Szukaj na tym blogu

7 stycznia 2018

Wampir.


16. Była dla mnie, jak pożywienie.

W pewnym momencie, dostała tak silnych drgawek, że nie mogła utrzymać się w jednej pozycji. Jęczała i dyszała, jakby ktoś kroił ją żywcem. Jej cipka szalała, zaciskając się tak mocno, że oprócz niebywałej przyjemności, czułem przejmujący ból. Niemniej nie miałem zamiaru tego przerywać.
Im bardziej było intensywnie, im większą rozkosz przeżywała, tym szybciej i łatwiej wysłałem z niej energię. Z każdą minutą, byłem coraz bardziej zachłanny i miałem coraz mniejsze wyrzuty sumienia. Interesowało mnie tylko to, Jak dużo mogę jej zabrać.
-Oooooch, aaaaahhh, uuuuaaahhhh! - wydobywało się z jej gardła.
W powietrzu rozchodził się zapach jej kobiecości. Mimo, że bardzo trudno było poruszać się w jej wnętrzu, przyspieszyłem. Uderzałem raz za razem.
Łup, łup, łup… rozchodziły się odgłosy moich pchnięć. Moje jaja huśtały się do tyłu i do przodu, do tyłu i do przodu, w szybkim tempie rozbijając się na jej podbrzuszu.
To było szaleństwo. Ja sam nie ogarniałem tego swoim umysłem. Widziałem w niej tylko swoją ofiarę: słodką, delikatną, pełną życia. Jej twarz, śliczna młoda buzia, te jędrne, napęczniałe cycki, giętki, sprężysty brzuch, krągłe pośladki i kształtne uda, a, przede wszystkim, niesamowita, oszałamiająca pizdeczka, wszystko to miało dla mnie tylko jeden wymiar - seks. Chciałem brać, brać i brać.
Każda część jej ciała, począwszy od największych elementów, a skończywszy na najmniejszych kawałkach skóry, wypełniona była energią, energią, która była dla mnie, jak pożywienie, której pragnąłem, niczym oddechu. Robiłem to bez zastanowienia, czerpałem całą swoją istotą.
W końcu, nie mogąc znieść napięcia i tego, co się z nią działo, całym ciężarem swojego ciała opadła na posłanie.
-Ykh, ykh, ykh… wyrzucała z siebie krótkie stęknięcia, podskakując w niekontrolowanych, gwałtownych skurczach.
Pozostałe panienki wpadły w euforię.
-Dajesz Jolka, dajesz! - pokrzykiwała ruda.
-No laska, teraz to pojechałaś po bandzie! - odzywała się radośnie blondyneczka, która ustawiła się z drugiej strony.
-Nie poddawaj się, mała, dasz radę! Dawaj! - słychać było odgłosy jakiejś innej dziewczyny.
Wszystkie były przekonane, że ich czarnowłosa koleżanka, bawi się w najlepsze. Poniekąd, rzeczywiście tak było.
Samiczka, którą miałem w twoich objęciach, doświadczając niewyobrażalnej rozkoszy, odchodziła z tego świata.
-No ogierze, tak trzymaj! Przeoraj jej szparkę jeszcze mocniej! - usłyszałem doping, skierowany w moją stronę.
Szarpnięcia jej ciała stawały się coraz słabsze. Leżała jak kłoda, z szeroko rozłożonymi ramionami i nogami. Wciąż w niej byłem. Nawet na sekundę, nie wyszedłem z jej słodkiej norki. Spoczywałem biodrami na jej pośladkach wykonując płytkie, ale gwałtowne pchnięcia.
Miała w sobie, jeszcze odrobinę życia, ale było już go bardzo niewiele. Mógłbym to w tej chwili przerwać, dając jej jakąkolwiek szansę, jednak ta cała sytuacja, ich odgłosy, szczera radość i zaangażowanie, sprawiły, że odstąpiłem od tego pomysłu.
Chwyciłem ją za biodra, delikatnie uniosłem do góry i zacząłem grzmocić, jak kukłę, zabierając jej to, co jeszcze w niej pozostało.
Czas mijał, ja stawałem się coraz silniejszy, a ona gasła z każdą sekundą. Czułem się tak, jakbym opróżniał kieliszek wina do samego dna, delektując się jego smakiem, aromatem oraz oddziaływaniem na mój organizm.
Łup, łup, łup, łup… - waliłem w jej cipkę jak oszalały.
Włosy na mojej głowie, stopniowo, zaczynały unosić się do góry. Znów czułem te niesamowicie przyjemne dreszcze.
-Dawaj, dawaj, dalej, jeszcze mocniej ruchaj w jej cipę!!! - darła się, jak opętana, rudowłosa piękność, kładąc dłoń na moim ramieniu.
Wiedziałem, że ona będzie następna.
Wszystkie prostytutki wpadły w jakiś dziwny amok. Zdarły ze mnie płaszcz, obstąpiły ze wszystkich stron, gładziły po plecach, pośladkach, całowały, pieściły. Ich ręce były wszędzie.
Zajęły się też, na wpół żywą już, ich przyjaciółką. Któraś z nich, usiadła jej nawet na twarzy, mając nadzieję, że ta wyliże jej cipkę.
W końcu, widząc, że ta nie reaguje, postanowiły wziąć sprawy we własne dłonie. Kazały mi się położyć, co też zrobiłem z nieskrywaną radością. Chwyciły ją pod pachy, podniosły, i wiotką, przelewającą się przez ręce posadziły na moim podbrzuszu. Jako, że mój kutas sterczał pionowo do góry, niczym zaciosany, średniowieczny pal, nadziała się na mnie z cichym mlaśnięciem i weszła do końca.
Jej cipka była niebiańsko słodka, wilgotna i gorąca. Obejmowała mojego chuja tak soczystym uściskiem, że, z wrażenia, nie mogłem zapanować nad własnym oddechem. Moje serce waliło tak mocno, iż myślałem, że za moment wyskoczy z klatki.
Brałem.
-O tak… tak… oooooch mała… - wzdychałem, czując, że unoszę się nad łóżkiem.
Zaczęły poruszać się jej ciałem tak, jakby sama brała udział w miłosnej grze. Unosiły ją i opuszczały, unosiły i opuszczały… Była jak anioł: upojna, podniecająca, bezwolna i całkowicie moja.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… wprawiana w ruch ich siłą, pozbywała się resztek tego, czego jeszcze jej nie zabrałem, tak jakby umieranie, stało się najwyższym aktem oddania.
W ostatniej chwili, kiedy spojrzałem na jej twarz, zobaczyłem, że jej powieki, dygocząc, jak płatki róży na wietrze, powoli uniosły się do góry.
-Och, tak, tak… bierz mnie… - westchnęła, ledwie słyszalnym głosem.
To brzmiało jak zaproszenie do połączenia się w jedność. Doświadczyłem bardzo silnego uczucia, że odmawiając jej tego, popełniam wobec niej, największy grzech, jaki tylko można sobie wyobrazić.
W ostatnim spaźmie, wyrywając się z ich silnych objęć, opadła do przodu, wprost na moją twarz, chwyciła dłońmi moją głowę z obydwu stron, a jej drżące usta, wylądowały na moich spragnionych wargach.
-Kochany, chcę cię, - szepnęła między kolejnymi pocałunkami.


Isis love on top & riding his big dick

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...