71. Poprawi erekcję.
-Znasz się trochę na tym?
-Żartujesz?! Pewnie że się znam.
-To poukładaj to jakoś sensownie.
-To znaczy jak?
-Jak, jak... tak, żeby go od razu nie zabić.
-Aha, myślisz, że to takie proste?
-Nie wiem, nigdy nie miałam z tymi preparatami styczności. Który z nich jest najsłabszy?
Laura przyjrzała się szklanym, pustym opakowaniom i zastanowiła się przez chwilę. Zaraz później wzięła do ręki jedną ze strzykawek i powiedziała:
-Chyba ten, na początek, będzie najlepszy. Tak mi się, przynajmniej, wydaje. Trochę go rozgrzeje, poprawi erekcję i takie tam…
Zdziwiona blondynka spojrzała na mojego gigantycznego fajfusa i odezwała się:
-Jeszcze???
Koleżanka nie wiedziała o co jej chodzi.
-Co, jeszcze?
Ta wskazała palcem na moje przyrodzenie.
-Czy to możliwe? - spytała.
Przyjaciółka tylko pokiwała głową.
-Widzę, ale mnie nie pytaj o takie rzeczy. Ja zajmuję się chemią, biologia, to twoja branża. Wyjaśniam ci tylko, jak to powinno działać na ogólnie przyjętych zasadach. Nie znam szczegółów. Nie mam pojęcia, jak jego kutas zareaguje.
Blondynka wzięła strzykawkę z przezroczystą, niepozornie wyglądającą cieczą, uniosła na wysokość oczu i nacisnęła tłoczek wypuszczając powietrze i kilka kropel.
Po moich plecach przebiegł dreszcz rozkoszy i niepewności. Na chwilę naprężyłem wszystkie mięśnie.
-Pomożesz mi? - odezwała się.
-No dobra, co mam zrobić? - odpowiedziała niepewnie koleżanka.
Laura uśmiechnęła się.
-Naciągnij skórę na jego pępku tak, żebym mogła szybko wbić igłę.
Cycata piękność, jeszcze raz, podeszła do mojego łóżka, pochyliła się, wyciągnęła dłonie i palcami rozciągnęła pępek do góry i do dołu.
W mojej głowie nastąpił huragan. Nagle pojawiło się tysiąc różnych myśli. Jeszcze nic się nie stało, a ja już byłem tak podniecony, że drżałem na całym ciele. W tym właśnie momencie dotarła do mnie cała tragikomiczność tej sytuacji.
Znajdowałem się w obcym laboratorium. Wszystko pachniało lateksem i środkami dezynfekującymi. Otaczało mnie ogólnie nieprzyjemne wrażenie przebywania w szpitalu.
Każdy, na pewno, przynajmniej raz w życiu, z takim obrazkiem się zetknął, jednak ja byłem z dwiema nagimi, bardzo atrakcyjnymi kobietami, które miały robić za pielęgniarki. To miał być sen o raju, czy może raczej o piekle? Sam już nie wiedziałem.
Leżałem goły, jak mnie pan Bóg stworzył, przypięty skórzanymi pasami do psychiatrycznego łóżka. Za chwilę do mojego organizmu miało zostać wstrzyknięte jakieś cholerstwo, którego zadaniem było rozsadzić mnie od środka, a ja, mimo to, a może właśnie dlatego, czułem się coraz bardziej podniecony. Moja fujara całkowicie odmówiła ze mną współpracy, pulsowała, nie mogąc doczekać się tego, co stanie się za kilka sekund. Nie oszukujmy się, chciałem tego, chciałem, a jednocześnie bardzo się bałem.
To było, jak kiepskiej jakości, thriller. Zobaczyłem tylko, jak z drugiej strony zbliża się blondynka. Chwila niepewności i... nagle poczułem ostry ból na środku pępka.
Jeszcze nic się nie stało, jeszcze nie popłynęła ani kropelka, ale moje pięty zaczęły bezwiednie uderzać w materac. Był to efekt nieradzenia sobie z narastającym napięciem. Nie miałem pojęcia, co to za substancja i jaki efekt wywoła moim organizmie.
Rudowłosa dziewczyna trzymała strzykawkę mocnym uściskiem dłoni i popychała coraz głębiej. Po chwili igła weszła na całą długość.
Kiedy to już się stało, mimo ogromnego podniecenia, odetchnąłem z ulgą, ale wiedziałem, że nie mogę sobie pozwolić na zbyt duże odprężenie. Piękna samiczka zaczęła właśnie naciskać tłoczek, stopniowo wypuszczając zawartość strzykawki.
Upłynęło kilkanaście sekund i nic się nie działo. Nie wiem dlaczego, ale chciało mi się śmiać.
-I co, głupie cipy?! - warknąłem szczerząc zęby.
Zaskoczone, spojrzały na siebie.
-Co to jest?! - odezwała się blondynka.
Ruda wyrecytowała jakąś skomplikowaną nazwę i dodała:
-Powinno działać.
-Jednak nie działa!
-Nie denerwuj się. Poczekaj trochę. Mówiłam, że to łagodny preparat.
Po dłuższej chwili, kiedy stały tak zdezorientowane, niczego nie podejrzewając, powoli zacząłem się odprężać. Bardzo przyjemne uczucie stopniowo ogarniało całe moje ciało.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz