Szukaj na tym blogu

14 stycznia 2018

Wampir.

23. Uśpiony wulkan.

Chwyciła kutasa u samej podstawy i zacisnęła mocno powieki. Następnie popchnęła głowę do przodu. W ten sposób, za pomocą jednego ruchu, gruba żyła, oplatająca siny łeb, przeszła przez granicę zębów i dotknęła podniebienia.
Nie pragnąłem niczego więcej, jak tylko tego, by spuścić się w jej słodkie usteczka.
Po chwili przesunęła się jeszcze dalej, zaczęła wydzielać mnóstwo śliny, a jej język, puszczony w ruch, odstawił taniec deszczu. Z wrażenia zwarłem szczęki, unosiłem i opuszczałem na palcach ciężar swojego ciała.
-Oooooch, aaaahhh, uuuuaaahhhh… - wrzucałem z siebie odgłosy zadowolenia.
Po jakimś czasie, kiedy miałem wrażenie, że nie dam rady dłużej trzymać się na nogach, odsunęła swoją śliczną twarz i uwolniła mojego wacka. Teraz, to ja sam, chwyciłem za jego trzon i, jak loda, podsuwałem pod jej język.
Lizała raz z góry, raz z dołu. Czyściła ze wszystkich stron. Coraz trudniej było mi panować nad sobą. Potężny orgazm kipiał wewnątrz mojego ciała, niczym uśpiony wulkan.
Po jakimś czasie odezwała się miękkim ciepłym głosem:
-Spokojnie. Odpręż się. Pozwól swojemu ciału reagować na swój własny sposób.
Bałem się zrobić, to, o co mnie prosiła, bałem się utraty kontroli nad tym, co będzie się działo. Wszystko wykonywała z niezwykłą wprawą i precyzją. Było mi bosko, wręcz nieziemsko. Bałem się tego, że może być jeszcze lepiej. Bałem się tego, że nie będę w stanie znieść tego, cudownego uczucia.
-Och Boże, mała, odlatuję! - jęknąłem.
Czułem intensywne mrowienie, które rozpoczęło się w okolicy palców stóp i szybko wędrowało poprzez łydki w górę. To samo działo się w drugiej części, gdzieś na czubku czaszki. Fala błyskawicznie spływała poprzez kręgosłup i klatkę piersiową. W końcu poczułem ją pod powierzchnią pępka, a w chwilę później w podbrzuszu.
Ta, która szła od dołu, zalała wewnętrzną powierzchnię ud, a w końcu jądra. Nagle obydwa tsunami spotkały się u podstawy mojego penisa i jak błyskawica, z podwójną siłą, strzeliły wzdłuż jego długości, porywając ze sobą potężny ładunek gorącego nasienia.
-Iiiiiaaaaahhhh!!! - wyrwało się z mojego gardła.
Z uniesioną twarzą obejmowała ustami twardą głowicę i, bez mrugnięcia okiem, połykała. Sperma strzelała mojego fiuta z potężną siłą. Była to seria obfitych pocisków, następujących po sobie sekundowych odstępach.
Wiedziałem, że, i tak, nie zdoła tego skonsumować. Jednak, mimo wszystko, pomyliłem się w swoich obliczeniach. Świetnie dawała sobie radę z tak bogatą dostawą świeżego budyniu. Działała odruchowo, jak tenisista na korcie. Zachowywała się tak, jakby bała się urodzić, choć jedną, kropelkę.
W następnej sekundzie przed moimi oczami zaczęły wirować kolorowe kółeczka. Następnie napłynęła kompletna ciemność. Zrobiło mi się słodko, upojnie, odniosłem wrażenie, jakbym odrywał się od ziemi.
Kiedy się ocknąłem, leżałem jak kłoda na mokrej podłodze. Uniosłem powieki i zobaczyłem, że moja towarzyszka i kochanka spoczywa obok mnie. Jej oczy były zamknięte, a usta uchylone. Nie ruszała się i nie oddychała. W pierwszym momencie pomyślałem sobie, że nie żyje, ale kiedy jej twarz, pod wpływem płynącej wody drgnęła, zrozumiałem, że jeszcze nie nadszedł jej czas.
Wiedziałem, że muszę wstać i coś zrobić, lecz kiedy chciałem wprowadzić mój plan w życie, okazało się, że wskaźnik mojej energii zjechał do zera. Niezależnie od tego, jak bardzo się starałem, nie byłem w stanie wykonać ani jednego ruchu. Moje ciało przestało reagować na polecenia mózgu.
Uświadomiłem sobie jeszcze jedną rzecz. Przez cały akt miłosny, począwszy od momentu, kiedy chwyciła mojego chuja w swoje gorące usteczka, a skończywszy na potężnym wytrysku, który niemal wyrwał mnie z posad tego świata, nie doznałem nawet najmniejszego śladu jej wspomnień. Dotarło do mnie, że coś jest nie tak.
Trudno było mi zweryfikować moje doświadczenia, dlatego, że skala porównawcza była jeszcze bardzo skromna. Być może ta młoda, piękna dziewczyna, była wyjątkiem od reguły.
W końcu, po kilku minutach, udało mi się pokonać bezsilność na tyle, aby unieść się na ramionach.
-Hej, żyjesz? - odezwałem się do niej.
Przez dłuższy czas nie było żadnej reakcji. Dopiero po minucie, lub po dwóch poruszyła się nieznacznie.
-Co się stało? Gdzie ja jestem? - powiedziała zachrypniętym głosem.
Z wielkim trudem uniosłem się do pozycji siedzącej.
-Dobre pytanie. Sam chciałbym to wiedzieć? - wrzuciłem nieco ironicznie, starając się zapanować nad nasilającymi się zawrotami głowy.
Kiedy, jako tako, udało mi się przemóc moją słabość i nieco poprawić pozycję, odezwałem się:
-Chyba nie powinniśmy byli tego robić.
Patrzyłem, jak walcząc ze sobą, stara się podnieść z mokrej podłogi. Najpierw podparła się na jednym ramieniu, później wyprostowała drugie. Kiedy tak walczyła o każdy centymetr, którego brakowało jej do pionu, uświadomiłem sobie, że, albo wypiękniała jeszcze bardziej, albo moje postrzeganie zmieniło się nie do poznania. Doznałem przeświadczenia, że jest niezwykle subtelną, świetlistą istotą, jakby nie z tego świata.
Po chwili, jednak, moje siły szybko zaczęły wracać na swoje miejsce, a wraz z nimi, demoniczne wręcz, pożądanie. Było tak wielkie, że zacząłem się go bać. Wiedziałem, że od tego momentu, w żaden sposób nie będę w stanie go już kontrolować.
-Możesz wstać? - zapytałem.
-Chyba tak, - odpowiedziała, drżąc na całym ciele.
-W takim razie uciekaj! - odezwałem się stanowczo.
Była taka cudowna, delikatna, miękka. Patrzyłem na jej drobne ramiona, na wspaniałe piersi, szerokie zgrabne biodra, jędrne uda i czułem, że muszę to zrobić jeszcze raz, jeszcze bardziej gwałtownie i ostro. Skoro efekt pierwszego kontaktu był tak piorunujący, trudno było przewidzieć, co będzie działo się w kolejnych. Czy Mogliśmy sobie na nie pozwolić?



Sweet Teen #14

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...