21. Musisz być Batmanem.
W pewnym momencie coś mnie zatrzymało. Znajdowałem się przed kolejnym budynkiem. Wszystkie wokoło wyglądały tak samo, jednak ten wydawał się jakiś inny, przyciągał mnie jak magnes, siłą, której nie mogłem się oprzeć. Spojrzałem w górę. Okna były wysoko. Pięć, może siedem metrów. Jedno z nich było otwarte. Wewnątrz paliło się światło. Musiałem tam wejść. Byłem przekonany, że muszę to zrobić.
Przysiadłem na ugiętych kolanach, odbiłem się i poszybowałem pionowo w górę. Zrobiłem to bez najmniejszego wysiłku. Leciałem, póki nie zatrzymałem się na wysokości framugi. Chwyciłem się jej i stanąłem na parapecie.
-Cześć! Jesteś nietoperzem? - usłyszałem dźwięczny, szczebiotliwy głos.
W pierwszym momencie, nie wiedziałem kim jest. Mimo, że był środek nocy i pojawiłem się tak nagle, w tak dziwny sposób, w ogóle się mnie nie wystraszyła.
Mieszkanie było duże, bogato wystrojone, z niesamowitą ilością bujnych, kipiących z zielenią, roślin.
Miała długie, proste, ciemne włosy i czarne węgliste oczy. Była bardzo młoda i śliczna. Przechyliła głowę na jeden bok i przyglądała mi się z niesamowitą ufnością.
W tej chwili, to ja, wyglądałem na bardziej zaskoczonego.
-Nie. Nie Jestem nietoperzem, - odpowiedziałem, starając się trzymać na wodzy własne, coraz bardziej rozpasane, żądze.
Była niesamowita. Bardziej niezwykła, niż mi się na początku wydawało. Wciąż patrzyła. Patrzyła tak, jakby miała przeżyć ze mną przygodę swojego życia, jakby czekała na mnie od długiego czasu.
Jej głowa pochyliła się w drugą stronę.
-Skoro nie jesteś nietoperzem, to, zapewne, musisz być Batmanem. Prawda? - powiedziała z uśmiechem na ustach, ale niezwykle poważnie.
Przez chwilę miałem wrażenie, że tak jak Alicja, skoczyłem do króliczej nory i znalazłem się w Krainie Czarów.
Dziewczyna miała japońskie rysy twarzy. Bardzo mi się podobał jej trójkątny owal, mały nosek i wąskie, delikatne usta.
Dopiero teraz zauważyłem, że ma na sobie coś w rodzaju elastycznego stanika, zakrywającego jedynie połowę jej obfitych piersi.
Coś wisiało w powietrzu. Od samego początku było wiadomo, czym skończy się to, niezwykłe, spotkanie.
Skoczyłem na podłogę i znalazłem się obok niej.
-Nieważne. Chodź, - powiedziała, chwytając mnie za rękę.
Nie okazywała ani odrobiny lęku.
-Gdzie? - spytałem, nie mając pojęcia, jak potoczy się scenariusz tej, kolejnej, ekscytującej przygody.
-Jak to, gdzie?! Pod prysznic. Jesteś cały spocony. Musiałeś mieć ciężki dzień, - wyjaśniła rzeczowo.
Nie czekając, pociągnęła mnie za sobą. Jej dłoń była delikatna i ciepła. Łazienka była duża, wyłożona niebieskimi kafelkami. W samym rogu, naprzeciw ogromnego lustra, wprost na ścianie zawieszona była słuchawka. Weszła pod nią i odkręciła wodę. Obfity, ciepły strumień zmoczył jej stanik i majtki. Biały kostium, po nasiąknięciu, zrobił się prawie zupełnie przezroczysty.
Patrzyłem na nią z uchylonymi ustami i wywieszonym językiem. Nie mogłem uwierzyć w to, co się działo. Zdawało mi się, że śnię jakiś dziwny sen.
Chwyciła się za swoje duże piersi i, unosząc je delikatnie do góry, podstawiała pod kaskady wody.
-No, czemu stoisz? Zdejmij swój płaszcz i chodź do mnie. Życie jest zbyt krótkie, aby zastanawiać się nad wszystkimi szczegółami, - powiedziała, unosząc nieco głowę.
Miała rację. Po chwili moje zaskoczenie zmieniło się w zachwyt.
Zdjęła stanik i usiadła na posadzce w samym roku. Woda płynęła po jej pięknym ciele, a ja patrzyłem, powoli zdejmując odzież.
Znów trzymała się za piersi i znów, jak wierny pies, przechyliła głowę, obserwując moje reakcje.
-No, nie powiem, fiuta masz potężnego, - odezwała się, bez najmniejszego skrępowania wpatrując moje przyrodzenie.
Kiedy opuściła jedną dłoń, zobaczyłem, że jej brodawki są dużo większe i ciemniejsze od tych, które do tej pory widziałem. Wpatrywałem się w nią jak zahipnotyzowany.
-Podobają ci się? - spytała.
-O tak, - odpowiedziałem.
-No to chodź. Nie krępuj się, - rzuciła zapraszająco.
Nagi, wszedłem pod wodę. Pochyliłem się. Pachniała słodko, cukierkowo. Wciąż trzymała się za cycki, masując je niespiesznie.
Kiedy pierwsze, oszałamiające wrażenie minęło, i zacząłem zachowywać się dość swobodnie, stanęła na czworakach.
-Weźmiesz mnie teraz, czy jak już się umyjesz? - powiedziała, przeciągając się jak kotka w rui.
Jej piersi opadły swobodnie do dołu, przez to wydawały się jeszcze większe i jeszcze piękniejsze.
Po chwili uklękła i pozbyła się majtek. Zrobiła to specjalnie po to, bym mógł przyjrzeć się jej cipeczce. Nie wiem, czy nie był to celowy zabieg, ale odniosłem wrażenie, że zarost na jej wzgórku zaczął dopiero się pojawiać, był rzadki i bardzo delikatny. Sama pizdeczka wyglądała jak szparka, jak wąski, pionowy rowek, przecinający jej krocze.
Wciąż byłem w szoku. Miałem silne, nieodparte wrażenie, że ona, od samego początku, prowadzi ze mną dziwną grę. Znów usiadła na posadzce. Tym razem delikatnie rozsunęła uda, włożyła dłoń między nie i rozdzieliła połówki swojej kajzerki.
Ze środka wysunęły się delikatne, nieco ciemniejsze płatki i łechtaczka.
Zacząłem trząść się jak galareta, bo w tym momencie przestawałem już nad sobą panować.
-Wiesz co, - odezwała się po chwili, - nie ma powodu czekać. Zróbmy to teraz.
Chrząknąłem niczym dziki bawół, opadający na kolana obok niej.
-Rzeczywiście,- powiedziałem, - chyba nie ma sensu czekać.
Znów uklękła, odwracając się do mnie tyłem
-Zobacz, mam pizdeczkę jak u dziewicy, - westchnęła.
W jej głosie słychać było coraz większe podniecenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz