19. Świeżym zapasem gorącej spermy.
Było cudownie, niebiańsko, niesamowicie. Była moja, chłonąłem jej istnienie tak, jakbym wdychał powietrze z jej płuc. Nie stawiała oporu. Doświadczyłam niebywałej radości, biorąc w posiadanie jej siły witalne.
Po jakimś czasie odsunąłem się od jej ciała i, chwytając jej nogi w okolicy kostek, ułożyłem je na kształt litery v. Jej cipka, mlaskając, pochłaniała i uwalniała mojego kutasa. W moich jądrach wybierała potężna erupcja.
Przód-tył, przód-tył, przód-tył…
Włożyła ramiona pod głowę, i, zagryzając dolną wargę, patrzyła na mnie spod przymkniętych powiek. Była piękna, a posuwanie jej, było czystą przyjemnością.
Nagle poczułem, jak moje ciało wyrwane z posad ziemskiego bytowania, zostało wyrzucone daleko w kosmos poszybowało gdzieś w jego głębokich otchłaniach.
-Uh, uh, uuuuaaahhhh!!! - wyrwało się z mojego wnętrza, przejmujące westchnienie.
Jej słodka norka była alfą i omegą, początkiem i końcem. Tryskałem w nią świeżym zapasem gorącej spermy. Jednocześnie czułem, jak z podwójną siłą, wysysam z niej całe życie.
Cały czas poruszałem biodrami. W jej jaskini miłości zrobiło się jeszcze goręcej i jeszcze bardziej mokro.
Chlup, chlup, chlup… - słyszałem odgłosy mojej pracy.
Przez moment zdawało się, jakby straciła przytomność. Kiedy, po chwili, ponownie otworzyła oczy, była z nich dzikość. Patrzyła i zobaczyłem w nich pustkę. To było coś nowego, innego, dziwnego i zaskakującego.
Otworzyła szeroko usta. Dyszała:
-Oooooch, oooooch, hhhhhh…
Jej muszelka szarpała się w niewyobrażalnie silnych skurczach. O tak, tak… jeszcze więcej, jeszcze mocniej… tak bardzo tego chciałem, tak bardzo potrzebowałem. Byłem tak cudownie upojony tym słodkim stanem.
Pragnienie spełnienia, głębokiego zaspokojenia, a jednocześnie chęć przeżywania nowych, bardziej intensywnych, odlotowych doznań rozsadzała mnie od środka. Jeszcze chwila, jeszcze kilka sekund i już miałem wszystko, czego potrzebowałem.
Zatrzymałem się przez chwilę w samym przedsionku pochwy pozwalając, aby moje nasienie, łagodnym, gęstym strumieniem, wylało się na zewnątrz. Jej cipeczka wyglądała jak małż. Była oblepiona połyskującym nektarem.
Po chwili spojrzałem na jej twarz i zesztywniałem z zaskoczenia. Była jak maska.
Otwarte, nieruchome oczy, wpatrywały się w sufit. Szeroko uchylone usta, nie wyrzucały z siebie powietrza. Chociaż, nie wyglądała na całkowicie martwą, jej organizm zdawał się przechodzić jakąś, dziwną metamorfozę.
Nie rozumiałem tego, bałem się nad tym zastanawiać. Siałem zniszczenie, lecz nie chciałem tego zaakceptować.
Pozostałe dziewczyny były opętane jakimś dziwnym szałem. Nie zwracały uwagi na dwie martwe koleżanki. Krzyczały, śmiały się i płakały. Krąży wokół mnie, szarpiąc i ciągnąc za różne części ciała.
W końcu powaliły mnie na podłogę. Nim zdążyłem zorientować się, w czym rzecz, jedna z nich już mnie dosiadła. Nadziała się na mojego ogromnego węża i, podskakując niczym duża piłka, w błyskawicznym tempie doprowadzała mnie do kolejnego orgazmu.
Nie wiem co się ze mną działo. Jedna część krzyczała:
“Przestańcie, proszę, ja już nie chcę!”
A druga, jeszcze głośniej, zawodziła:
“O tak, tak, jeszcze, chcę jeszcze!”
To cudowne oszołomienie trawiło mnie ze wszystkich stron. Chciałem rozpłynąć się w tym wszystkim i zniknąć, aby stać się samym doświadczeniem.
Nagle stałem się dzikim, bezmyślnym zwierzęciem, kierowanym tylko jednym instynktem.
Dałem jej to, czego chciała. Chwyciłem mocno za biodra i, z całych sił dociskając do swojego podbrzusza, w kilkanaście sekund doprowadziłem do niebotycznego orgazmu. Kiedy spuszczałem się w jej wnętrze, wyła i darła się wniebogłosy, przyprawiając tym samym swoje koleżanki, o jeszcze głośniejszą wrzawę.
Po wszystkim opadła na mnie jak kłoda. Usunąłem ją z siebie jednym ruchem dłoni. Miałem wrażenie, jakby była szmacianą lalką, a nie kobietą z krwi i kości. Nie zastanawiałem się nad tym, czy jeszcze żyła. Nie było na to czasu.
Rzuciłem się na kolejną. Była szczupła i ładna. Miała długie, kasztanowe włosy, które skręcały się w fantastyczne loki. Dopadłem ją od tyłu. Popchnąłem na łóżko. Upadła na kolana, podpierając się na rękach. Błyskawicznie pozbawiłem ją ubrania, rwąc i szarpiąc je na strzępy. Pochylając się nad jej plecami i chwytając ją za cycki, zaparkowałem swojego twardego jak skała fiuta w jej ciasnej szparce.
Raz, raz, raz, raz… - poruszałem się w jej wnętrzu.
-Oooooch, aaaaahhh, uuuuaaahhhh!!! - jęczała, jak nawiedzona.
Patrzyłem na korzeń, pracujący się w jej cipce i nie mogłem uwierzyć, że ma w sobie tyle wigoru. Trzymałem ją mocno za biodra i uderzyłem raz za razem. Jej małe cycki napęczniały tak bardzo, że miałem wrażenie, iż za chwilę pękną.
Ta laska była nieco bardziej odporna, niż jej koleżanka. Bez trudu wytrzymała pierwszą rundę.
Usiadłem na fotelu i, odwracając ją tyłem, posadziłem ją sobie na kolanach. Rozsunęła szeroko uda i, przeciągle jęcząc, nadziała się na mojego chuja do samego końca.
Wzdychając, pochyliła się do tyłu, dłonie oparła na mojej klatce piersiowej i zaczęła unosić się i opadać. Ledwie dotykała stopami podłogi, więc musiałem jej pomóc w sprawnym poruszaniu się. W moim podbrzuszu wzbierał kolejny wybuch Wezuwiusza.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… - bawiłem się jej ciałem na moim kutasie, jak dmuchaną lalką.
Szarpała się i trzęsła coraz bardziej. W końcu, chcąc, jeszcze bardziej, spotęgować działanie tej gry, sięgnąłem dłonią do jej cipki i, samymi czubkami palców, zacząłem drażnić sterczącą łechtaczkę.
-Oooooch, uuuuhhh, aaaaahhh… - wyrzucała z siebie słodkie odgłosy.
Była niesamowita. Nie poddawała się tak łatwo. Wlazła na mnie całkowicie, zmuszając, bym położył się na wąskim siedzisku, ale ta pozycja była jeszcze lepsza od poprzedniej.
Siedząc na mnie w szerokim rozkroku, ulokowała stopy na moich udach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz