15. W mieszkaniu.
Pokonaliśmy dwie, może trzy przecznice i weszliśmy do czteropiętrowego, skromnego, ale schludnego, budynku. Byłem tak podniecony, że musiałem ostro trzymać się w ryzach, aby którejś z nich nie zgwałcić jeszcze na schodach. Moja fujara, stercząc, wystawała spod płaszcza. Panienki, co chwilę, nie zważając na to, że wciąż byliśmy w miejscu publicznym, bez ogródek chwytały mnie za kutasa, głaskałey, puściły i dotykały.
Myślałem, że oszaleję. Każdy stopień był, jak pokonanie kolejnego szczytu. To było jakieś wariactwo. Czułem je wszystkie. Mimo, że każda z nich, w mniejszym lub większym stopniu, była ubrana, zdawało mi się, że są nagie. Tak, jakbym miał zdolność przenikania wzrokiem przez ich skromne ciuchy. Zdawało mi się, że widzę i czuję ich rozgrzane, wilgotne cipki, napęczniałe cycki i jędrne tyłeczki. Zdawało mi się, że wiem, co za chwilę się stanie, którą w pierwszej kolejności i w jaki sposób, posiądę.
W końcu znaleźliśmy się w mieszkaniu. Przysłonięte rolety, różowe obicia mebli, oraz słodki, upadający zapach zdradzały przeznaczenie tego ustronnego, przytulnego miejsca.
Zdążyłem jeszcze usłyszeć trzask przekręcanej, solidnej zasuwy w drzwiach, kiedy nagle na swoim penisie poczułem czyjeś, oszałamiające usta. Pochłonęły mnie nagle, bez najmniejszego ostrzeżenia. Z wrażenia, o mało, nie upadłem.
Drżąc, pochyliłem głowę. Zobaczyłem ciemne, długie włosy wystające spod płaszcza. Nie wiedziałem, co się stało. Nie mogłem opanować własnego oddechu. Moje serce łomotało niczym rozpędzony pociąg.
Byłem w jej gardle, na końcu głowicy czułem migdałki. Jej, ciasno opięte na moim korzeniu wargi, prawie dotykały worka z jajami. Ssała, przyprawiając mnie o silne zawroty głowy.
Dopiero po dłuższej chwili, kiedy najwyraźniej stwierdziła, że mam już dosyć, odsunęła się i z gracją zajęła samą końcówką. Uniosła swoje czarne oczy i spojrzała na moją twarz. Była młoda i ładna. Miała ciemną karnację skóry.
Działo się coś niesamowitego. To ja powinienem w tej chwili wieść prym. Ja powinienem dyktować warunki. Ja powinienem panować nad sytuacją. Tymczasem, ta niesamowita laska, pokazała mi, że jest zupełnie odwrotnie. Bawiła się ze mną, a ja miałem najmniej do powiedzenia. Jednak, było mi tak dobrze, że nie protestowałem.
Na chwilę przerwała. Wypuściła mojego drąga. Ustawiła swoją śliczną buzię od spodu, kładąc go na swoim policzku. Kiedy brodą dotykała worka, czubek sięgał daleko poza jej ucho. Uchyliła usta. Jej nozdrza poruszały się. Chłonęła moją woń.
W następnej chwili, na powrót siedziałem w jej cudownej jamce. Ciągnęła, delikatnie poruszając głową.
Na sam koniec tego wstępu, zrobiła coś bardzo czarującego. Bardzo namiętnie ucałowała sam wierzchołek mojego fiuta.
Później było już tylko czyste szaleństwo. Odwróciła się tyłem. Z niezwykłym wdziękiem, delikatnie pochylając się do przodu, uniosła do góry, swoją krótką niebieską sukienkę, pokazując mi tym samym, niezwykle zgrabny, krągły tyłeczek.
W ostatnim momencie, przechyliła w moją stronę, swoją piękną twarz i uśmiechnęła się. Zerknąłem między jej pośladki i zobaczyłem mięsiste falbaniaste płatki. Nie trzeba było większej zachęty.
Gwałtownie popchnąłem ją na łóżko. Dokładnie wiedziała w czym rzecz. Nie musiałem nic tłumaczyć ani pokazywać. Uklękła na miękkim, białym materacu, szeroko rozstawiła kolana i wysoko wypięła zadek. Jej skroń swobodnie spoczywała na posłaniu, a dłonie rozchylały na boki pośladki. Jej cipka aż prosiła się, bym wszedł w nią moim twardym zaganiaczem.
Gdzieś we mnie, w samym środku, coś głośno krzyczało:
“Rzuć się na nią! Wsadź jej tego wielkiego chuja! Na co czekasz!”
Już widziałem w niej swoją gęstą spermę. Już czułem, jak ciągnę esencję życia z jej ciała. Nic nie mogła już zrobić. Była moja. Chociaż jeszcze o tym nie wiedziała, praktycznie, już w tej chwili była martwa. Niczego nie była świadoma, jednak już była w moich sidłach. Była, jak mucha w pajęczynie, całkowicie zniewolona.
Powoli, ostrożnie w nią wszedłem. Była bardzo ciasna. Jej pizdeczka, już od samego początku, kurczyła się w silnych spazmach rozkoszy.
-Uuuuaaahhhh… - westchnęła głęboko.
Poczułem silne wrażenie błogostanu. Słodkie, wszędobylskie dreszcze, biegały po całej powierzchni mojego ciała. To działo się szybciej, niż za pierwszym razem i było bardziej intensywne. Nie dawałem jej najmniejszych szans. Brałem wszystko, co tylko mogłem wziąć. Byłem zachłanny, chciałem ją mieć od razu. Jej cipka była kanałem, przez który wysłałem z niej życie. Piłem niczym krew z tętnicy.
Dobiłem do samego końca i chwilę tak pozostałem. Napawałem się intensywnymi skurczami jej wilgotnej norki.
-Uh, uh, uuuuaaahhhh… - słyszałem jej dyszące odgłosy.
Próbowałem się cofnąć, lecz poczułem bardzo silny opór. Zacisnęła się tak mocno, jakby już nie chciała mnie z siebie wypuścić.
Mimo wszystko byłem silniejszy. Powoli i stanowczo wychodziłem. Szarpała się, jakby ją bolało.
Kiedy tylko udało mi się nieco wyjechać, zmieniłem kierunek.
Uniosła głowę i skręciła plecy. Prężąc się i drżąc, rozchyliła swoje pośladki szeroko na boki, jakby miała nadzieję, że jej pizdeczka, będzie bardziej przyjazna dla mojego dyszla. Z wielkim trudem pchałem się na nowo w jej obłędne trzewia. Chwyciłem ją mocno w biodrach i, z całych sił, ciągnąłem na siebie. Mój fiut wchodził w nią, niczym ociosany kołek. Centymetr po centymetrze, byłem coraz głębiej.
-Hhhhh, hyhhh… dyszałem, mocno zaciskając zęby.
Czułem, jak płynie we mnie wezbrana rzeka spienionej energii, wypełniając moje komórki niewymowną siłą. Byłem prawie na samym końcu. Była taka słodka, taka gorąca, wilgotna… chciałem więcej, więcej i jeszcze więcej. Potrzebowałem jej młodego życia, aby, choć trochę, przedłużyć swoje. Oddawała mi się z ochotą i radością, nie mając pojęcia, że za chwilę nie będzie miała już siły się podnieść.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz