8. Nadziała na jego fujarę.
Bezceremonialnie usadowiła się na jego podbrzuszu, niczym na nocniku i błyskawicznie nadziała na jego fujarę. Zalała go potężna fala gorąca, a w oczach mu pociemniało.
Jej cipka nie rozszerzyła się dużo więcej niż na początku, ciągle była tylko blizną między jej nogami i szczelnym uściskiem obejmowała, jakby na przekór, pchającemu się, nieproszonemu gościowi.
Wiedziała, że może dać z siebie jeszcze więcej, że może zaprosić go jeszcze dalej, oby tylko chciał tam wejść.
-Pawełku, nie krępuj się, pchaj się głęboko.
Patrzyła na niego spokojnym, pełnym skupienia wzrokiem a on trzymał dłoń między jej piersiami, cisnął jej ciało do łóżka, starając się przytrzymać jej drobną sylwetkę w tym samym miejscu.
Wchodził i wychodził, wchodził i wychodził, pod ręką czuł ukrop, czuł jej łomoczące serce, jej przyspieszony oddech.
-Wiolciu, dziecinko, ty cała płoniesz.
Zaciskała mięśnie swojej cipki, by poczuć go jeszcze bardziej. Chciała, by był bardziej stanowczy, bardziej brutalny.
-Och, jeszcze, jeszcze, głębiej, proszę.
Poruszał biodrami i patrzył na jej rozgrzane ciało. Pragnął, by ta chwila nie skończyła się nigdy, by trwała wiecznie, bez końca.
-Cudownie cię ruchać, masz takie boskie cycki, uda… och…
Oddawała mu się nie tylko ciałem, ale i duszą. Chciała, aby zabrał ją do raju, gdzieś na piękny cudowny szczyt, gdzieś ponad chmury, gdzieś do nieba.
-Ruchaj mnie, ruchaj Pawełku… - wciąż prosiła.
Kochali się w najlepsze. On poruszając swoimi biodrami, odchylił do tyłu. Patrzył na jej cipkę i swojego kutasa. Czubkami palców dotykał jaj brzucha. Wyglądało to tak, jakby się bał, jakby ostrożnie badał jej ciało.
-Ooooch, oooooch… - wzdychała.
Po chwili wyżej uniosła nogi. Wewnętrzna strona jej ud była bardzo delikatna o aksamitnej skórze. Zamknęła oczy i zdawało się, że jest pogrążona w głębokim transie.
-Och, Darku, och, ruchaj, ruchaj mnie…
Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu… Była taka ciasna, taka słodka, każdy ruch sprawiał mu niewyobrażalną rozkosz.
-Wiolu, och Wiolu, wchodzę w ciebie, och, tak głęboko, och, jak cudownie. Aaaaaach Boooooże!!!
Czuła, jak ociera się o wewnętrzną, górną ściankę jej pochwy, jak dobija do samego końca i chciała jeszcze, jakby ta zabawa, rzeczywiście, nie miała się nigdy skończyć.
-Pawełku, Pawełku, jeszcze, jeszcze trochę, głębiej proszę…
Czuł się, jak w niebie, jej szparka obejmowała go ciasnym, twardym uściskiem. Z każdym kolejnym posunięciem była trudniejsza do przebicia.
-Ach, ach, ach… cukierku… - wzdychał.
Chciała go czuć niemal w brzuchu, zatracała się, krok po kroku odpływała.
-Jeszcze, jeszcze taaaak do końca… - instruowała.
I jeszcze jeden raz, i jeszcze… mocne, energiczne szarpnięcia.
-Wioleczko, ooooch, Booooże nie wytrzymam!!! - jęczał.
Z zamkniętymi oczami mruczała zachęcając go do dalszej gry.
-Tak, tak, cudownie mnie pierdolisz!!!
Pchał się… i jeszcze raz, powoli ciasno… po jego plecach biegały zimne i gorące dreszcze.
-Wioleczko, tak mocno cię czuję!!!
Nagle odepchnęła go.
-Och, to teraz ja siądę na tobie. Zobacz, już to umiem, - chwaliła się.
Kiedy dosiadła go, niczym doborowego ogiera, półleżał wsparty o wezgłowie kanapy z kutasem sterczącym pionowo do góry.
-Tak, tak, proszę, usiądź.
Bezceremonialnie usadowiła się na jego podbrzuszu, niczym na nocniku i błyskawicznie nadziała na jego fujarę. Zalała go potężna fala gorąca, a w oczach mu pociemniało.
-Ostrożnie, tak… powoli… - prosił.
Trzymał ją za pośladki i tylko sapał. Nie mógł uwierzyć, że tak sprawnie i bezbłędnie go dosiadła. Jego kutas pulsował w najwyższym podnieceniu, a ona poruszała się do góry i do dołu.
Czuła, że nadziewa się na niego niczym na pal. Cudownie się w nią wdzierał, tak mocno i głęboko.
-Włóż go tak trochę do przodu… - tłumaczyła.
Jedną ręką podpierała się o jego udo a drugą o oparcie kanapy. Jej cycki, tak samo, jak jej włosy, huśtały się na wszystkie strony. Próbowała się odwrócić i spojrzeć na jego ciało, ale nie mogła, groziło to przewróceniem się. Jej twarz przybrała wyraz głębokiego zadowolenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz