28. Satysfakcja, radość, podniecenie.
Trzymała swoje gorące usteczka kilka milimetrów od powierzchni mojego fiuta. To było niesamowite. Nie dotykała go, czułem na nim jej gorący oddech. Doprowadzało mnie to do szaleństwa.
W pewnym momencie nie wytrzymałem i odruchowo szarpnąłem swoje biodra do góry. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mój bambus znalazł się w samym środku jej gorącej buzi. Wrażenie było takie, jakbym zdobył Mont Everest. Satysfakcja, radość, podniecenie i oszołomienie osiągnęły najwyższy poziom.
W głowie mi szumiało tak, jakbym wypił co najmniej pół litra. Mimo tej mojej niesubordynacji, zupełnie bez pośpiechu, jakby cieszyła się każdym ruchem, zamknęła swoje sprężyste usta na mojej spragnionej i gotowej żołędzi. Prawdę powiedziawszy, miałem wrażenie, jakby ktoś posadził mnie na krześle elektrycznym.
-Boże, Boże, ooooooooch!!! - jęczałem.
To miał być dopiero początek, a już pierwsza sekunda, pierwszy ruch jej językiem sprawiły, że zabrakło mi tchu. Zesztywniałem, jakbym za chwilę miał skonać i tak zastygłem. Wiedziałem, że w inny sposób nie byłbym w stanie tego wytrzymać, nie tracąc przytomności.
Nie jedna laska robiła mi loda, jednak nigdy nie było to tak piorunujące wrażenie. Przecież to był jeden ruch, jeden krótki, zwinny, dobrze wymierzony, precyzyjny ruch, A ja myślałem że wygram milion dolarów. Jej język przejechał od spodu, tam gdzie łączyła się gruba żyła oplatająca łeb mojego kutasa. Jednak już po chwili były kolejne: z prawej i z lewej strony. Zdawało się, że sprawdza, jak bardzo jest gruby, sprężysty i twardy. Jakby chciała wykonać na nim pełną orbitę.
Miałem świadomość, że jeśli się tak stanie, to się spuszczę i będzie już po wszystkim. Ta dziewczyna wyczyniała ze mną cuda i nie byłem w stanie nic na to poradzić. Mogłem tylko zrezygnować z walki i poddać się swojemu pożądaniu, pozwolić się jej zabrać do nieba.
Wiedziałem, że ona tego pragnie. Wiedziałem, że chce, bym strzelił w jej usta. No cóż, ja też tego chciałem i, bez dwóch zdań, miałem czym. W moich jądrach było mnóstwo gorącego, spienionego nasienia, które czekało tylko, żeby zmienić swoje położenie. Wiedziałem, że jest tak podniecona, iż marzy tylko o tym, by do tego doszło. W mojej głowie kołatało się pytanie, jak długo jeszcze uda mi się wytrzymać ten wyścig?
Później była już tylko, coraz bardziej pogłębiająca się, rozkosz. Jej usta zjeżdżały coraz niżej, coraz bardziej pochłaniając moją spragnioną męskość. Czułem się taki mały, bezradny, tak bardzo i tak całkowicie oddany w posiadanie tej cudownej, podniecającej laseczki.
Leżałem tak przednią, kompletnie nagi, ze sterczącą fujarą na wierzchu, a ona trzymała ją w swoich gorących ustach i miała doprowadzić mnie w ten sposób do wytrysku. To było takie naturalne, swobodne. Czułem się przy niej tak bardzo bezpieczny, spokojny, a jednocześnie tak bardzo podniecony. Miała mnie w swoim posiadaniu, całego, bez reszty. Czułem się z tym tak bardzo komfortowo, było mi tak bardzo dobrze.
Po chwili było już tylko czyste szaleństwo, galopada do gigantycznego orgazmu. Tak mocno zacisnęła swoje usteczka na, tańczącym breakdance-a, kutasie, że rzucałem się w nieopisanej ekstazie, próbując zapanować nad reakcjami swojego ciała. Zaczęła unosić i opuszczać swoją głowę w takim tempie, że nawet gdybym chciał, nie mógłbym zliczyć jej ruchów. Przy czym nie były to tylko zwykłe, delikatne posunięcia z lekko zaciśniętymi ustami. To było zupełnie coś innego i przypominało, raczej, pracę mechanicznej dojarki. Wytwarzana w swojej buzi spore podciśnienie. Moja męskość poruszała się w niej, jak tłok w cylindrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz