Szukaj na tym blogu

15 listopada 2017

W PGR-erze.

41. Kilka minut.

Oczywiście, patrzyła na mnie. Przez cały czas się przyglądała, ale z jej ust nie padło ani jedno słowo. Po chwili odwróciła się i ze śmiechem pobiegła do wody. Odeszła, oczywiście, od tych betonowych bloków i zaczęła płynąć w kierunku pełnego morza.
Pobiegłem za nią. Na początku było bardzo płytko. Woda sięgała zaledwie do kolan, ale później, niespodziewanie grunt ustąpił, pochłaniając moje ciało całkowicie. Płynąłem. Płynąłem za nią. Widziałem czubek jej głowy. Płynęliśmy dalej, coraz dalej, co chwilę pokrzykując na siebie.
W końcu wystraszeni, że nie starczy nam sił, aby wrócić, zmieniliśmy kierunek, by zmierzać do brzegu. Słona woda podrzucana niewielkimi falami, zalewała mi oczy i nos. Byłem zmęczony, ale nie słuchanie zadowolony. Miałem świadomość, że jest to piękna, niesamowita przygoda, którą zapamiętam do końca życia.
Na ostatnich metrach byłem tak zmęczony, że nie starczyło mi sił, żeby płynąć kraulem. Przewróciłem się na plecy i delikatnie przebieram nogami. Przy samym brzegu zacząłem poruszać się żabką.
Czułem jak chłodna woda obmywa sterczącego kutasa. Byłem tak podniecony, że chciałem ją zgwałcić. W końcu oboje wyszliśmy na brzeg. Ciężko dyszałem, pochyliłem się i oparłam dłonie o kolana.
Już po chwili się wyprostowałem, podszedłem do niej od tyłu, objąłem jej zgrabne, delikatne i kruche ciało. Moje ramiona oplotły jej brzuch, a dłonie znalazły się na piersiach. To działo się samo. Pochyliła, oparła o betonowy blok i wystawiła w moją stronę swój piękny, jędrny zadek. Nie trzeba było dodatkowego zaproszenia. Delikatnie rozsunąłem jej uda, chwyciłem w dłoń swojego grubego kutasa i powoli rozchylając płatki jej róży, wjechałem do samego końca.
Później już było tylko szaleństwo, zmierzające w szybkim tempie do finałowego końca. Jej norka była tak ciasna, że kręciło mi się w głowie. Pozycja, którą wybraliśmy, była w tej chwili, niemalże, doskonała. Mój penis wchodził w nią pod właściwym kątem, docierałem do samego końca, na ugiętych kolanach poruszałem się bez trudu.
Trzymałem ją za biodra, coraz mocniej i szybciej poruszając swoim tyłkiem. Na początku tylko ciężko wzdychała, później zaczęła pojękiwać, a na końcu z jej gardła zaczęły wydobywać się głośne okrzyki. Cały stosunek trwał, dosłownie, kilka minut, ale wszystko odbywało się w takim tempie, że odbierałem to tak, jakbym kochał się z nią przez całą noc. Niczego nie zmieniała, nie chciała niczego ani zwalniać, ani przyspieszać. W równym tempie dochodziliśmy do orgazmu. Właściwie nie wiem, kto pierwszy go osiągnął. Wiem, że w którymś momencie pociemniało mi przed oczami i poczułem, że strzelam w jej cipeczkę potężną porcją gorącego nasienia.
Wiedziałem, że mogę zrobić jej dziecko, ale kto by się wtedy tym przejmował. Przecież było tak cudownie, tak wspaniale. Zresztą, ona także chyba tego chciała. Nie dziecka, oczywiście. Seksu, przyjemności i rozkoszy, którą jej dawałem.
Kiedy poczułem, że jej pizdeczka wypełniona jest po brzegi moim gorącym budyniem, a mój kutas powoli wiotczejąc, wysuwa się z niej na zewnątrz, wyszedłem, pozwalając, by moje nasienie spokojnie wypłynęło na piasek.
Odwróciła się do mnie przodem. Staliśmy tak przed sobą cholernie podnieceni, ale jednocześnie zaspokojeni, spełnieni i zadowoleni. Byliśmy oczarowani i pełni radości.
Po chwili zarzuciła mi ręce na ramiona. Objąłem ją w biodrach i przycisnąłem do siebie. Nasze głowy zetknęły się. Staliśmy tak długą chwilę w milczeniu, a później ona się odezwała:
-No dobrze, wracajmy już.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...