10. Pozbawiałem ją resztki sił.
Leżała na skórzanym materacu, piersiami ocierając się o jego zimną powierzchnię. Unosiła swój zgrabny tyłeczek wysoko do góry.
Chwyciłem ją dłoni mi za biodra i mocno podtrzymując, gwałtownie uderzałem swoim podbrzuszem.
To zbliżenie było jeszcze bardziej niesamowite. Kontakt z jej młodym ciałem był niebiańsko słodki. Masakrowałem jej cipkę jak szalony.
Poddawała się moim ruchom, wyginała i ustawiała w taki sposób, jak tego chciałem. Instynktownie wyczuwała, czego oczekuję.
To, że była tak słaba, podniecało mnie jeszcze bardziej. Doświadczyłem dzikiej radości z tego, że pozbawiałem ją resztki sił. W jakiś sposób czułem to, że ona ma całkowitą świadomość, co się z nią dzieje.
Mimo wszystko, jak ćma, zataczająca coraz ciaśniejsze kręgi wokół płomienia świecy, całą sobą parła na zatracenie.
I raz, i raz, i raz… pracowałem intensywnie, coraz mocniej zaciskając szczęki.
Klap, klap, klap, klap… rozbrzmiewało echo moich uderzeń w pustym pomieszczeniu. K
-Och tak, tak… Boże, jak mi dobrze! - słyszałem odgłosy jej zadowolenia.
Szaleństwo. Głębia eksplodującej rozkoszy mieszała się ze świadomością, gwałtownie wzbierającej w moich trzewiach, energii. Czułem, że zabieram jej to, co miała najcenniejszego, czyli siłę życia.
Odwróciłem ją na plecy, szeroko rozsunąłem uda. Spojrzała na mnie z nieprzytomnym błyskiem w oczach. Tak jakby chciała potwierdzić, że zgadza się na wszystko.
Pokiwałam głową, a po chwili, gwałtownie, zdecydowanie opadłem twarzą w jej miękką, mokrą i spragnioną cipeczkę. Miałem nadzieję, że w ten sposób, choć trochę, przedłużę jej istnienie.
Była gorąca, szarpała się gwałtownych w skurczach, płynęły z niej obfite ilości aromatycznych soków. To wszystko sprawiało mi nieziemską rozkosz.
Lizałem wszystko co się dało. Wodziłem językiem po opuchniętych, napełnionych krwią płatkach, wewnętrznych ściankach pochwy, oraz twardej, sterczącej łechtaczce. Doświadczyłem niesamowitej przyjemności, wdychając jej zapachy.
-Proszę! Och tak! Bierz mnie! Jest tak cudownie!!! Och tak... chcę, chcę jeszcze więcej!!! - krzyczała głosem pełnym przyjęcia.
Wpadłem w amok. Wydostała się ze mnie bestia. Przyjemność, której doświadczyłem, była tak wielka, że nie byłem w stanie nad sobą zapanować. Jej młode, delikatne ciało było dla mnie niebiańską ucztą.
Chwyciłem ją w pół i uniosłem do góry. Błyskawicznie odwróciłem się i usiadłem na brzegu sofy. Jak szmacianą lalkę przerzuciłem przez kolano i nadziałem na swojego, sterczącego kutasa. Weszłem w nią jak w masło. Usłyszałem tylko głośne mlaśnięcie. Czując jej młodzieńczą, delikatną norkę zacząłem drzeć jak galareta. Była jeszcze ciaśniejsza niż wcześniej.
Trzymając ją w wąskiej talii unosiłem i opuszczałem w sobie tylko znanym tempie.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… krok po kroku schodziłem na samo dno piekieł.
-Uuuuaaahhhh, aaaaahhh, yyyyhhhh… - sapałem, wzdychałem i stękałem.
-Aaaaaaa... Boże już!!! - usłyszałem jej przeciągły krzyk.
