34. Klucze zostaw pod wycieraczką.
Otworzyłem oczy. Leżałem w łóżku. Pościel była miękka i pachnąca świeżością. Czułem się wypoczęty i pełen energii. Uniosłem się na łokciach i rozejrzałem dookoła. To był inny pokój niż ten w którym przebywałem wczoraj, sypialnia. Okna były szczelnie zasłonięte, ale w pomieszczeniu nie było ciemno. Światło wydobywało się nie wiadomo skąd, było delikatne i idealnie rozproszone. Przez szczeliny w roletach wpadało chłodne powietrze. Panowała kompletna cisza. W mieszkaniu, najprawdopodobniej, oprócz mnie nikogo nie było.
Próbowałem przypomnieć sobie co, tak naprawdę, się stało. Pamiętałem nietrzeźwą kobietę, którą wprowadziłem do kamienicy. Pamiętałem posiłek i seks w wannie, ale dalej film się urywał. Co się stało? Dlaczego znalazłem się w łóżku. Gdzie ona się podziała? Ile czasu upłynęło?
Odsłoniłem kołdrę i zorientowałem się, że jestem nagi. Przez chwilę zastanawiałem się, gdzie podział się mój czarny, długi płaszcz. Przeciwległa ściana w całości była pokryta lustrem. Obok mnie stała szafka i krzesło, na którym znajdowało się wyprasowane, czyste ubranie. Na szafce zobaczyłem kartkę z odręcznym napisem.
“Przepraszam cię, kotku, ale musiałam wyjść. Niestety, niektórzy ludzie muszą pracować. Załatwiłem ci czyste ubranie, bo w tym swoim płaszczu nie możesz pokazać się na ulicy. Mam nadzieję, że będzie pasowało. Zrób sobie coś do jedzenia. Lodówka jest pełna. Klucze zostaw pod wycieraczką. Ufam, że mnie nie okradniesz. No to pa. P.S. Było cudownie.”
Wstałem. Na podłodze leżał gruby, miękki dywan. Był bardzo przyjemny w dotyku. Zrobiłem po nim kilka kroków, zastanawiając się, co mam dalej ze sobą zrobić.
Wciąż odczuwałem bardzo duże podniecenie. Mój penis, nawet w minimalnym stopniu, nie zmalał. Sterczał, jak taran, bezwzględnie domagając się kolejnej porcji przyjemności. Miałem wrażenie, jakbym nie kochał się przez kilka ostatnich lat. Czułem, że muszę go wepchać w jakąś cipę, inaczej zwariuję.
Najchętniej, już teraz, wyruszyłbym na ulicę w poszukiwaniu przygodnego seksu. Moja skóra była wrażliwa na każdy, nawet najdrobniejszy, dotyk. Wcale nie miałem ochoty przykrywać się czymkolwiek. Nie mogłem, jednak, tkwić tutaj w nieskończoność.
Po kilku minutach postanowiłem, jednak, przymierzyć to, co dla mnie przygotowała lokatorka tego pięknego mieszkania. Ze sporą niechęcią, jeszcze raz spojrzałem na ubranie.
Wszystko było ładnie poukładane. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że nie zapomniała nawet o slipach. Wziąłem je do ręki i odruchowo spojrzałem w lustro. Zakładanie ich, przy takiej erekcji, było nie lada wyczynem, ale też niezłą zabawą. W końcu, kiedy, jako tako, mi się udało wcisnąć mojego ogiera w tą niezbyt wygodną uprząż, sięgnąłem po następną część garderoby.
Spodnie pasowały, jakby były kupione na miarę i, tak naprawdę, wyglądały na nowe. Były eleganckie, uszyte z dobrego, drogiego materiału.
Nie mogłem wyjść z podziwu. Obok leżał także skórzany pasek. Pomyślałem sobie, że mam do czynienia z prawdziwą perfekcjonistką. Kiedy wciągnąłem go w szlufki i zapiąłem klamrę, poczułem się jak cywilizowany człowiek.
W końcu założyłem koszulę. Ona także pasowała jak ulał. Zapiąłem guziki i powiedziałem do siebie:
-No, może być.
Otworzyłem drzwi i wszedłem do salonu. Tutaj także okno było dokładnie zasłonięte. Wszędzie panował ład i porządek. Nie było śladu po wczorajszej kolacji. Nie mogłem zrozumieć, kiedy ona znalazła czas, aby to wszystko posprzątać.
Nie byłem specjalnie głodny, ale podszedłem do lodówki i otworzyłem ją. W oczy rzuciło mi się mleko. Wyjąłem je i rozejrzałem się. Na półce obok stały płatki kukurydziane. Czyli miałem już wszystko.
Chwyciłem jeszcze miskę i łyżkę. Przeszedłem do niskiego stolika, stojącego tuż obok sofy, na której wczoraj obydwoje oddawaliśmy się miłosnym uniesieniom.
Jedząc, odruchowo chwyciłem za pilota od telewizora i wcisnąłem przycisk uruchamiania. To, co zobaczyłem zmroziło krew w moich żyłach. Na mieście pełno było patroli z psami policyjnymi, radiowozów i antyterrorystów w kominiarkach. Kamery, co chwilę, pokazywały poruszające się po niebie śmigłowce. Jakiś głos relacjonował:
“Jak dotąd, odnaleziono dziewięć ofiar. Wśród nich jest siedem prostytutek, uczennica trzeciej klasy liceum ogólnokształcącego, oraz studentka czwartego roku Wydziału Prawa. Po zmroku na ulicach jest niebezpiecznie. Uprasza się o nie wychodzenie z domu po godzinie dwudziestej drugiej.
Jest z nami rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji… Panie Kapitanie Proszę nam powiedzieć, czy jest jakiś plan, według którego uderza morderca?
Na chwilę obecną nie można, z całą pewnością, tego stwierdzić, ale, najprawdopodobniej, zabójca wybiera ofiary przypadkowo.
Kto jest najbardziej narażony?
Kobiety. Jak dotąd nie stwierdzono zgonu żadnego mężczyzny.
Kto to robi? Podobno ktoś widział sprawcę?
Tak. Zgadza się, kilka osób widziało w nocy mężczyznę w czarnym płaszczu, uciekającego po dachach.
Czy policja dysponuje portretem pamięciowym?
Na chwilę obecną nie mamy jeszcze portretu pamięciowego, ale pracujemy nad tym.
Mówi się, że jest to wampir, że zabija seksem. Czy jest to prawda?
Nie sejmy paniki. Wie pan, nie chcę wyrokować, ludzie mówią wiele różnych rzeczy, niemniej prawdą jest, że wszystkie zgony miały związek z uprawianiem seksu.
Podobno wampir zabija nocą. Co dalej? Czy policja jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom.
Stuprocentowego bezpieczeństwa nikomu nie można zapewnić. Prosimy o wzmożoną ostrożność i rozwagę. Najlepiej aby panie same nie wychodziły z domów i omijały ciasne zakamarki oraz ciemne bramy. Na razie jesteśmy na etapie dochodzenia i przesłuchiwania świadków. Dla dobra śledztwa więcej informacji nie mogę udzielić.”
Płatki, które konsumowałem, nagle stanęły mi w gardle.
“No, to mam problem” - pomyślałem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz