33. Uśmiechnięte oczy.
-Nie zdajesz sobie sprawy, ile przyjemności sprawia mi seks z tobą, - powiedziała trzymając mnie za ramiona i patrząc na moją twarz nieco z góry.
Unosiła się i opadała rytmicznie, wzbudzając fale w wannie. Miałem wrażenie, że kołyszę się wraz z tą wodą.
-Jesteś niesamowita, - mówiłem, patrząc w jej uśmiechnięte oczy.
-Nie, to ty jesteś niesamowity, jesteś diabelnie wytrzymały. Twój penis jest tak samo sztywny i twardy jak na początku. Jak ty to robisz? - powtarzała swoje pytanie.
Robiło mi się coraz goręcej i przyjemniej. Unosiła się i opadała, unosiła się i opadała…
Jej cipka robiła się coraz ciaśniejsza, coraz mocniej obejmowała moją lancę.
Chciałem tego, chciałem się w nią spuścić jeszcze raz dużą porcją mojego nasienia. Coraz bardziej pogrążałem się we wszechogarniającym uczuciu przyjemności. Nie wiedziałem ile to wszystko jeszcze potrwa i w jaki sposób się zakończy. Nie obchodziło mnie to wszystko. Chciałem się tylko kochać i kochać. Trwać w tym bez końca. Być może ta kobieta mogłaby mi dać to, czego nie mogły mi dać pozostałe, te, które już nie żyły.
Woda w wannie zaczęła chlapać na wszystkie strony, zalewając całą posadzkę. Byliśmy coraz bardziej zgrani, potrafiliśmy wyciągnąć z seksu to, co najistotniejsze.
W końcu, nawet nie wiem jak to się stało, z mojego gardła wydobył się głośny krzyk i poczułem że spuszczam się w jej ciasne wnętrze po raz kolejny.
W odpowiedzi przywarła do mojego torsu swoimi dużymi, mokrymi piersiami i zaczęła ocierać się o mnie jak kotka w rui.
-Tak, o tak, o to chodziło… Dobrze ci, dobrze? - szeptała do mojego ucha.
Zaplotłem dłonie na jej tułowiu i dyszałem, dźwigając jej słodki ciężar na swoich biodrach. Seks i przyjemność z tym związana, zdawały się nie mieć końca.
W wannie, po obydwu stronach naszych ciał, stopniowo zaczęły pojawiać się strzępki ściętej spermy. Mimo, że w tej chwili właśnie się spuściłem, moja potencja nie spadła nawet o kilka procent. Wciąż miałem ochotę na więcej i więcej.
Patrzyłem na nią i, ze zdziwieniem, stwierdziłem, że nie mogę zaobserwować w jej osobie, ani odrobiny, zmęczenia, które przecież powinno pojawić się po tylu razach. To właśnie było takie ekscytujące, tak bardzo rozbudzało moje zmysły, że chciałem odkrywać ją wciąż na nowo.
W tym samym momencie odwróciła się do mnie tyłem i znów zajęła miejsce na moim podbrzuszu. Poczułem jej szerokie jędrne pośladki i, jeszcze raz, zakręciło mi się w głowie.
Jej wanna zdawała się być stworzona do tego rodzaju zabawy. Była długa, szeroka i głęboka. Z powodzeniem pomieściłaby jeszcze dwie osoby.
Poczułem, że mój kutas jeszcze raz zanurza się w słodkim, upojnie gorącym bagienku jej pizdeczki. To co wyprawiała ta dziewczyna było niesamowite. Powodowała, że szybowałem w obłokach i nie mogłem stanąć na ziemi.
-Chcesz mnie?! Chcesz mnie jeszcze?! O, tak wiem, że chcesz tego! Bierz mnie, bierz mnie, proszę! Bierz mnie mocno! Och, tak taaak, oooooch!!! - wyrzucała z siebie, coraz bardziej podniecone, odgłosy.
