Szukaj na tym blogu

10 listopada 2017

W PGR-erze.

36. Będzie fajnie.

Popatrzyła na mnie i, jakby dolewając oliwy do ognia, dodała:
-Pamiętasz tego kierownika?
-Którego?
-Karola?
-Pamiętam. Mieszka w tej samej miejscowości, co ja.  
-W ubiegłym roku robiłam to z nim na szklarniach.
Ze zdziwienia otworzyłem usta.
-Niemożliwe!
-Możliwe.
Jak to?!
-Ty wtedy byłeś także w pracy.
-Tak?!
-Tak.
-Więc, jak to się stało, że tego nie widziałem?
-Bo to było w ostatnim rzędzie pomidorów, - wypaliła z rozbrajającą szczerością.
-No coś takiego?! Na samym końcu?! A ja tam zwykle chodziłem poleserować. No proszę!
-No, no… Jak to się stało?
-Byłam mokra, - zaczęła.
-Aha i co?
-Wygłupialiśmy się i chlapaliśmy wodą. On mnie tam wciągnął, rozebrał i zaczął pieścić.
-Hania! - westchnąłem tak podnieconym głosem, że musiała to usłyszeć.
-No, co? Później wziął mnie na stojąco, - dodała.
Rozmowa, którą prowadziliśmy wprawiła mnie w świetny nastrój. Byłem już niesłychanie podniecony. Cały drżałem. Nie trzeba być geniuszem, aby stwierdzić, że między nami tworzy się napięcie.
Co chwilę zalotnie zerkałem za jej bluzeczkę. Mimo słabego oświetlenia w autokarze, bez przeszkód mogłem obserwować jej jędrne piersi. Wiedziała o tym i nie widziałem, żeby jej to w jakiś sposób, przeszkadzało. Zachowywała się zupełnie naturalnie i nawet przez chwilę nie próbowała ich zakrywać.
Rzeczy toczyły się tak gładko, że w pewnym momencie całkowicie zapomniałem gdzie jestem. Wszystko działo się odruchowo i spontanicznie. Moja dłoń  łagodnym i płynnym ruchem powędrowała za jej plecy.
To, po prostu, stało się. Objąłem ją ciepłym, czułym uściskiem. Ten gest był taki naturalny, że zadziwił mnie samego. Odpowiedziała tym samym i przytuliła się do mnie jeszcze mocniej.
-Janusz? - szepnęła mi do ucha.
-Tak? - spytałem zaciekawiony.
-Chciałbyś to zrobić tutaj?
Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę.
-Tutaj? W tej chwili?
-Tak, - powtórzyła.
Mimo, iż, tak naprawdę, od samego początku wiedziałem, do czego ta zabawa zmierza, w tej jednej chwili byłem dość mocno skrępowany. Po moich plecach, po raz kolejny przebiegł gorący, słodki dreszcz. Właściwie, nie wiedziałem, jak się do tego zabrać. Nigdy nie robiłem takich rzeczy w miejscu publicznym. To bez wątpienia było miejsce publiczne.
-No wiesz?! - mruknąłem.
Nie pozwoliła mi zbyt długo się zastanawiać. Moje zachowanie odebrała jako przyzwolenie na dalszą część zabawy. W tym momencie poczułem jej ciepłą dłoń na swoim kolanie. Po chwili zaczęła przesuwać ją coraz wyżej i wyżej, a mnie robiło się coraz goręcej. Kiedy znalazła się już w okolicy rozporka zacząłem drżeć z wrażenia.
-Boże, Haniu, co ty robisz?! - westchnąłem.
-Ciii… Spokojnie. Będzie dobrze, - odpowiedziała z uśmiechem na ustach.  
Byłem coraz bardziej podekscytowany. Wciągała mnie tą grę i nie potrafiłem się oprzeć. Ilość adrenaliny, jaka wtedy wydzieliła się w moim organizmie, była trudna do zniesienia.  Z niedowierzaniem patrzyłem, jak rozsuwa mi rozporek i wkłada dłoń do środka. Czas jakby się zatrzymał. Jeszcze nic się nie stało, a moim podbrzuszem już zaczęły szarpać silne skurcze.
-Dziewczyno, jesteś szalona, tu jest tyle ludzi, - próbowałem protestować.
Mimo wszystko, drżąc i dygocząc, szeroko rozsunąłem nogi. Pocałowała mnie w policzek i szepnęła do ucha:
-Odpręż się. Będzie fajnie.
Kiedy chwyciła mojego penisa prawie uniosłem się do pionu.
-Ooooohhhhh! - westchnąłem.
-Ale jesteś napalony, - zaszczebiotała.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...