Szukaj na tym blogu

8 listopada 2017

W PGR-erze.

34. Jakby to było?

Jechaliśmy, czas mijał. Krajobraz szybko zmieniał się za oknami. Podróżni pili, bawili się i nie zwracali na nas najmniejszej uwagi. Wraz z przejechanymi kilometrami, stopniowo zapadał zmrok. W autobusie zrobiło się ciemno, gorąco i duszno.
-Lubisz seks? -  zapytała w pewnym momencie.
-Tak, - odpowiedziałem, uśmiechając się, - a czemu pytasz?  
-A nie… nic, nic…
-Co znowu?!
Uśmiechnęła się ciepło.
-Wiem, że lubisz. Widzę jak się na mnie gapisz.
Zmarszczyłem brwi.
-Oczywiście, że lubię seks, ale czy na ciebie się gapię… no wiesz! - udawałem, że jestem skonsternowany.
-No… dajmy na to dzisiaj, jak wsiadałam do autobusu… - nie dała się zbić z tropu.
-Eeee nieeee, -  machnąłem ręką.
Nie wiem, czy o to jej chodziło, ale zaczynałem być lekko  zawstydzony.
-Taaaak… - przedrzeźniała mnie. - Powiedz mi, jaki rodzaj pieszczot lubisz najbardziej?
Znowu się uśmiechnąłem. Znowu poczułem się głupio.
-Do czego zmierzasz? - zapytałem.
-Do niczego. Tak tylko pytam. Powiesz?
Dotarło do mnie, że laska mnie podrywa, postanowiłem więc zagrać na inną nutę.
-Hmmm… no nie wiem… to zależy od sytuacji, - udawałem, że mam nie wiem jakie doświadczenie.
Myślałem, że to ją troszeczkę odstraszy. Nic bardziej mylnego.
-Aha… a lubisz seks oralny? - zadała kolejne pytanie, jakby w ogóle się tym nie przejęła.
Powiem szczerze, że w tym momencie moje serce zaczęło bić dwa razy szybciej, a na całym ciele poczułem falę przyjemnego gorąca.
-Noooo wiesz…  to chyba pytanie retoryczne. Wydaje mi się, że każdy facet to lubi.
-Ale lubisz?
-Tak, a ty?
Rozmowa zaczynała być coraz bardziej ciekawa. W tej chwili trudno było przewidzieć do czego doprowadzi.
-Eeeeee.... ja? - zająknęła się.
-Tak, ty.
-Lubię.
Wychodziło na to, że jest to potyczka słowna. Postanowiłem przejść do ofensywy i nie dać sobie wleźć na głowę.
-Jak bardzo? - spytałem.
-Bardzo.
-Uhu… - westchnąłem, czując dreszczyk emocji.
Okazało się, że Hania to bardzo ciekawa osobowość, dużo bardziej ciekawa, niż mi się do tej pory wydawało.
-Janusz? - rzuciła po dłuższej chwili ciszy.
-Co?
-Zastanawiałeś się czasem… ?
Wydawało mi się, że to pytanie nie dotyczy już seksu, dlatego, niczego nie podejrzewając, odezwałem się:
-Nad czym?
-No… jakby to było, jak byśmy... my... obydwoje razem?
Okej, czyli jednak nie zmieniła tematu. Chociaż wciąż byłem dość mocno skrępowany, to zaczynało mi się to podobać. Postanowiłem podjąć wyzwanie i zacząć bawić się jej klockami.
-To znaczy, co? Seks? Tak ogólnie, czy językiem?
Odwróciła się w moją stronę i teraz to ona się uśmiechnęła. Wydawało mi się, że jest zadowolona, że dałem się wciągnąć w intrygę. Przez chwilę się zawahała, a później dodała:
-No... i tak i tak.
Postanowiłem pójść na całość i zobaczyć, co będzie się działo.
-Szczerze? - spytałem.
-Szczerze, - odpowiedziała.
-Tak.
Teraz zobaczyłem uśmiech, którego nigdy wcześniej na jej twarzy nie było. Był to śliczny grymas z zadartym noskiem przyozdobiony rumieńcami.
-Tak??? - powiedziała, jakby nie mogła uwierzyć.
Kolejnym stwierdzeniem postanowiłem rozłożyć ją na łopatki.
-Tak. Niejeden raz.
Teraz zrobiłem na niej, naprawdę duże, wrażenie. Słyszałem jak przełyka ślinę.
-Aha… - wydobyło się z jej gardła.
-Więcej. Kilka razy wyobrażałem sobie, że się z tobą kocham, - kontynuowałem w tym samym tonie.
Myślałem, że całkowicie zbiłem ją stropu, ale ona się nie poddawała.
-Nooo i jak było?
-O matko! - jęknąłem czując, że tracę koncept.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...