3. Wpadłam.
-Ups, - bardziej lub mniej świadomie, wypadło z moich ust.
Z jednej strony, chciałem, jeszcze bardziej podgrzać atmosferę, z drugiej zaś, dopiero teraz uświadomiłem sobie, co tak naprawdę zrobiłem, w co wdepnąłem. Chociaż bardzo mnie pociągała, do tej pory, starałem się trzymać wobec niej przyzwoity, a przynajmniej poprawny, dystans.
Przyznam się, że bywało z tym różnie, to ona starała się tą odległość między nami zmniejszać, jednak, z powodu tych licznych jej adoratorów, trzymałem się na uboczu. Tak jak bym się wstydził, czekałem na moment, kiedy będzie w stanie wygospodarować dla mnie nieco więcej czasu. Przecież, nie należała do mnie.
Teraz stało się coś, co zmieniło wszystko. Oto, miała poznać moje najskrytsze myśli o niej samej, te najbardziej gorące, te trzymane w najgłębszej tajemnicy. Były dwa wyjścia z tej sytuacji. Wszystko mogło się zawalić i mogliśmy przyjść na ścieżkę wojenną, albo… właśnie na tą drugą opcję liczyłem bardziej.
-O kurde, wpadłam, jak śliwka w kompot, - odezwałem się drżącym głosem.
Wystarczyło jedno spojrzenie na jej twarz, by wiedzieć, że już nie ma odwrotu. Mimo wszystko, zachowywała się bardzo rozważnie. Jej wyrozumiałość i spokój, powalała mnie na kolana.
-Dlaczego? - spytała. - Gdzie masz to opowiadanie?
Łup, łup, łup… słyszałem walenie własnego serca. Czego się spodziewałem? Przecież wszystko szło dokładnie po mojej myśli. Opowiadanie miało być tylko wabikiem, by zaciągnąć ją do, tak zwanego, łóżka. Czyżbym teraz, nagle chciał się wycofać? Przecież, wszystko, co napisałem w tym opowiadaniu, było szczerą prawdą. To znaczy, nie dosłownie. Oczywiście, nieraz fantazjowałem o niej całymi godzinami, wymyślałem, mniej lub bardziej, gorące historie. A może, właśnie, o to chodziło? O to, że miała się dowiedzieć, co o niej myślę. Może to wzbudzało moje, tak niesamowite, podniecenie, jak również ten lęk, z którym nie mogłem sobie poradzić. W każdym bądź razie, była to wybuchowa mieszanina uczuć.
-Wiesz... - zawiesiłem głos, - właściwie to jest audiobook…
Mierzyła mnie uważnym spojrzeniem. Nie mówiła nic, a ja motałem się, jak gówniarz z podstawówki.
-Mam to na smartfonie… za chwilę ci to puszczę… chcesz?
Nie odrywając ode mnie wzroku odpowiedziała pytaniem na pytanie:
-Nagrywasz opowiadania?
Skinąłem.
W jej spojrzeniu, był już tylko o sam znak zapytania. Co prawda sporo czytała, zawsze widziałem ją w jakąś książką lub gazetą, jednak, mimo wszystko, była prostą dziewczyną. Trudno było jej uwierzyć, że w ten sposób da się cokolwiek, co będzie miało sens, zapisać. W jej mniemaniu opowiadanie, czy powieść mogła istnieć tylko w formie tekstu drukowanego, lub co najwyżej, na ekranie komputera.
-Tak.
-Niemożliwe.
-Poważnie. Tworzę w ten sposób.
-Czyli?
-No… nagrywam.
W tym miejscu muszę wtrącić, że nie było to prawdą. Nie do końca. Większość moich opowiadań stworzyłem na klawiaturze QWERTY. To, akurat, było wyjątkowe, powstało specjalnie dla niej. Przewidziałem, że, mając zwykły tekst przed oczami, i to jeszcze na tak małym ekranie smartfonu, szybko się znudzi i nie doczyta nawet do połowy pierwszego rozdziału. Dlatego doszedłem do wniosku, że lepiej będzie stworzyć dwu-, trzyminutowe pliki audio, które będzie można łatwo odtworzyć, między kolejnymi przejściami lokatorów. Poza tym wiedziałem, że inaczej będzie reagowała na litery, a inaczej na mój własny głos. Była to część, bardzo misternie splecionej, intrygi.
-No to dawaj, dawaj! - ponaglała. - Chcę tego słuchać.
Teraz zobaczyłem w niej już tylko napaloną kocicę. Wystraszyłem się jeszcze bardziej. Miałem wrażenie, że tracę grunt pod nogami. W tym opowiadaniu uprawialiśmy gorący seks. Teraz ona miała tego słuchać. Na dodatek stało się coś jeszcze.
-Siadaj, - powiedziała, ustawiając dodatkowe krzesło tuż obok siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz