

Wszystko zdawało się być jak z bajki. Miał wrażenie, że za chwilę się w niej zakocha.

-Wiolu twoje włosy są jak aksamit…

Pracowała nad jego fiutem wytrwale i bardzo precyzyjnie. Tak bardzo pragnęła, by wreszcie ją wypełnił.

-Pawełku, chcę go w sobie, - mówiła drżącym głosem.

Czuł się, jak w niebie, jak na rajskich obłokach. 

-Wioletto nie puszczaj go, och nie puszczaj! 

Wszystko działo się, jak na przyspieszonym filmie. W ciągu jednej chwili leżeli obok siebie w poprzek kanapy na w wpół roznegliżowani. Paweł miał rozpięty rozporek i wyciągniętego, łącznie z jajami, kutasa. Nie chciała nic kryć, chciała powiedzieć mu wszystko, wszystko, co myśli.

-Pawełku, mój ty królewiczu, twój rumak mnie oszołamia.

Jedną ręką, ściskała go za jego napęczniałą pytę, drugą bawiła się jajami.  

-Wiolu, Wioleńko, chodź, przysuń się do mnie. Po co to było? Po co ten opór? Przecież wiedziałem. Wiedziałem, że chcesz mnie tak samo mocno, jak ja ciebie!

Była jeszcze bardziej rozebrana niż on. Zarówno góra, jak i dół jej garderoby znajdowały się na brzuchu. Trzymała go za chuja i poruszała ręką.

-Chcę bawić się twoim fiutem, jest taki twardy, sprężysty, doskonały!

Podobało mu się w niej wszystko. Jej bluzeczka zsunęła się poniżej piersi, Cycuszki nie były zbyt duże, ale ładne, okrągłe pięknie ukształtowane. Tak samo delikatne i harmonijne były jej ramiona, szyja i obojczyki. Jej skóra była gładka, jędrna, jakby stworzona do całowania. I ta jej krótka spódniczka, podciągnięta na brzuch… Trzymał rękę w jej kroczu, dwoma palcami masując łechtaczkę. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...