79. Musiałem polować.
Kiedy osuwała się bezwładnie, jak manekin na łóżko, miałem mieszane uczucia.
Z jednej strony było mi jej bardzo szkoda. Była taka piękna, młoda, delikatna. Odebrałem jej życie. Z drugiej, zaś, strony, czułem się niesamowicie silny, naładowany energią, gotowy do działania. Wiedziałem, że potrzebuję jeszcze. Nie mogło się skończyć na tym jednym razie. Musiałem polować.
Chwyciłem ją za ramiona i przytrzymałem, by nie spadła na podłogę. Po chwili położyłem zamiast siebie na, tym wąskim, łóżku, przykryłem białym prześcieradłem i rozejrzałem się po pomieszczeniu.
Moje zmysły były tak wyostrzone, że słyszałem, niemalże, wszystkie głosy podziemia, w którym się znajdowałem. Wiedziałem, że jest tutaj pełno nagich, pięknych, niesamowicie pociągających dziewczyn i kobiet. Był to dla mnie silny bodziec do działania.
Czułem ich zapach, widziałem piersi, biodra, cipki, uśmiechnięte buzie. Ciągnęło mnie w różnych kierunkach. Trudno było się zdecydować, gdzie iść. Chęć ucieczki, przerodziła się w niesamowite pragnienie polowania.
To było nienaturalne, w ludzkim tego słowa znaczeniu, wręcz trudne do wyobrażenia, a jednak tak bardzo zgodne z moją zwierzęcą naturą. Od tej chwili, wszystkie laski znajdujące się w tym budynku, były w niebezpieczeństwie.
Zdecydowanym ruchem nacisnąłem klamkę. Popchnąłem drzwi i wyszedłem na korytarz. Czułem się, jak potwór z filmu “Obcy”. Miałem nad nimi gigantyczną przewagę. Oni wszyscy byli jak zwierzyna, porozstawiani w różnych punktach tego wielkiego, zamkniętego na cztery spusty statku. Wystarczyło tylko się tam udać i wziąć to, co uważałem za moje.
Na zewnątrz bardzo krótka chwila zastanowienia: w lewo, czy w prawo. Od razu w mojej głowie pojawiły się obrazy. Po lewej stronie, dwieście metrów za zakrętem, zobaczyłem dwóch uzbrojonych strażników. Więc w prawo. Ruszyłem. Starałem się zachowywać normalnie, nie zwracać na siebie uwagi.
Za ścianą po prawej stronie usłyszałem głosy atrakcyjnych dziewczyn. Zobaczyłem obrazy dwóch panienek kochających się z jednym facetem.
Czy mógłbym się do nich dołączyć? Podszedłem bliżej do muru, przyłożyłem dłonie i twarz do chłodnej powierzchni. Byli tam. Czułem ich. Moje ruchy stały się bardziej nerwowe. Rozejrzałem się w poszukiwaniu wejścia. Nie były to najbliższe drzwi. Nie musiałem ich otwierać, by wiedzieć.
Byłem coraz bardziej podniecony, prowadził mnie mój zwierzęcy instynkt. Mur wydawał się taki cienki, jakby nieprawdziwy. Chwilami stawał się całkowicie przezroczysty. Widziałem. Jedna z dziewczyn, zdaje się w typie Azjatki, klęczała naprzeciwko faceta i, z szeroko uchyloną buzią, czekała, aż ten wjedzie w jej słodką jamkę.
Nagle coś kazało mi spojrzeć w drugą stronę. Kolejne drzwi i kolejny seks. Niemożliwe, a jednak prawdziwe. Kraina rozpusty. Tutaj piękna, czarnowłosa suczka dosiadała dorodnego samca. Gdzie ja się znalazłem?!
Leżał na wygodnym łóżku, z nogami opuszczonymi na podłogę, a ona siedziała na nim tyłem. Oparta na jego kolanach, patrzyła parkiet. Unosiła i opuszczała swoje zgrabne biodra. Słyszałem odgłosy uderzania pośladków o jego biodra. Dźwięki miłości, westchnienia, cichy śmiech i głosy zadowolenia:
-Och, tak, tak… jeszcze... tak chcę... bierz mnie!
Nie mogłem tego tak zostawić. Musiałem gdzieś wejść, coś zrobić. Potrzebowałem tego teraz, już, w tej chwili!
Spojrzałem na drzwi. Byłem pewny, to były te właściwe. Już miałem chwycić za klamkę, kiedy coś mnie powstrzymało. Nie potrafiłem określić, co to było, jednak zatrzymałem się w pół kroku.
Chwilę później cofnąłem czując, że coś jest nie tak. To by było zbyt proste, zbyt łatwe. Coś mi tutaj nie pasowało, coś, czego wcześniej nie wziąłem pod uwagę.
Musiałem zrezygnować, zadowolić się czymś mniejszym, sporo mniejszym. Przynajmniej na początku. Nie mogłem zbytnio ryzykować.
Musiałem zrezygnować, zadowolić się czymś mniejszym, sporo mniejszym. Przynajmniej na początku. Nie mogłem zbytnio ryzykować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz