Szukaj na tym blogu

18 listopada 2017

W PGR-erze.

44. Zdejmij slipy.

Później była zbiórka przed wyjazdem. Robiło się coraz goręcej, słońce wchodziło coraz wyżej na nieboskłon. Wietrzyk od morza zaczął się wzmagać, ale był ciepły. Pamiętam, że nie wszyscy chcieli pojechać. Część osób wybierała się sama. Niektórych już nie było w ośrodku. W tej chwili było ciężko rozeznać, kto chce uzestniczyć w wycieczce, a kto zostaje. Nikogo nie zmuszali, ale mówili, że będzie ciekawie.
Pamiętam, że staliśmy tak na niewielkim placu, wysypanym drobnym żwirem. Było nas około piętnastu, może dwudziestu osób. Nasza przewodniczka co chwilę pytała, czy jeszcze ktoś ma zamiar do nas dołączyć. Poprosiła mnie, żebym przeszedł po budynku i poinformował, że już się zbieramy.
Nie bardzo miałem ochotę tam iść. Po tym, co przed chwilą zobaczyłem, jedynym moim obiektem zainteresowań, była moja koleżanka, która stała tuż obok mnie. To na niej skupiłem całą swoją uwagę. Byłem podniecony jak jasna cholera, penis w moich spodniach sterczał jak rakieta i, za nic, nawet ociupinkę, nie chciał zmniejszyć swoich rozmiarów.
Staliśmy tak pod drzewem. Było to duże drzewo, zdaje się potężna akacja. Staliśmy tak i flirtowaliśmy. Ona patrzyła na mnie i uśmiechała się, obserwowała moje reakcje, po tym co zaszło. Próbowałem się zbliżyć do niej, kręciłem się raz z przodu, raz z tyłu. Wiedziałem, że pod tą krótką sukienką nie ma już kompletnie nic, ani staniczka, ani majteczek. Wiedziałem, że tam pod spodem jest całkowicie naga.
Parę razy zbliżyłem się do niej tak bardzo, że dotykaliśmy się ramionami, a moja ręka odruchowo powędrowała na jej pośladki, uniosła delikatny, cienki materiał i dotknęła gładkiej ciepłej skóry. Dwa, trzy razy Hania mi na to pozwoliła. No i to było niesłychanie podniecające, ale w którymś momencie dostałem delikatnie po łapce.
Nie zamierzałem rezygnować z tej zabawy. Byłem zdeprymowany. Spojrzałem na nią spod zmarszczonych brwi, a ona szepnęła:
-Daj spokój, tu jest pełno ludzi. Nie teraz.  
-No co, o co chodzi? - bąknąłem prawie obrażony.
W chwili kiedy chciałem już odejść, chwyciła mnie za rękę i przyciągnęła do siebie. Przykleiła się do mnie niczym naleśnik i szepnęła do ucha.
-Lepiej zrób to, co powiedziała Renata. Poszukaj tam jeszcze tych, co są niezdecydowani, a przy okazji zdejmij slipy.
-Co???- spytałem kompletnie zaskoczony.
-Przecież mówię, zdejmij gatki, - dodała równie cicho.
Nawet w tej chwili, nie do końca zdawałem sobie sprawę, o co tej dziewczynie chodzi.
-Po co?
Uśmiechnęła się do mnie gorąco.
-Kurcze, - roześmiała się, - jeszcze się pyta?
Teraz już wiem, na czym polegają tego typu zabawy w miejscach publicznych, ale wtedy, tak naprawdę, nie byłem pewny, co ona znowu wymyśliła. W jakiś sposób, jednak czułem, że powinienem zrobić to co mi kazała. Ruszyłem przed siebie. Po drodze zawołałem:
-Proszę pani, ja pójdę!
-Dobrze, idź! Czekamy! - odkrzyknęła.
Po chwili wszedłem do budynku.
Różnica oświetlenia spowodowała, że po wejściu do środka, przestałem cokolwiek widzieć. Prawie na oślep dotarłem do najbliższych, otwartych drzwi na parterze. Niestety, poza sprzątaczką, nie było tam już nikogo. W kolejnym, otwartym pokoju było podobnie. Ruszyłem więc na górę. Moje podniecenie sięgało kolejnych, coraz wyższych poziomów.
Kiedy stanąłem na pierwszym piętrze, krzyknąłem:
-Uwaga!!! Kto chce jeszcze jechać, niech schodzi na dół! Autobus zaraz rusza!
Nie było odzewu. Pobiegłem wprost do mojego pokoju. Zaskoczony, stanąłem w otwartych drzwiach. Kolega leżał na tapczanie i czytał książkę.
-Jedziesz? - spytałem w pośpiechu.
-Nie.
-Dlaczego? Będzie fajnie.
-Co ty, kaca mam, - odpowiedział, nie podnosząc głowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...