Szukaj na tym blogu

7 marca 2018

Wampir.

75. Do samego fiuta.

Wciskała tłoczek, a ja czułem, że ból rozrywa mi brzuch. Miałem wrażenie, że w moim pępku siedzi harpun wielorybniczy. Wrażenie było takie, jakby igła przeszła pod skórą do samego fiuta, jakby przymierzyła całą jego długość i wyszła dziurką na końcu.
Potem pojawiło się to gorąco, oblewające niczym wrzątek, cały dół mojego torsu. To było niesamowite, nieskończone cierpienie, a jednocześnie nieziemska przyjemność. Z jednej strony chciałem, aby natychmiast to przerwała, a z drugiej pragnąłem jeszcze i jeszcze.
W końcu, nie wytrzymałem i zacząłem wyć niczym zarzynana świnia. Nic już nie widziałem, słyszałem tylko ich radosny śmiech.
Później, w tym niesamowicie przeszywającym bólu, nastąpiło pełne zatracenie. Nie czułem bólu, ból był czystą rozkoszą, ja byłem bólem.
Znów zapadła kompletna ciemność i cisza. Nie wiem, ile to wszystko trwało, ale kiedy otworzyłem oczy, ruda już na mnie siedziała. Jej ciasna, gorąca cipa obejmowała mojego chuja od samej podstawy.
Nie mam pojęcia, jak to się stało, po prostu, siedziała na moim kutasie i ujeżdżała. Unosiła się i opadała jak piękna, dzika amazonka.
Nie potrafiłem zapanować już nad niczym, to seks zapanował nade mną. Miałem wrażenie, że nie jestem sobą. Z początku jej na to pozwoliłem, nie zamierzając się bronić, czy przejmować inicjatywę. Robiła, co chciała, a ja skupiłem się na własnych doznaniach. Brnąłem coraz bardziej w to, co się działo, szedłem w nieznane.
A później stało się coś, czego nawet nie umiałem nazwać. Przejmujące uczucie rozkoszy było tak silne, że moje ciało spięło się w sobie i zastygło w bezruchu niczym skała. Nie był to orgazm, przynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie mogłem przeżyć go w pełni do końca. Czułem się tak, jakby wszystko zatrzymało się na ułamek sekundy przed szczytem i już nigdy nie miało zamiaru się skończyć. Niebotyczna rozkosz i koszmar w jednym.
Jeszcze dziwniejsze rzeczy działy się z dziewczyną, która mnie dosiadała. Wyglądała tak, jakby mój fiut podłączony był do wysokiego napięcia. Jej ciało, nie dość, że zaciśnięte w, jeszcze większym skurczu, drżało podrzucane do góry, dziwną, niewidzialną energią.
Nie wiem, ile to wszystko trwało, ale dość długo, bo ciało laski pokryło się równą warstwą potu. Dopiero, kiedy jej oczy całkowicie zaszły mgłą, poczułem ulgę. Jej skóra szybko wysycha i stawała się coraz bledsza. Prąd wciąż płynął, ona się trzęsła, ale robiła to już coraz bardziej mechanicznie.
W końcu drgawki ustały. Siedziała jeszcze przez długą chwilę. Nie ruszała się, nie dawała oznak życia. Po kilku minutach powoli opadła na jeden bok. Przetoczyła się na plecy, jedną połową swojej sylwetki opadając poza krawędź łóżka. Po kilku sekundach, niczym lalka, spadła na podłogę.
Przerażona koleżanka podbiegła do niej i chwyciła za ramiona, chcąc ratować życie. Na to było chyba jednak już za późno. Ciało rudowłosej dziewczyny przelewało się blondynce przez ręce.
-Laura, otwórz oczy! Nie umieraj, proszę! - krzyczała jej w twarz.
Później podbiegła do metalowego stolika. Szukała czegoś nerwowo i w panice. W końcu, na dnie nisko stojącego pudełka, znalazła malutką fiolkę. Błyskawicznie napełniła strzykawkę i biegła już z powrotem. Wbiła w ramię dziewczyny i nacisnęła tłoczek. Wciąż nie było żadnej reakcji.
Po jakichś pięciu minutach próbowała jeszcze robić sztuczne oddychanie usta-usta i masaż serca. Wiedziałem jednak, że i to nie przyniesie żadnego rezultatu.
-Daj spokój, ona nie żyje, - odezwałem się chcąc, by skończyła tą farsę.
Kiedy uniosła swoje oczy, przeraziłem się. Była w nich czysta nienawiść.
-Ty skurwysynu, zabiję cię!!! - wrzasnęła w moją stronę.
Znów podbiegła szybko do stolika i chwyciła w rękę następną porcję jakiegoś specyfiku.
-Nie masz żadnych szans dziewczyno. To co przed chwilą wstrzyknęła mi twoja koleżanka, wywołało u mnie kolejne mutacje. Trzeba było dokładnie czytać etykiety.
Zatrzymała się wpół kroku.
-Aha, dobrze w takim razie, dostaniesz coś takiego, co sprawi, że twoje mutacje osiągną taki poziom, że już się nie podniesiesz!
Wróciła do stolika ustawiła szklaną menzurkę i zaczęła po kolei opróżniać do niej wszystkie strzykawki, które tam były. Kiedy już to zrobiła, zamieszała ciecz plastikowym patyczkiem.
-Teraz poczujesz, co to prawdziwy odlot, skurwysynu! - wycedziła przez zęby, wkładając igłę i napełniając do końca strzykawkę.


Anal Sex In HD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...