Szukaj na tym blogu

12 listopada 2017

W PGR-erze.,

38. Przełamać pierwsze wrażenie.

Późnym wieczorem następnego dnia autobus wreszcie dojechał na miejsce. Pierwszą rzeczą, która nas wszystkich zaskoczyła, była wysoka temperatura. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Polski, termometr wskazywał najwyżej dwanaście stopni. Tutaj, mimo wieczoru, bez problemu można było chodzić w samej koszulce. Było ciepło, wilgotno, od morza wiał delikatny, orzeźwiający zefirek. Dookoła rozchodziła się subtelna w woń morskiej wody.
Zakwaterowano nas w ośrodku turystycznym, typowym dla tamtych czasów. Był to szereg jednopiętrowych budynków z długimi korytarzami i pokojami, jak na tamte czasy, dość luksusowymi.
Zarówno i ja, jak i moja koleżanka, zajęliśmy pomieszczenia , więc o seksie, o którym tak bardzo marzyliśmy, nie było nawet mowy. Po tym, co stało się w autobusie, nie mogliśmy myśleć o niczym innym, jak tylko o kolejnym gorącym zbliżeniu. Tak, czy inaczej, wiedzieliśmy, że w którymś momencie pobytu w tym uroczym miejscu i tak do tego dojdzie. Przyznam się, że już od samego początku szukaliśmy do tego odpowiedniej okazji.
Tak naprawdę, liczyły się nie tylko seks. Byliśmy zachwyceni okolicą. Ośrodek wczasowy mieścił się w pięknym, dużym parku porośniętym potężnymi akacjami. Od razu po wyjściu z autokaru, zaczęliśmy zastanawiać się, w którym miejscu znajduje się linia brzegowa. Wyraźnie słychać było szum morza, z oddali widzieliśmy światło latarni, jednak zapadający zmrok nie pozwolił zlokalizować plaży. Wiedzieliśmy, że znajduje się ona niedaleko, jednak do głowy by nam nie przyszło, że dotarcie do niej będzie, może nie tyle kłopotliwe, co bardzo ciekawe i nietypowe.
Oczywiście, zaraz po przyjeździe wszyscy zaczęli się rozpakowywać pomimo, że było to tylko kilka dni. Kiedy przyszedłem do Hani ona także układała swoje ubrania na półkach. Tak samo jak ja, ona też nie miała towaru do handlu.Natomiast inni, gdzie tylko okiem sięgnąć, krzątali się wokół różnorakich artykułów mniej, lub bardziej chodliwych w tych okolicach. Niektórzy już ustalali miejsca, w których będą sprzedawać. Okazało się, że niektórzy z nich, nie byli tu po raz pierwszy.
Mimo, że było dość późno, podano kolację. Zaproszono nas do stołówki. Był to duży, parterowy przeszklony budynek z mnóstwem stolików. Wszystko było dla nas nowe, inne, ciekawe... nawet jedzenie.
Już na pierwszy raz podano nam coś zaskakującego. W wysokich pojemnikach przypominających imbryki do herbaty przykrytych wieczkami znajdowało się coś w rodzaju zupy. Jak się okazało, były to pływające w tłustej zawiesinie kawałki warzyw i mięsa.
Ja jako chłopak ze wsi, zwyczajny byłem do jedzenia wszystkiego i próbowania nowych rzeczy, więc nie miałem z tym absolutnie żadnych problemów. Powiem tak, jedzenie, znajdujące się w tych dziwnych pojemnikach, wyglądało może nieciekawie, ale smakowało przyzwoicie. Trzeba było tylko przełamać pierwsze, nieprzyjemne wrażenie. Osobiście nie miałem z tym najmniejszych problemów.
Śmieszyło mnie to, jak zachowywali się wszyscy pozostali. No, może nie wszyscy, ale większość przyjezdnych. Część osób, zapewne zdając sobie sprawę, jakie jest tutaj menu, wzięła ze sobą jedzenie z Polski, więc nawet nie zeszła na kolację. Ci, którzy przyszli, ze złością ciskali się do kucharek:
-Co to ma być, dlaczego oni chcą nas otruć?
Niektórzy, po zajrzeniu do pojemnika, wyrzucali wszystko prosto do kosza, a niektórzy dopiero po spróbowaniu tego specjału. W sumie nie dziwiłem się. Jak bym po drodze wlał w siebie tyle alkoholu, co oni i to w tak różnych postaciach, to pewnie zrobiłbym to samo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...