32. Zróbmy to jeszcze raz.
Patrzyła na mnie czułym, rozbrajającym wzrokiem.
-Dobrze. Nieważne. Zróbmy to jeszcze raz.
Jej spojrzenie mówiło mi, że nie uznaje innej odpowiedzi jak “tak”. Z tej sytuacji były tylko dwa wyjścia. Mogłem się z nią kochać dalej, czekając na to, co się stanie, albo, używając jakiegoś fortelu, uciec. Tylko, czy chciałem skorzystać z tego drugiego rozwiązania?
Była taka piękna, taka delikatna, podniecająca i… moja, całkowicie moja. Nie chciałem jej zrobić krzywdy, nie chciałem jej odbierać życia, chciałem, by była szczęśliwa i zadowolona, jednak patrząc na nią na jej pełne seksu ciało coraz trudniej było mi się oprzeć. Teraz dokładnie rozumiałem to, kim byłem, do czego byłem zdolny. Musiałem niszczyć to, co najpiękniejsze, najwspanialsze tylko po to, aby samemu przetrwać.
Czułem, jak z jej cipki sperma obfitym, gęstym strumieniem spływa po sztywnym kutasie w moje krocze. Wciąż byłem gotowy do gorącej akcji, do kolejnego zbliżenia.
-Masz jeszcze ochotę? - spytałem, chcąc zorientować się, w jakim jest stanie.
Pokiwała głową.
-Jej zapytaj, - powiedziała wskazując palcem na swoją pizdeczkę.
Uśmiechnąłem się.
-No tak, rzeczywiście. Hej mała masz ochotę na jeszcze jeden numerek? - zwróciłem się do jej cipki tak, jakby była żywą istotą.
W odpowiedzi poczułem szybki, kilkukrotny skórcz. Patrzyłem z niedowierzaniem.
-O, widzę, że twoje umiejętności w tej dziedzinie niewiele odbiegają od moich, - stwierdziłem z nieukrywaną satysfakcją.
Uniosła się i opadła jeszcze kilka razy.
-No to jak, zabawimy się jeszcze? - rzuciła zachęcające pytanie.
Chociaż bardzo się starałem, nie mogłem jej odmówić. Perspektywa kolejnego gorącego numerku wydawała mi się niezwykle kusząca.
-Mam propozycję, - odpowiedziałem nieco wymijająco.
Zarzuciła mi ręce na ramiona.
-Słucham, - powiedziała.
-Zróbmy małą przerwę na prysznic?
Pokazała zęby w szczerym uśmiechu.
-Czuję podstęp, - odezwała się. - Czy nie chcesz czasem czmychnąć przez okno?
Rozbawiła mnie swoją szczerością. Siedziała na moim penisie, gotowa zatrzymać mnie za wszelką cenę. Cóż za determinacja?! Objąłem ją swoimi ramionami, mocno przytuliłem, a po chwili, jeszcze raz, gorąco pocałowałem w usta.
-Nie, słonko, nigdzie nie ucieknę, obiecuję, - powiedziałem zupełnie naturalnie.
-No dobrze… skoro obiecujesz, że zostaniesz tutaj ze mną do rana… przynajmniej do rana, prawda?
Patrzyła, uśmiechała się i mówiła w taki sposób, jakbyśmy byli parą od bardzo dawna. Czy zdawała sobie sprawę z tego, co ją czeka? Czy jakąś częścią siebie uświadomiała sobie ten fakt?
Nie znałem odpowiedzi na te pytania. Wiedziałem tylko, że było mi z nią coraz lepiej. W jej obecności czułem się coraz bardziej bezpieczny i spokojny.
-Obiecuję, - powiedziałem.
-No dobrze… w takim razie, mój kochany ogierze, chodźmy do łazienki. Wykąpmy się i zróbmy to jeszcze raz, a później jeszcze raz i jeszcze raz.
-Jesteś niesamowita, - powiedziałem, obejmując ją ramieniem i całując.
Wstaliśmy, a ona klepnęła mnie dłonią w tyłek, jakbym był jej długoletnim kochankiem. To było urocze.
-Wyobraź sobie, że nie byłam z nikim w łóżku… Boże ile to już czasu?! Nie! No tak… pięć lat, to już pięć długich lat. Niesamowite, - odezwała się, kiedy szliśmy w kierunku pomieszczenia kąpielowego.
Objąłem ją w talii. Była pierwszą, którą lubiłem tak dotykać. Sprawiało mi to niesamowitą przyjemność. Tak, tak… samo tylko dotykanie tej kobiety sprawiało, że czułem się dużo lepiej. Była inna, niż te wszystkie pozostałe.
-Nie. Niemożliwe.
-Słucham? - zapytała z zainteresowaniem.
Uśmiechnąłem się.
-Po prostu nie wierzę, że taka piękna, zgrabna i seksowna laska, jak ty, przez tak długi okres czasu, nie mogła sobie nikogo znaleźć.
Łazienka była duża i ładna jak reszta domu.
-Słuchaj, to nie jest tak jak myślisz, - zaczęła.
-A jak? - spytałem.
-Nie chodzi o to, że nie mogłam. Mogłam, jak najbardziej…
-Tylko?
-Tylko, nie chciałam.
-Rozumiem.
Pochyliła się, aby odkręcić kran i napuścić wody do wielkiej wanny, która stała na środku pokoju. Stałem tuż za nią, patrzyłem na jej pośladki, a mój kutas sterczał jak głupi. Nawet na chwilę nie opadł. Wciąż był gotowy do gorącej, wyczerpującej zabawy.
Odwróciła się i spojrzała na niego.
-Zadziwiasz mnie.
-Tak?
-Przy tobie czuję się, jak…
-Jak?
-Jak mała dziewczynka.
Roześmiałem się w głos.
-Daj spokój, - powiedziałem, machając dłonią.
Pierwsza weszła do wanny. Szeroko rozłożyła nogi czekając, aż woda wypełni całą przestrzeń wokół niej. Obserwowała, jak spienione strumienie obmywają jej ciało i obejmują coraz większą jego powierzchnię, skrywając je w przyjemnej toni.
-Wchodź. Na to czekasz?! - zachęciła mnie.
Przekroczyłem wysoką burtę i usiadłem naprzeciwko.
-Widzisz… nie mam pojęcia, kim jesteś, ale już mam na ciebie tak wielką ochotę, że za chwilę rzucę się na to twoje słodkie, rozgrzane ciało, - powiedziała, patrząc między moje nogi.
-Spokojnie, mamy bardzo dużo czasu, nie musimy się spieszyć, - powiedziałem, starając się stonować jej rozbujały temperament.
Wyraz jej twarzy zmienił się. Była w nim, jakaś taka… dziwna alienacja, rozmarzenie, nieobecność w tej rzeczywistości.
-Proszę, kochaj się ze mną, - westchnęła cicho.
Nim zdążyłem w jakikolwiek sposób zareagować, przesunęła się w moją stronę, usiadła okrakiem na moich udach i, pomagając sobie ręką, nadziała się na mojego, sterczącego, grubego fiuta.
-Oooooch! - westchnąłem głęboko.
Patrzyła na mnie. Trzymając mnie za tors, zaczęła unosić się i opadać.
-Och, nareszcie! Boże jak mi dobrze! - jęknęła.
Mnie też było niesamowicie upojnie i przyjemnie. Nie potrafiłem wyjaśnić tego fenomenu, tego, co się między nami działo, tego, dlaczego wciąż się kochaliśmy, a ona miała tyle sił.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz