37. Jechaliśmy starym autosanem.
Bawiła się moim penisem tak, jakby to był pluszowy miś. Miałem wrażenie, że za chwilę postradam rozum.
-Ale przecież… Hanka... och nie… tak, tak… - wzdychałem, nie mogąc się zdecydować, czego tak naprawdę chcę.
Tymczasem ona bez pośpiechu tak, jakby robiła to po raz setny, wykonywała posuwisto-wzdłużne ruchy.
-Spokojnie. Jest ciemno. Wszyscy śpią. Nikt nas nie zobaczy. Och Janusz, ale masz grubego.
Odleciałem całkowicie. Wepchałem łapy pod jej bluzkę, rozpiąłem stanik i zacząłem bawić się jej piersiami. Ugniatałem je, ściskałem sutki. Coraz mniej przejmowałem się tym, co działo się dookoła.
Po jakimś czasie Hania uniosła materiał do góry i powiedziała:
-Weź moje cycuszki do buzi.
Zrobiłem to. Ssałem jej twarde antenki i podniecałem się coraz bardziej. Po kilku minutach stało się coś, co przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Moja towarzyszka podróży pochyliła się i wzięła mojego kutasa do swoich gorących ust.
-Uuuuuuaaaaahhhhh… - westchnąłem.
Teraz zrobiło się naprawdę gorąco. Rozpoczął się długi, intensywny i słodki orgazm. Musiałem się bardzo skupić na tym, aby nie wydawać z siebie niepotrzebnie głośnych jęków. Falujące promieniowanie ogarnęło całe moje ciało. Wiedziałem, że za chwilę będzie po wszystkim. Jej głowa poruszała się do góry i do dołu tak, jak poprzednio ręka.
Kiedy przed oczami mi pociemniało, nagle przerwała, odchyliła się i ścisnęła mojego kutasa u samego korzenia. Byłem pewny, że, mimo wszystko, się spuszczę. Nic takiego się jednak nie stało. Po kilku chwilach takiej zabawy, nie wytrzymała. Uniosła się jeszcze wyżej i, szamocząc się na swoim fotelu, ściągnęła majtki.
W mojej głowie przerażenie mieszało się z olbrzymim podnieceniem. Autobus po brzegi wypełniony był ludźmi. To prawda, że niektórzy spali, ale nie wszyscy. W każdej chwili ktoś mógł odkryć, co robimy.
-Hanka, Jezu, ty naprawdę jesteś szalona, - powiedziałem półgłosem.
Jak gdyby nigdy nic, rozpięła guzik moich spodni i wyciągnęła moje narzędzie, łącznie z jajami, na wierzch. Myślałem, że zwariuję. Bałem się, ale jednocześnie bardzo tego chciałem. Nigdy wcześniej nie przeżywałem czegoś podobnego, dlatego nie wiedziałem, czy moje reakcje są właściwe.
-Och, wspaniały, - westchnęła cicho.
Jechaliśmy starym autosanem, siedzieliśmy na samym tyle. Przy każdym najmniejszym wyboju podrzucało nas do góry. W tej sytuacji było to dodatkową atrakcją. Miejsca wokół nas były puste dlatego, że chętnych do podobnej zabawy było więcej. Nie chodziło tylko o to, że w tym momencie wszyscy pozostali uprawiali seks. Po prostu wszystkie panny wybrały miejsca na kolanach swoich chłopaków.
Hanka ostrożnie rozejrzała się dookoła i powoli weszła na mnie okrakiem. Jako, że była drobna i szczupła, bez problemu zmieściła się między siedzeniami. Przez chwilę wierciła się jak kwoka na jajach, dopasowując pozycję. Jej zwiewna, luźna spódniczka dokładnie zasłaniała miejsce, w którym nasze ciała łączyły się w jedno. Czułem, jak mój gruby i twardy fiut wchodził w nią powoli i majestatycznie.
Po chwili zrobiła to, co powinna. Zaczęła jechać na mnie kłusem. Dopasowała swój rytm do huśtania autobusu. Podskakiwała na mnie, jak na koniu. Unosiła się i opadała, unosiła się i opadała... Najpierw robiła to bardzo powoli, a później szybciej i szybciej. Stękając, dysząc i sapiąc, szybko osiągnąłem potężny orgazm.
Spuściłem się jej szparkę obfitą porcją gorącego, gęstego nasienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz