Szukaj na tym blogu

9 marca 2018

Wampir.

77. Stażystka.

Taka gonitwa trwała dobrych kilka minut. Później dziewczyna zatrzymała się w bezruchu i powoli osunęła po ścianie na podłogę.
Jeszcze przez chwilę stałem nad nią zdezorientowany, kompletnie nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Po jakimś czasie, rozejrzałem się dookoła i ruszyłem w stronę drzw.
Tak jak mi się wydawało, nie były zamknięte na klucz. Delikatnie uchyliłam skrzydło i wyjrzałem na zewnątrz.
Po drugiej stronie był długi, ciągnący się, niemalże w nieskończoność, korytarz z rzędami pomieszczeń po obydwu stronach. Nie zastanawiałem się, co będzie dalej. Nie zarzuciłem nawet na plecy żadnego odcienia, po prostu, wyszedłem na zewnątrz. Na szczęście nikogo nie było.
Nagi, ze sterczącym, jak rakieta fiutem, w przypadkowo wybranym kierunku, ruszyłem przed siebie. Po przebyciu kilkunastu kroków, przypomniałem sobie słowa gościa w białym fartuchu, który mówił, że w moim krwiobiegu krążą jakieś kapsułki.  Rzekomo miały mnie zabić po oddaleniu się od źródła nadawania sygnału. Przez krótki moment poczułem lęk.
Zaraz później, jednak, uświadomiłem sobie, że przecież przed chwilą ledwie uszedłem z życiem. Gdyby, rzeczywiście, chcieli mnie zabić, już dawno, by to zrobili.
Poruszałem się robiąc duże kroki i uważnie nasłuchując. Panował spokój, nic się nie działo.
Nagle zobaczyłem, jak z pokoju kilkanaście metrów dalej wyszło dwóch gości w dziwnych mundurach. Kiedy mnie dostrzegli, wyciągnęli broń. Jeden z nich wycelował w moją stronę i oddał strzał. Upadłem, jak rażony piorunem.
Potrząsnąłem głową. Korytarz wciąż był pusty, a obraz widziałem tylko w swojej wyobraźni. Jednak instynkt kazał mi się błyskawicznie schować.
Bez zastanowienia skoczyłem do najbliższego pomieszczenia. Przymknąłem skrzydło, pozostawiając niewielką szczelinę, przez którą wyglądałem na zewnątrz.
Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że mężczyźni, którzy pojawili się najpierw w mojej głowie, rzeczywiście wyszli z pokoju. Na dodatek był to, dokładnie, ten sam pokój, który zobaczyłem w swojej świadomości.
Odetchnąłem z ulgą, a mimo to, na moim czole w jednej sekundzie pojawił się pot. Właśnie uświadomiłem sobie, że kolejny raz wyszedłem cało ze śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji. Na dodatek dotarł do mnie fakt, że posiadam umiejętności, których wcześniej nie miałem. Nie wiedziałem, czy mam się cieszyć, czy też martwić.
W tym samym momencie, tuż za swoimi plecami usłyszałem brzęk tłuczonego szkła. Odwróciłem się szybko, gotowy do ucieczki lub ataku.
Dwa metry ode mnie stała młoda, śliczna dziewczyna. Mogła to być laborantka,  stażystka, czy też praktykantka. Trudno było określić. U jej stóp leżała kupka przezroczystego potłuczonego w drobny mak szkła, a ona sama zdawała się dygotać ze strachu.
Przyłożyłem palec do ust w geście, by zachowała ciszę i spokój. Miałem świadomość, że po drugiej stronie przechodzi patrol, gotowy poczęstować mnie kilkoma gramami ołowiu. Nie miałem nawet planu na wypadek, gdyby, jednak zdecydowali się wejść. Mimo to, byłem dziwnie rozluźniony.
Przeszli. Najprawdopodobniej nic nie usłyszeli.
Dziewczyna, nawet na milimetr, nie zmieniła swojego położenia. Stała, jakby ktoś przykleił ją do podłogi. Miała ciemne, prawie czarne, splecione w długi warkocz włosy. Pod białym fartuchem, chyba, nic więcej nie miała. Duże, nabrzmiałe piersi, o mało, nie podrywały jego guzików.
-Czy wy wszyscy chodzicie tutaj nago? - wyrwało się nieopatrznie z moich ust.
-Nie wszyscy, tylko pracownicy laboratoriów, - odpowiedziała cicho.
Potrzebna mi była nowa porcja energii. Podszedłem więc do niej, gotowy zrobić to, co do mnie należało.
W ostatniej chwili, niesiony jakimś współczuciem, zadałem rzeczowe pytanie:
-Wiesz kim jestem?
Skinęła głową.
-Dlaczego więc nie uciekasz?
-Nie mogę.
-Że co?!
-Moje nogi.
-Co jest z twoimi nogami?
-Są sparaliżowane.
-Nie możesz uciec? W takim razie, przypuszczam, że będziesz broniła się w jakiś inny sposób.
Pokręciła głową.
-Dziewczyno, jestem mutantem, dzikim zwierzęciem. Zabiję cię. Czy ty to rozumiesz?!
Spojrzała na mojego, grubego jak kij bejsbolowy, fiuta i westchnęła:
-Chcę go.
-W takim razie, nie mam więcej pytań, - stwierdziłem spokojnie, jak sędzia, wydający wyrok.


group sex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...