Nie zwalniałem nawet na trochę. Trzymając ją w pasie, unosiłem i opuszczałem, unosiłem i opuszczałem…
Chwyciła mnie oburącz za głowę. Uchyliła szeroko usta i wpatrywała w moje oczy tak, jakby nic poza nimi już nie było.
-Taaaaak… uuuuaaahhhh… Bierz mnie!!! - jęczała, trzęsąc się w spazmach.
Jej słodka cipeczka wyprawiała cuda. Kurczyła się tak mocno, że aż bolało. Mimo, że soki płynęły z niej obfitymi strumieniami, coraz trudniej było się poruszać.
Nie mogąc już dłużej wytrzymać, zacisnąłem powieki i zacząłem strzelać w jej wnętrze kolejnymi porcjami gorącego nasienia.
Czułem się tak, jakbym znalazł się na skoczni narciarskiej. Po długim, szybkim rozbiegu i gwałtownym wybiciu się na progu, poszybowałem, niesiony, samym tylko, powietrzem. Upojony tą chwilą, wpatrując się w jej piękne, młode oczy, leciałem wysoko nad ziemskim padołem. Czas się zatrzymał, a ja doświadczyłem wiecznej rozkoszy.
Przeniosłem dłonie z bioder na jej pośladki. Zatopiłam palce w jej jędrnym zadku. Teraz, już bez mojej pomocy, unosiła się i opadała. Było to jeszcze przyjemniejszye, ponieważ dołączyła do tego jeszcze delikatne ruchy w poziomie.
Kiedy, jak mi się zdawało, skończyłem pompować moją spermę w jej obłędną pizdeczkę, tak, jak to było do przewidzenia, mój wielki, twardy zaganiacz, nie spoczął na laurach i nie zamierzał się położyć. Wciąż był gotowy do szaleńczej szybkiej, jazdy przyprawiając, zarówno mnie, jak ją, o silne zawroty głowy. Mając świadomość, że taka zabawa może trwać bez końca, doświadczyłem niewyobrażalnej ekscytacji.
To było niesamowite. Z jednej strony, miałem nieograniczone możliwości fizyczne, a z drugiej, gigantyczny, niespożyty temperament. W tym momencie, nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego, że jest to jazda samochodem bez hamulców.
Znów się z niej wydostałem. Chwyciłem jej drobne, delikatne ciało, jak przedmiot, umieściłem na podłodze i zmusiłem do zajęcia pozycji klęczącej.
Po chwili wstałem. Byłem nagi. Mój fiut uciekał jeszcze nasieniem i sterczał pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Czułem się silny. Czułem, że każdy mój mięsień jest dwukrotnie większy. Czułem się wyższy, szczuplejszy i sprawniejszy. Czułem się bardziej atrakcyjny. Miałem wrażenie, że od tej pory, żadna kobieta mi się nie oprze.
Spokojnie, pewnym krokiem, zbliżyłem się do niej. Uniosła głowę i spojrzała na mnie z bezgranicznym oddaniem. Po chwili, jak małe dziecko, które odnalazło zagubioną mamę, przytuliła się do moich ud. Objęła mnie w okolicy pośladków i przywarła biustem do mojego penisa. Czułem jak drży, słabnąc z każdą chwilą.
Po kilkunastu sekundach osunęła się nieznacznie do dołu, nie mając już siły, by utrzymać się w poprzedniej pozycji. W ostatnim momencie, jak tonący, łapiący się brzytwy, chwyciła za moje jądra i zatrzymała się na moment.
-Boże, tak mi z tobą dobrze. Chcę umrzeć z tobą. Wiem, że to się stanie. Zróbmy to jeszcze raz, - wyszeptała, ledwie słyszalnym głosem.
Zrozumiałem, że zabranie jej kolejnej porcji energii, sprowadzi koniec na jej niewinne istnienie. Mimo to, nie mogłem ani tego przerwać, ani zatrzymać, choć na chwilę.
Będąc już na wpół przytomna, chwyciła mojego penisa i trzymała, jakby to była jej ostatnia deska ratunku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz