Szukaj na tym blogu

20 marca 2018

Relacje koleżeńskie.

5. Materac.

“Była godzina dwudziesta trzecia trzydzieści, przyszła kolej na to, abym położył się spać. Nasz kierownik już dawno pojechał, na osiedlu nikt się nie kręcił, więc można było spokojnie to zrobić.
Jak zwykle, o tej porze, postanowiliśmy wyciągnąć materac, który dostaliśmy w prezencie od jednej z, zaprzyjaźnionych, lokatorek. Był wygodny, miękki i spało się na nim, prawie, jak na łóżku w domu.
Ania stała na czatach, a ja otworzyłem schowek i wyciągnąłem to wielkie coś. Wszystko wyglądało komicznie. Chodziło o to, by z grubym, ponad dwumetrowym kolosem, wyrobić się w przerwach między kolejnymi przemarszami mieszkańców. Gdyby ktoś z zarządu nas zobaczył, moglibyśmy mieć poważne problemy. Spanie w pracy było surowo zabronione.
Trzeba zaznaczyć, że wcale nie było to takie proste. Trudno przenieść, ważący kilkadziesiąt kilogramów materac, przez duży oszklony hol, tak, żeby nikt nie zauważył, a później, wepchnąć do wąskiego pomieszczenia. W sumie, trzeba było pokonać trzy pary drzwi. Kiedy już się tam znalazł mogłem odetchnąć z ulgą. Tam, zwykle, nikt nie zaglądał i spokojnie mógł leżeć.
Ania trzymała mi drzwi, jednocześnie obserwowała monitory, które dawały podgląd na całą okolicę. Otworzyłem szafę, wyciągnąłem spanie i biegiem, jakby mnie ktoś gonił, puściłem się do pomieszczenia socjalnego. W momencie, kiedy już było po wszystkim, z ulgą powiedziałem:
-Możesz zamknąć.
Ułożyłem nasze łoże na niewielkim kawałku podłogi z zamiarem udania się na spoczynek.”
W tym momencie nagranie się urwało. Ania uniosła głowę i spojrzała mi w oczy.
-Andrzej?! - zaczęła.
-Co?
-Andrzej!
-No, co?
-Ty wiesz co.
-No nie wiem.
-To opowiadanie jest o tym?
Patrzyłem na nią z uśmiechem na twarzy.
-Tak.
-Andrzej?!
Widać było, że jest trochę zmieszana. Nie wiedziała, co ma powiedzieć. Chociaż nie powinienem, byłem zaskoczony jej zachowaniem. Czyżby, zanosiło się na tą gorszą wersję mojego planu? Zastanawiałem się już, który policzek wystawić, aby z niego przywaliła. Jednak, powstrzymując olbrzymie emocje, spytałem:
-Chcesz posłuchać dalej?
-Chcę. Ciekawe, jak to się skończy?.
Wydawało mi się, że jej głos zabrzmiał chłodno, ale mogło być to tylko moje subiektywne wrażenie. W sumie, w tym fragmencie nie było jeszcze nic nieprzyzwoitego. Najprawdopodobniej, jej wyobraźnia była już tak pobudzona, że dopisała sobie całą resztę.
Czując jej aprobatę, puściłem kolejny plik.
“Położyłem się wygodnie na miękkim materacu. Byłem bardzo zmęczony, już prawie zasypiałem. Trudno było mi określić, ile to wszystko trwało: może kwadrans, a może pół godziny. Jednak, chyba już spałem.
W pewnym momencie, odniosłem dziwne wrażenie, że drzwi do pomieszczenia socjalnego się otworzyły. Stało się to bardzo powoli i było dziwne. Nie widziałem światła padającego z holu, więc te drugie powinny być zamknięte. Czyżby, to był tylko mój sen?
Nie wiedziałem, jak mam zareagować. Coś powiedzieć? Podnieść się i zapalić światło? Nie wiem dlaczego ale, byłem przekonany, że to była ona. W bladej poświacie padającej z zewnątrz, ujrzałem niską, drobną postać. Była jak duch, a może jak anioł.
Zdjęła buty. Czułem jak ostrożnie porusza się po materacu, jak stąpa po nim, niczym po powierzchni wody. Napięcie rosło. Mój oddech był coraz szybszy. Byłem gotowy poderwać się do lotu, niczym spłoszony ptak.
Czułem, jak zbliża się do mnie krok za krokiem, bez pośpiechu. Myślałem, że wybuchnę. Wiedziałem, co stanie się za chwilę.
Usiadła. Chciałem jej dotykać, pieścić, bawić się w każdym centymetrem jej ciała. Położyła się obok mnie. Doświadczyłem dziwnego, niesamowitego i fascynującego, uczucia. Mimowolnie zadrżałem.
-Aniu? - szepnąłem.
-Tak? - odpowiedziała tak samo cicho.
-Co robisz?
-Nic, - westchnęła.
-Aniu, Aniu…
-Tak?
-Czy, na pewno?
-Tak.
-Chcesz?
-Tak, chcę.”



Allison Parker


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...