Szukaj na tym blogu

2 października 2021

Urodziny babci.

69. O kurwa, Murzynka!


Ignacy stał i, obserwując pozostałych, jak się zabawiają, trzepał sobie konia. Miał nadzieję, że wkrótce podejdzie do niego jedna ze szczupłych, drobnych dziewczynek, które widział przed sobą. Dlatego też był kompletnie zaskoczony, kiedy na jego ramieniu położyła dłoń diablica czarna jak asfalt.

-O kurwa, Murzynka! - powiedział odruchowo.


W tym samym momencie dziadek Jeremiasz stał nieco z boku i uważnie obserwował dwie namiętnie kochające się pary. Nawet nie spodziewał się kiedy podeszła do niego jedna z pięknych amazonek. Była to kobieta o obfitych kształtach. Miała dorodne, wielkie piersi, wypukły miękki brzuch, z głęboko osadzonym pępkiem, bardzo szerokie biodra, na których rysowały się niewielkie fałdki, oraz tyłek jak szafa trzydrzwiowa. Mogłaby spokojnie uchodzić za starożytną boginię płodności. Na dodatek jej włosy były rude jak ogon wiewiórki.

Jeremiasz spojrzał na jej cipkę i westchnął z podniecenia. Pod gęstym ceglastym zarostem piętrzyła się soczysta, dojrzała mandarynka.

-Chodź mój, samcze, - powiedziała zaborczym tonem.

-Och, naprawdę? - szepnął dziadek, nie wierząc, że jemu przypadło coś w udziale. 

-Zaraz zobaczysz, co znaczy prawdziwe wyuzdanie. Julia ci pokaże, co znaczy prawdziwy seks, - powiedziała to w taki sposób, że po jego plecach przebiegł dreszcz podniecenia.

-Julia, masz na imię Julia? - spytał, uznając, że może to mieć jakieś znaczenie.

Nie odpowiedziała.

Popatrzyła na jego kutasa. Stał przepisowo, mimo to spytała:

-Czy twoje narzędzie jaszcze do czegoś się nadaje?

Poczuł się nieco urażony.

-Jeremiasz, jestem Jeremiasz, - mruknął.

W odpowiedzi złapała go za fiuta i pociągnęła za sobą.

-Oooooch! - stęknął zaskoczony.

Zatrzymali się przy pochylonym, grubym drzewie. Naprzeciwko nich kopulowały już dwie pary.

-Obrzydliwe, jednak takie podniecające! - mruczał, jak stary kocur.

Trochę skrępowany przestępował z nogi na nogę, a jego lanca wciąż sterczała jak pal.

-Podziwiam cię, - odezwała się do niego.

Rozprowadziła na dłoniach biały żel wtarła go w jego chuja.

-Och, co robisz? - stękał czerwieniejąc na twarzy.

Po chwili rudzielec odwrócił się tyłem i, wypinając pupę, rozchylił swoje pośladki.

-O nie! - stęknął Jeremiasz, widząc apetyczny anusik.

Pokiwała tylko głową. 

-Tam mi go wepchnij, dziadku!

Jeremiasz, drżąc wszedł w jej dupę i zaczął rytmicznie posuwać. Jego kutas wchodził z wielkim trudem. Musiał użyć wszystkich sił, by wepchnąć go do końca.

-Pchaj, pchaj mocno, - sapała.

Chwyciła pień drzewa i szeroko rozsunęła nogi. Piwo swojego wieku dziadek rąbał jak przystało na młodego drwala. Po jakimś czasie zaczęła drżeć, w końcu nie wytrzymała i opadła na kolana. Znalazła się między nogami Tadeusza i Marka.

-O, tak. W grupie raźniej stęknęła, ocierając pot z czoła.

-Och co za widok sapnął Jeremiasz. Trzy piękne panie pieszczą się i całują  na moich oczach. Nigdy nie wierzyłem, że dożyję czegoś takiego.

Dziewczyny okazywały sobie wiele czułości. Jeremiasz, nie wychodząc z ciasnej dupci, walił i jęczał.

Po paru minutach Klara położyła się na Tadku z szeroko rozwartymi udami. Jej piersi jak brzoskwinie rozgniatały się na jego klatce piersiowej. Całując go, z wolna poruszała swoimi biodrami. Już po chwili zaczął pojękiwać, i wzdychać.

Ignacy stał i, obserwując pozostałych, jak się zabawiają, trzepał sobie konia. Miał nadzieję, że wkrótce podejdzie do niego jedna ze szczupłych, drobnych dziewczynek, które widział przed sobą. Dlatego też był kompletnie zaskoczony, kiedy na jego ramieniu położyła dłoń diablica czarna jak asfalt.

-O kurwa, Murzynka! - powiedział odruchowo.

-Brenda, - przedstawiła się głębokim głosem.

-Ignacy, - westchnął niepewnie.

Jej wielkie cyce przywarły do jego boku, a jego ręka sama wylądowała na obfitym, krągłym tyłku.

-Chcesz mnie, chłoptasiu? - zapytała nie dając mu czasu na zastanowienie.

-O ja pierdolę! - wyrwało mu się.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...