Szukaj na tym blogu

15 stycznia 2018

Wampir.


24. Uciekaj.

-Jeśli tylko możesz, jak najszybciej wstań i uciekaj! - warknąłem jeszcze bardziej nerwowo.
Powoli podniosłem się. Od tej chwili byłem jej wrogiem. Patrzyłem na nią jak na kawałek mięsa, patrzyłem na jej pośladki, na mrugającą między nimi cipkę. Liczyło się tylko kolejne zbliżenie. Mój kutas prężył się i pulsował. Jak najszybciej i chciał się znaleźć w tej słodkiej norce.
Wychodziła ze mnie bestia. Instynkt drapieżnika kazał mi się na nią rzucić. Z całych sił walczyłem z własną naturą, ale z każdą sekundą było to coraz trudniejsze.
Zachowywałem się jak lew nad ranną gazelą. Nie chciałem zrobić jej krzywdy, ale nie mogłem powstrzymać kosmicznego pożądania.
-Uciekaj! - powtórzyłem jeszcze raz.
Uniosła twarz i spojrzała na mnie pełnym czułości wzrokiem.
-Ale ja nie chcę. Rozumiesz?! - powiedziała spokojnie.
-Nie wiesz, o czym mówisz. Nie przeżyjesz tego. Proszę cię, uciekaj!
Patrzyła na mnie.
-Nie chcę.
Z moich oczu popłynęły łzy. Wiedziałem, że jeśli zostanie, będzie po niej.
-Uciekaj.
Patrzyła na mnie, jak wierny pies.
-Nie.
-Uciekaj!
-Nigdzie nie pójdę.
-Mówię ci, uciekaj!
-Zostaję.
-Dobrze, w takim razie ja się oddalę, - rzuciłem w jej kierunku.
Trząsłem się jak galareta. Po chwili, trzasnąłem drzwiami i opuściłem jej mieszkanie. Kosztowało mnie to bardzo wiele wysiłku.
Kiedy znalazłem się na ulicy, pozwoliłem sobie na niewielkie rozluźnienie. Widząc, że nic się nie dzieje, pomyślałem sobie, że chyba przesadziłem.
Po pokonaniu kilkudziesięciu metrów, kiedy myślałem, że już zapanowałem nad potworem, który był we mnie, moje ciało przejęło nade mną kontrolę.
Gwałtownie, bez udziału woli odwróciłem się w miejscu i wykonałem długi, księżycowy skok. Przyszło mi to bez najmniejszego wysiłku. Kolejny skok zakończył się lądowaniem na jej parapecie.
Skoczyłem na podłogę i w mgnieniu oka znalazłem się w łazience. Wciąż znajdowała się pod prysznicem, usilnie próbując podnieść się z posadzki. Była jeszcze piękniejsza, jeszcze delikatniejsza, bardziej krucha.
Chwyciłem ją w talii i, bez najmniejszych problemów, uniosłem do góry. Była drobna jak laleczka. W jej oczach było pełne zaufanie. Podrzuciłem jej ciało do góry i odwróciłem twarzą w moją stronę. Objęła mnie ramionami za szyję, szeroko rozsunęła uda i uniosła kolana. Bez zastanowienia nadziałem ją na swój dyszel. Patrząc mi w oczy, westchnęła głęboko.
-Oooooch!
Opuszczałem jej ciężar do momentu, kiedy wszedłem w nią do samego końca. Drżała. Jej słodka cipeczka kurczyła się w coraz intensywniejszych spazmach.
W tym samym momencie poczułem silne uderzenie w tył głowy, które niemal pozbawiło mnie świadomości. Nie wiedziałem co się dzieje. Nie potrafiłem tego wytłumaczyć. Chłonąłem jej energię tak szybko, że nie byłem w stanie jej przetworzyć. Jednocześnie, moja własna, uciekała ze mnie jak powietrze z przedziurawionego balonu.
Chwyciłem ją za pośladki i uniosłem delikatnie do góry. Po chwili znów opuściłem. Przez moje ciało przebiegały na przemian fale gorąca i zimna. Moim podbrzuszem szarpały tak silne skurcze, że ledwie trzymałem się na nogach.
Spojrzałem na jej twarz. Uchyliła powieki i zobaczyłem jej źrenice. Stały się jasne, szare, jakby pozbawione blasku. Jednocześnie emanowała z nich beznamiętna, zwierzęca dzikość. Przeraziłem się. Uświadomiłem sobie bowiem, że ona także jest wampirem. Nie miałem pojęcia, co może wyniknąć z takiego połączenia.
Jeszcze raz ją uniosłem i jeszcze raz opuściłem. Jej cipka zaciskała się na moim chuju jak imadło. Powinienem był to przerwać i uciec, ale nie mogłem. Zrozumiałem, że dałem się wciągnąć w pułapkę. Byłem drapieżnikiem i zwierzyną łowną jednocześnie. Było już za późno.
Kolejny raz uniosłem jej drobne ciało i znów opuściłem. Było mi tak dobrze, tak słodko, że, w żaden sposób, nie byłem w stanie tego przerwać.
Znów do góry i znów do dołu. W moich uszach pojawił się szum, a oczy zasłoniła ciemność. Tonąłem w tym wszechogarniającym uczuciu błogostanu. W zapadającym zmroku widziałem jej twarz: piękną ale chłodną. Była coraz dalej i dalej.
W końcu zrozumiałem, że zamiast zabierać, oddaję jej wszystko, co w sobie miałem. Jakby Weszła pod powierzchnię mojej czaszki i zawładnęła wszystkimi myślami.
Cały ten proces był niezwykle przyjemny. Odniosłem wrażenie, że zostałem stworzony tylko po to, aby zjednoczyć się z jej jaźnią. Jakby całe moje życie zmierzało tylko do tego jednego, kulminacyjnego punktu. Była moim szczęściem i przekleństwem. Była wszystkim.
Uświadomiłem sobie, że jeśli nie zbiorę resztki sił i nie zacznę walczyć, ciemność pochłonie mnie na zawsze.
Półprzytomny, jak lunatyk, unosiłem ją i opuszczałem, unosiłem i opuszczałem… góra-dół, góra-dół… mój fiut poruszał się w niej, niczym sonda w ciasnym kanale.
Po kilku chwilach zrozumiałem, że bilans energetyczny przechyla się na moją stronę. Stopniowo wracała do mnie świadomość. Wciąż trzymałem się na nogach, a to oznaczało, że wciąż jeszcze żyję.
Góra-dół, góra-dół…
Mocniej zacisnąłem dłonie na jej pośladkach. Całe swoje jestestwo skupiłem na tym, co się w tej chwili działo.
-Uaaaaah, aaaaahhh, aaaaahhh!!! - słyszałem swoje własne jęki, jakby dobiegały zza ściany.
W końcu, na miękkich chwiejnych nogach, podszedłem do stołu i położyłem jej drobną postać na szerokim blacie.
Nie opuszczając jej ciasnego wnętrza, zacząłem rytmicznie poruszać swoimi biodrami. Jej ciało przesuwało się w jedną i w drugą stronę, a ja czułem, że z każdą minutą mam coraz więcej siły.


Teen tease flashing her perfect ass and sweet pussy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...