Szukaj na tym blogu

21 stycznia 2018

Wampir.


30. Dzieło zniszczenia.

Usiadłem, a później wstałem razem z nią. Przywarła do mnie niczym kleszcz, oplatając mnie swymi udami i ramionami tak mocno, że ciężko było mi oddychać. W tym momencie jej słodka cipeczka zwariowała.
Raz, raz, raz, raz… zaczęła kurczyć się tak mocno i tak szybko, że nie miałem pojęcia, czy to jest całkiem normalne. Kobieta wykonywała gwałtowne, szarpanie ruchy swoimi biodrami do góry i do dołu. Jedno spojrzenie w jej oczy wystarczyło, by stwierdzić, że szczytuje.
W tym momencie nie krzyczała. Szeroko otworzyła usta i ciężko oddychała. Wyglądała tak, jakby dopiero wyszła z wody, po długim nurkowaniu.
-Jestem twoja, cała twoja, och tak, tak! - wyrwało się w końcu z jej gardła.
Delikatnie położyłem ją na sofie, rozwaliłem jej unda i, trzymając za kolana, kończyłem dzieło zniszczenia. Jej pizdeczka była tak ciasna, jak diabelski otwór.
W ostatnim momencie chwyciłem palcami prawej dłoni jej wisienkę i, delikatnie ściskając, poruszałem nią na wszystkie strony.
Reakcja jej ciała była jeszcze bardziej piorunująca. Nie była w stanie już zapanować nad niczym.
-Uuuuaaahhhh, aaaaaaa!!! - zaczęła drzeć się na całe gardło.
W końcu poczułem, że i ja odpływam. Przestałem walczyć i poddałem się błogiej, słodkiej przyjemności. Z chwilą, kiedy to zrobiłem poczułem, że strzelam w nią potężną ilością gorącego nasienia. Pochłonęło mnie wszechogarniające, cudowne, boskie uczucie.
W błyskawicznym tempie wypełniłem jej cipeczkę. Sperma zaczęła wylewać się obfitym strumieniem ze wszystkich stron mojego fiuta. Pozostało tylko jedno pytanie, czy ona to przeżyje?
Wykonałem jeszcze kilka ruchów i zatrzymałem się, czerpiąc z niej energię. Po chwili wyszedłem z jej pizdeczki i stanąłem obok łóżka.
Byłem przekonany, że po takiej jeździe nie będzie w stanie się podnieść.
Rzeczywiście w pierwszej chwili miała z tym problemy, jednak już po drugiej próbie usiadła i spojrzała na mnie dzikim wzrokiem.
-To było odlotowe. Czy możemy to powtórzyć? - odezwała się do drżącym głosem.
Wyglądała na lekko rozchwianą, ale nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś złego.
-Na dzisiaj starczy. Odpocznij, - odezwałem się krótko.
Zmrużyła powieki i zrobiła taki wyraz twarzy, że wiedziałem, iż jakakolwiek dyskusja na ten temat będzie bardzo utrudniona.
-Nie. Nie chcę. Połóż się, to jeszcze raz na ciebie wejdę, - protestowała, sugerując inną wersję wydarzeń.
-Nie wiesz co mówisz. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, w co się wpakowałaś. Nie możemy zrobić tego jeszcze raz, - starałem się przemówić jej do rozsądku.
Sprawiała wrażenie, jakby się obraziła.
-Żartujesz?! Wreszcie spotkałam faceta swojego życia, a ty mi mówisz, że nie możemy tego zrobić dwa razy?!
Nie widziałem, jak jej to wytłumaczyć.
-Posłuchaj, to nie tak. Jesteś pod działaniem substancji, które odbierają ci zdolność racjonalnego myślenia. Ja naprawdę jestem kimś złym, - zacząłem.
Chyba nie zrozumiała.
-Co?! Naszprycowałeś mnie narkotykami?
-Nie, a właściwie tak… w jakimś sensie. Ja to z siebie uwalniam. Jestem wampirem. Zabijam. Rozumiesz?
Uśmiechnęła się. Jak widać, nic nie rozumiała.
-Że co? Teraz wyciągniesz nóż i mi go wbijesz pierś?
Ująłem ją za rękę. Czułem się coraz bardziej bezradny.
-To nie tak, jak myślisz. Jestem wampirem seksualnym, - powiedziałem.
Spojrzała na mnie z niedowierzaniem. Szanse przekonania jej były coraz mniejsze.
-Ta, a ja Świętym Mikołajem i rozdaję prezenty, - odezwała się ironicznie.
Pokręciłem głową.
-To nie są żarty, mówię poważnie.
Na jej twarzy pojawiało się coraz większe zacięcie.
-Daj spokój. Rozumiem, że masz jakieś humory. Może w innym miejscu? Może pozycja nie taka? Czego chcesz? Zróbmy to jeszcze raz. Po wszystkim wynagrodzę to sowicie, zobaczysz.
Pogłaskałem ją po twarzy.
-Nie o to chodzi. Lubię cię i dlatego nie chcę zrobić ci krzywdy, - powiedziałem spokojnie.
-Nie chcesz zrobić mi krzywdy?! Ja myślę, że ty już ją zrobiłeś!
Usiadła na brzegu łóżka, szeroko rozsuwając nogi. Chwyciła dłońmi za brzegi swojej słodkiej pizdeczki i rozwarła je na boki.
-Patrz, - powiedziała.
Zobaczyłem miękkie, różowe wargi, oblepione białą, gęstą substancją i zaciągnąłem się głęboko powietrzem. Mój kutas wciąż sterczał jak rakieta w pełnej gotowości. Moja ochota na seks błyskawicznie rosła i nie wiedziałem ile jeszcze uda mi się wytrzymać.
-Przestań, - odezwałem się.
Z jej oczu strzelały iskry.
-Zobacz, co z nią zrobiłeś! Nigdy nie była w takim stanie. Teraz chcesz ją tak zostawić?!
Odsunąłem się dwa metry do tyłu, zacisnąłem pięści i starałem się myśleć o czymś innym.
-Właściwie, nie wiem jak masz na imię, - odezwałem się, próbując zmienić temat.
-Barbara, - odpowiedziała automatycznie.
Zrozumiałem, że muszę zmienić taktykę. Usiadłem obok niej i czule objąłem ją ramieniem.
-Leszek, - powiedziałem, wyciągając do niej drugą rękę.
Niespodziewanie zaczęła szlochać.
-Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie potrafię nad tym zapanować, - usłyszałem jej przyciszony głos.
Zanurzyłem twarz w jej bujnych, jasnych włosach i pocałowałem tuż za uchem.
-Wszystko w porządku, Basiu, już dobrze, - wyszeptałem.
Trzęsła się jak zając na miedzy.
-Pragnę cię, tak bardzo cię pragnę… powiedz, dlaczego mi to robisz? - wyrzuciła z siebie drżącym, pełnym żalu, głosem.
Przytuliłem ją jeszcze mocniej i powiedziałem:
-Bo tak trzeba, Basiu.
W pewnym momencie poczułem, jak jej ciało szarpie się w silnych, niekontrolowanych skurczach, zupełnie tak, jakby dostawała paraliżu.
Następnie wyrwała się z moich czułych objęć, wykonała błyskawiczny obrót i jednym, zwinnym susem dostała się na moje kolana. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy.

She was nasty! She'd suck the cum right out of your cock with her sex. Lasting more than a minute with her was impossible. She fucked back.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...