70. Wlot do jej norki.
Wlot do jej norki był jasnoróżowy, ciasny, ale wyraźnie zaznaczony. Jego oberża, karminowe, a zewnętrzne płatki ciemne, przechodzące w brąz.
Dłużej nie mógł się już powstrzymać. Opadł na kolana, a następnie powoli w nią wszedł.
Jej cipa była jak bochen razowego chleba, starannie wydepilowana i napęczniała. Kobieta wydawała się być nienasycona, namiętna i gorąca jak piec hutniczy. Bał się, że spuści się, zanim w nią wejdzie.
-Tego banana muszę spróbować! - powiedziała, wskazując na pulsującego kutasa.
Bez zastanawiania uklękła i wzięła jego laskę do swoich szerokich, ciemnych ust. Kołysał się na drżących nogach, trzymał za głowę, a jego skronie pulsowały. Chciał zamknąć oczy, ale nie potrafił się zmusić.
W tej samej chwili Lena, która do tej pory, przodem dosiadała Marka, odwróciła się do twarzy chłopaka plecami, ponownie nadziewając się na jego fiuta. Jego oczom ukazały się jej niesamowite pośladki. To był przepiękny widok, ponieważ razem z biodrami tworzyły kształt dojrzałej gruszki.
Podniecony Ignacy obserwował, jak cipa Leny, ciasno odejmując kutasa Marka, stopniowo go pochłania. Blondynka pochyliła się do przodu i zaczęła bawić się jego jądrami. On tymczasem pieścił jej pośladki.
-O ja pierdolę, o ja pierdolę! - przeklinał, sapiąc.
Jego pulsujący fiut uderzał w gardło murzynki. Poruszał biodrami zupełnie tak, jakby jebał w cipę.
-Ja pierdolę, ja pierdolę! - postękiwał obserwując pozostałych.
Tymczasem brunetka, usiadła obok Tadka i zaczęła zabawiać się jego sterczącym penisem. Raz brała go do buzi, to znowu ostro trzepała. Mężczyzna głośno jęczał i prężył całe ciało.
Po chwili Ignacy chwycił głowę czarnoskórej piękności i pchał tak mocno, jakby chciał wepchnąć swojego ogórka prosto do jej żołądka. Był przekonany, że za kilka sekund się spuści, przestał się już nawet opierać. Tymczasem jego diablica nie pozwoliła mu na to. Rozwaliła się na pisaku, rozłożyła szeroko nogi i pokazując w całej okazałości swoją potężną jaskinię, powiedziała:
-Spenetruj mnie synku, tylko dobrze!
Opadł na nią jak na poduchy. Jego zabijaka zanurzył się w gorącej jak wulkan jaskini. Czół ogarniające jego męskość wilgotne sprężyste wargi. Zerknął kątem oka. Cipa była napęczniała i wybrzuszona, jakby opuchnięta. Wykonał parę ruchów i zaczął piszczeć jak mały chłopiec.
-O widzę, że nie dajesz rady, - powiedziała.
Nakazała, by się położył i wlazła na niego. Od razu nadziała się po same jaja. Nie zwracała uwagi na jego westchnienia i jęki. Unosiła się i opadała.
Kiedy pozostali nieźle się już rżnęli, do Adama nieśmiało zbliżyła się niska, ale bardzo zgrabna dziewczyna o azjatyckim typie urody.
-Cześć, mam na imię Maja, - przedstawiła się cicho.
Adam pospiesznie przebiegł wzrokiem po jej delikatnej, niemalże dziecięcej twarzy. Zauroczyły go jej pełne, ładnie wykształcone usta, i mały lekko zadarty nosek. Jej czarne, jak węgle, oczy patrzyły uważnie, ale spokojnie. Zupełnie tak, jakby chciała odczytać jego myśli.
Miała oliwkową skórę niewielkie, ale ładnie zaokrąglone piersi z ciemnobrązowymi brodawkami. Jej cipeczka była jak kwiatuszek róży: niewielka, ale zaznaczona, z pięknie wywiniętymi ciemnoczerwonymi płatkami. Jej oczy wyrażały oddanie i uległość.
Otarła się o niego bokiem, a następnie zaszła od tyłu. Pieściła jego plecy samymi sutkami, po czym przywarła do niego całym ciałem i rozpoczęła delikatne, czułe pieszczoty, by po chwili wprawnie trzepać mu konia.
-Chcesz mnie? Chcesz mnie zerżnąć? Weź mnie, jestem taka gorąca! - szeptała do jego ucha.
Rozłożyła na trawie niewielki, pasiasty kocyk, legła na nim na brzuchu i rozsunęła nogi. Następnie palcami rozchyliła swoją dziurkę.
-O jejku! - powiedział do siebie.
Wlot do jej norki był jasnoróżowy, ciasny, ale wyraźnie zaznaczony. Jego oberża, karminowe, a zewnętrzne płatki ciemne, przechodzące w brąz.
Dłużej nie mógł się już powstrzymać. Opadł na kolana, a następnie powoli w nią wszedł.
-Oj, oj, oj! - pojękiwała cicho.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz