Szukaj na tym blogu

17 listopada 2017

W PGR-erze.

43. Zobaczyłem jej cipkę.

-Dobrze mi z tobą, - powiedziałem.
-Mnie z tobą też, - szepnęła.
Chwyciłem ją za rękę i wyszliśmy na dwór, w pełne, jasne słońce. Do tej pory była tylko moją koleżanką, sąsiadka z pokoju obok. Mieszkałem obok niej prawie przez dwa lata i, tak naprawdę, nie zauważałem jej. Mimo, że tak często u niej przesiadywałem, mimo, że tyle godzin ze sobą rozmawialiśmy, nie dostrzegałem jej. Nie miałem pojęcia, jak wspaniałą jest osobą.
Podczas tego wyjazdu działo się coś, nad czym, jak mi się wtedy zdawało, absolutnie nie miałem kontroli. Ona działała na mnie sposób, w jaki do tej pory nie działała na mnie żadna inna dziewczyna.
Stołówka znajdowała się na drugim końcu kompleksu, więc mieliśmy do pokonania około sto metrów. Nie spieszyliśmy się, szliśmy powoli, krok za krokiem, ciesząc się tą chwilą. Delikatny wietrzyk omiatał nasze twarze morską bryzą. Zastanawiałem się, co jeszcze może mnie tutaj spotkać.
To, czego doświadczyłem przerastało moje najśmielsze oczekiwania. Hania była inna, niż dziewczyny, które do tej pory spotykałem.
Ku naszemu zadowoleniu, okazało się, że śniadanie możemy zjeść na dworze. Pod wielką wiatą, porośniętą dziką winoroślą, ustawione były stoliki. Wybraliśmy ten ostatni, najdalszym końcu. Z lewej i z prawej strony mieliśmy dzikie pnącza. Najbliżsi ludzie, którzy jedli, znajdowali się kilka metrów dalej.
To, co dostaliśmy do jedzenia, okazało się być taką samą niespodzianką, jak kolacja, niemniej dało się to skonsumować. Jednak tych drożdżówek nadzianych kartoflami nie zapomnę. Nawet mnie zaskoczyły tego dnia. Zdawałoby się, że to przepyszne jagodzianki, tyle tylko, że w środku zamiast jagód, były gotowane ziemniaki przyprawione na słodko. Smakowały dziwnie ale nie były takie złe. No cóż, co kraj, to obyczaj.
Powiem szczerze, niezłą zabawą było dla mnie obserwowanie reakcji kolegów. Mało nie pękłem ze śmiechu. Widziałem, jak przełamują na pół owe “jagodzianki” i palcami wydłubują słodkie ziemniaczki. Ubaw był lepszy, niż same bułeczki.
W pewnym momencie, kiedy już skończyliśmy jeść, Hania wyjęła torebkę i zaczęła wyjmować z niej jakieś drobiazgi. W tej chwili nie potrafię powiedzieć, co to było, ale w którymś momencie  upuściła na podłogę jakiś przedmiot. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, a ja, chcąc być pomocnym, pochyliłem się, aby podnieść ową rzecz. Niestety, nie mogłem jej dosięgnąć. Zdałem sobie sprawę, że muszę wejść pod ten stół.
Zsunąłem się z krzesła, pochyliłem głowę i zanurkowałem pod obrus.
Zdaje się, że to chyba była szminka. Już ją podjąłem i miałem się wycofywać, żeby z powrotem usiąść na krześle, kiedy odruchowo spojrzałem do góry.
Tak patrząc z perspektywy czasu, to nie wiem, czy był to tylko odruch. Podświadomie, a może i świadomie wiedziałem, że gdzieś tam znajdują się w jej kolana, uda i pośladki. Te śliczne pośladki, zakryte cieniutkim materiałem sukienki.
Chyba musiałem to wiedzieć. Przynajmniej podświadomie. Odwróciłem głowę i spojrzałem do góry. No i zobaczyłem to. Zobaczyłem jej cipkę. Zaparło mi dech w piersiach. Tego dnia nie włożyła, nie tylko stanika, ale i majtek. Na dodatek, zdałem sobie sprawę, że teraz, upuściła ten przedmiot celowo. No i zamiast wyjść, bo powinienem to zrobić, zostałem tak pod tym stołem udając, że jeszcze szukam i patrzyłem. Tymczasem ona, jakby na moje życzenie, jakby chcąc zaprezentować to, co ma najfajniejszego, rozsunęła szerzej kolana, uwydatniając swoją muszelkę.
Muszę się do czegoś przyznać. Kochałem się z nią już dwa razy. Raz w autobusie, drugi raz przy falochronie na plaży, ale, tak naprawdę, nigdy nie widziałem jej pizdeczki w taki sposób. Wtedy było po prostu ciemno. Teraz patrzyłem na jej szparkę ukazującą swoje podwoje, otoczoną jasnym meszkiem i dygotałem z podniecenia. To była bardzo krótka chwila, która jednak wywarła na mnie niesamowite wrażenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...