42. Jesteś moją dziewczyną.
Poranek przywitał nas pięknym słońcem. Pomijając to, że się nie wyspałem, byłem w świetnym nastroju. Obudziły mnie kroki na korytarzu i głośne rozmowy. Wszyscy stopniowo schodzili na śniadanie. Mojego współlokatora z pokoju już nie było. Zarzuciłem na siebie jakieś ciuchy i wyszedłem na korytarz. Mój humor poprawił mi się jeszcze bardziej, kiedy zobaczyłem Hanię. Jej oczy były podkrążone, ale szczęśliwe.
-Cześć, - powiedziałem.
-Cześć, -odpowiedziała. - Jak ci się spało?
-Bardzo dobrze, tylko krótko, - uśmiechnąłem się.
O tym, co się stało w nocy, nie wspomniała ani słowem. Starała się zachować pozory, że nic między nami nie zaszło.
Od razu zwróciłem uwagę na jej ubiór. Założyła na siebie, jeszcze cieńszą niż wczoraj, sukienkę, zakrywającą jedynie pośladki. Jej kreacja posiadała też duży dekolt, a materiał był tak cienki, że prześwitywały przez niego jej nagie piersi. Była śliczna. Aż ciągnęło mnie, by przy niej się kręcić.
-Jedziesz zwiedzać miasto? - zapytała, chcąc sprawdzić moje nastawienie do przygody.
Wiedziałem, że w programie zaplanowanych jest kilka lokalnych wycieczek, ale nie byłem do nich przekonany. Wolałbym ten czas spędzić tylko z nią gdzieś na osobności.
-Nie wiem, a to coś ciekawego?
-No, chyba tak? Z resztą, zobaczysz... będzie fajnie. Mamy zwiedzić starówkę. Podobno przygotowany jest dla nas jakiś spektakl w operze, a na koniec wieczorem chcą nas zabrać do najdroższej restauracji w mieście. Rozumiesz... tam, gdzie chodzą sami dygnitarze. Zwykły obywatel Związku Radzieckiego nie ma tam wstępu. Chcą się pochwalić przed Polakami, - dała krótką relację z tego, co się dowiedziała.
-No dobrze, jak ty się wybierasz, to i ja, - odpowiedziałem uśmiechając się.
Kiedy zbliżyłem się do niej, poczułem subtelną woń.
-Ładnie pachniesz. - rzuciłem, - Co to?
-Róże, - odpowiedziała cicho.
-Piękne.
-Podoba ci się.
-Tak. Bardzo.
-Dzisiaj rano była już u nas taka jedna Ukrainka, - wyjaśniła, - Coś tam miała. Jakieś drobiazgi. W sumie to nawet nie ja to kupiłam, tylko koleżanka. Odsprzedała, bo mi się też spodobały.
-Wiesz, jeżeli ona ma więcej takich perfum, to kup, - zachęciłem.
-Nie, - pokręciła głową.
-Tak, ładnie pachną, - nalegałem.
Chciałem czuć ten zapach nie tylko tutaj, ale także jak wrócimy do domu.
-Tak mówisz? - spytała niepewnie.
-No, tak, - uśmiechnąłem się.
W tym momencie poczułem, że moje serce zaczyna szybciej bić. Nie potrafiłem tego wyjaśnić, ale pragnąłem być jak najbliżej niej. Chciałem czuć się obok siebie bardzo blisko. Przysunąłem się jeszcze bardziej.
W tym momencie, zrobiłem coś, nad czym później bardzo długo się zastanawiałem.
-Czy możemy udawać, że jesteś moją dziewczyną? - spytałem niepewnie.
Stała blisko mnie. Rozejrzała się po korytarzu i, kiedy stwierdziła, że nikogo nie ma, powiedziała:
-Nie musimy udawać, Janusz.
Poczułem się nagle, jakby ktoś obdarował mnie niesamowicie pięknym prezentem. Wziąłem głęboki oddech i patrzyłem na nią.
-Czy mogę cię objąć? - zadałem jeszcze jedno pytanie.
Zamiast odpowiedzi chwyciła mnie za szyję i delikatnie przyciągnęła do siebie. Po chwili nasze ramiona splotły się ze sobą. Stałem tak obok niej, wtulony w jej drobną postać. Przez cieniutką sukienkę czułem jej piersi, czułem jak oddycha łagodnie. Przez moją głowę przebiegało tysiące myśli. Jak na żywym firmie, widziałem wszystko ze szczegółami. To, co wydarzyło się tej nocy, było takie dziwne, ale jednocześnie takie naturalne i spontaniczne. Pragnąłem tego więcej. Penis w moich spodniach prężył się tak, jakbym nie kochał się przynajmniej kilka miesięcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz