Szukaj na tym blogu

22 marca 2018

Relacje koleżeńskie.

7. Delikatny uścisk.

Wyglądało na to, że samo objęcie, nie stanowiło dla niej, absolutnie żadnego, problemu. Spodziewałem się odmowy, jakiegoś protestu, czy, chociażby, komentarza w stylu: szybki jesteś. Czy myślisz, że jestem taka łatwa? A tu nic. Mało tego, jawne przyzwolenie. Chwila konsternacji: gdzie mąż, gdzie jej prywatne życie, miłość, zaufanie, o którym mówiła?
Wziąłem głęboki wdech i zbliżyłem się. Położyłem dłoń na jej głowie. Robiłem już wielokrotnie, ale teraz, zamiast ją czupurnie poczochrać, delikatnie zacząłem bawić się jej miękkimi, lekko kręconymi włosami.
Jej bliskość, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Miała drobną, małą głowę. Czułem, że gdybym tylko chciał, mógłbym ją bez problemu zgnieść, jak jajko. To było kilkadziesiąt sekund, jednak, w ciągu tego krótkiego okresu, przekroczyłem kolejny próg.
Dotykałem jej inaczej, niż do tej pory. Żadnej innej kobiety, do teraz, nie dotykałem w ten sposób. Przy żadnej, nie czułem tego, co przy niej. Nie wiem, czy to wyczuła, ale moje dłonie drżały.
Nie uchylała się od mojego dotyku. Nie odsuwała się tak, jak to robiła do tej pory, tylko została tak i pozwoliła mi bawić się swoimi włosami. Dziwne, zabawne i bardzo miłe.
Wstałem. Ona wciąż siedziała. Zbliżyłem się. Zrobiłem coś niesamowitego, przytuliłem jej głowę do swoich bioder. Samą głowę. Zrobiłem to delikatnie i powoli.
Chyba sama, nie bardzo wiedziała, jak ma się zachować. Była nieco spięta, jednak nie opierała się.
Zachęcony jej zachowaniem, pochyliłem się i objąłem ją ramionami. Przycisnąłem do siebie. Był to delikatny uścisk, jednak wystarczająco silny, by wiedzieć, że jest w nim coś więcej, niż tylko koleżeńskie przekomarzanie się. Z drugiej strony, mimo, że bardzo się starałem, nie był jakoś intensywnie przepełniony erotyzmem. Raczej, więcej w tym było przyjaźni, serdeczności i ciepła. Wszystko było bardzo spontaniczne i wypływało z mojego i jej wnętrza. Ironia losu. Chciałem odgrywać Casanovę, a życie wszystko zweryfikowało i scenariusz potoczył się zupełnie inaczej.
Nie miałem pojęcia, co to było. Miłość? Fascynacja? Zauroczenie? Niezależnie od tego, jak bym tego nie nazwał, było to bardzo przyjemne, subtelne, a jednocześnie, bardzo ulotne uczucie. Obydwoje doświadczyliśmy czegoś, zupełnie, nowego.
To już nie było to zwykłe ciągnięcie dziewczyny do łóżka. Gdyby tak było, najprawdopodobniej, pod swoimi palcami, czułbym jej piersi, albo cipkę. Tym razem, wbrew logice, wbrew temu wszystkiemu, co sobie zaplanowałam, nie zrobiłem tego. Nie zrobiłem nic, co by wykraczało poza granice przyzwoitości.
Znów czułem, że muszę coś powiedzieć. Tylko co?
-Masz łaskotki? - spytałem po chwili.
Był to z mojej strony akt desperacji. Byłem niesamowicie podniecony i bardzo chciałem, żeby jednak, coś z tego wyszło.
-Nie mam, - odpowiedziała i zaczęła się śmiać.
Lubiłem patrzeć na jej uradowaną twarz. Cała ta dziewczyna była dla mnie jednym, wielkim afrodyzjakiem. Działała na moją psychikę w sposób bardzo silny. Dlaczego więc, nie mogłem zdobyć się najbardziej odważny krok, tylko bawiłem się w podchody, jak przedszkolak?
-Akurat, nie wierzę, - rzuciłem, dając się wciągnąć w zabawę.
-No nie mam, mówię ci, - powiedziała, zanosząc się od serdecznego śmiechu.
Wydaje mi się, że obydwoje tego chcieliśmy. Może tylko nie wiedzieliśmy, jak do tego doprowadzić.
-Pokaż.
Wstała i uniosła ręce do góry. Zacząłem ją łaskotać pod pachami. Rzeczywiście, nie śmiała się.
-Mówiłam ci, że nie mam, - stwierdziła triumfalnie.
Byłem szczęśliwy, robiąc z nią, tak dziwne, rzeczy, które, na dodatek, wcale nie musiały doprowadzić do czegokolwiek.
-Ta, akurat, - podsumowałem, - na pewno masz takie miejsca, gdzie nie dasz się dotknąć.


Perfection


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...