Była jak anioł, który przenikał i ogarniał mnie swoją istotą. Gorąca woda, jej płynne, wahadłowe ruchy, wspaniałe, cudowne ciało i wszystkie inne okoliczności powodowały, że odbierałem to, jako coś bardzo wyjątkowego.
-Ooooooch, oooooch, aaaaaaa!!! - wyrwał się z mojego gardła jeszcze jeden długi, donośny okrzyk.
Nie wiedziałem, co się stało. Znów szczytowałem. Nie mogłem uwierzyć, że dzieje się to tak szybko, raz po raz, jakby bez najmniejszej przerwy.
Pochyliłem się do przodu, przywarłem do jej ciała i chwyciłem za jej duże piersi. Wciąż unosiła się i opadała. Czas mijał, a ja wciąż pozostawałem w głębokim stanie upojenia, ekstatycznego uczucia seksualnego. Czerpałem energię wszystkimi kanałami, jakie były tylko możliwe, a ona, bez najmniejszego oporu, mi to wszystko dawała.
-Och, ooooch! Jeszcze chwila! Och tak, tak mi dobrze, oooooch!!! - jęczałem.
Była moją prywatną Afrodytą, boginią miłości. Było mi tak dobrze, że zacząłem obawiać się, że to ja przez nią zostałem upolowany i teraz, to ona zabiera moją energię, a ja nawet o tym nie wiem. Niezależnie od tego, co by się nie działo, nie chciałem tego przerwać.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół…
Wciąż w niej byłem. Wchodziłem do samego końca. Jej pośladki rozgniatały się na moim podbrzuszu. To zbliżenie z nią było czystą poezją, duchowym doświadczeniem.
-Poczekaj, - powiedziała i uniosła się do góry.
Spojrzałem na nią zaskoczony, bo pomyślałem sobie, że ma już dosyć i, że to koniec całej zabawy. Stanęła na czworakach, rozsunęła uda i odezwała się:
-Wejdź we mnie od tyłu, kotku.
Uklękłem między jej udami, chwyciłem fiuta w garść, wycelowałem i wpakowałem w jej ciasną norkę.
Nagle stało się coś, co, całkowicie, odebrało mi kontrolę nad tym, co się działo. Od razu naprężyłem całe swoje ciało, bo poczułem, jak od czubka głowy, po koniuszki palców od stóp, przepływają przeze mnie dreszcze, odbierające mi słuch, wzrok i czucie.
-Boże, Boże… kobieto, co ty ze mną robisz?! - dyszałem, próbując utrzymać się na powierzchni swojego jestestwa.
Jakby z oddali usłyszałem jej głos:
-Spokojnie, odpręż się, pozwól mi działać, nie stawiaj oporu, a wszystko będzie dobrze.
Byłem jakby po drugiej stronie muru. Miałem wątpliwości, czy słowa, rzeczywiście, należą do niej. Mimo to, brnąłem w to dalej, niezdolny do skutecznego oporu. Zresztą, wcale nie chciałem się bronić. Czułem się tak cudownie. Nie było sensu tego zmieniać. Ona była wszystkim co istniało. Nie pragnąłem niczego więcej ponad to, by wciąż się z nią kochać.
-Boże, kim jesteś? Powiedz, powiedz mi, co ty ze mną robisz?! - wzdychałem półprzytomny z rozkoszy.
Trzymałem ją za biodra, poruszałem swoimi pośladkami do przodu i do tyłu, głęboko penetrując jej muszelkę. Czułem, że zbliża się kolejny, potężny orgazm.
-Posłuchaj, lepiej, żebyś nie wiedział, kim jestem, - dotarł do mnie jej głos.
Kolejne pchnięcia zabierały mi coraz większą porcję tego, kim byłem. Mimo wszystko, nie byłem w stanie niczemu zapobiec, przerwać tego, zakończyć.
Przód-tył, przód-tył, przód-tył…
Widziałem tylko jej plecy, ale czułem się coraz bardziej niesamowicie, błogo, upojnie.
-Oooooch, kim jesteś, proszę, powiedz mi, kim jesteś?!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz