76. Odwróć się tyłem.
Podeszła do mnie z tym narzędziem, gotowa wpuścić w mój pępek całą mieszaninę. Stanęła na tyle blisko, że zdołałem chwycić ją za rękę. Spojrzała na mnie wściekłym i wystraszonym wzrokiem.
-Puszczaj! - warknęła.
-Czy naprawdę chcesz to zrobić? - spytałem.
-Puść! Zabiłeś moją koleżankę!
-Przecież wiesz, że ta zabawa nie mogła inaczej się skończyć.
-Już nie żyjesz!
-Posłuchaj, jestem wampirem. Nie panuję nad tym.
-Tym bardziej, powinieneś umrzeć.
-To tak, jakbyś miała pretensję do tygrysa, że zaatakował.
-Nic mnie to nie obchodzi. Na ciebie i tak już wydali wyrok.
-Ale, pogadajmy jeszcze chwilę…
Pochyliła się, dwoma palcami naciągnęła skórę, przyłożyła igłę i popchnęła, wbijając ją do końca, nacisnęła tłoczek. Poczułem jak palący płyn rozprzestrzenia się pod moim pępkiem. Jeszcze raz spojrzała w moje oczy. Tym razem zmusiła się do gorzkiego uśmiechu.
-Bye, bye, - powiedziała machając końcami palców.
Działanie mieszaniny było bardzo szybkie. Po piętnastu sekundach straciłem przytomność.
Kiedy znów otworzyłem oczy stwierdziłem, że jednak żyję, a przynajmniej jestem świadomy tego, co się ze mną dzieje. Miałem nieodparte wrażenie, że jestem dużo większy i lepiej zbudowany, niż wcześniej. Wciąż leżałem na tej samej kozetce, jednak pasy były zerwane.
Nie mogłem uwierzyć w to, co się stało. Czyżbym, ja sam tego dokonał?! Gruba skóra, z której wykonane były zapięcia, przerwana była, niczym, kiepskiej jakości, materiał.
Dziewczyna, która przed chwilą wstrzyknęła mi preparat, stała tuż obok i patrzyła na mnie, jak zahipnotyzowana. W jej oczach było przerażenie, ale coś jeszcze, coś, co trzymało ją w miejscu i nie pozwalało uciec. Wiedziałem, co się teraz stanie, nie miałem co do tego żadnych wątpliwości.
Powoli usiadłem, a później spuściłem nogi na podłogę i wstałem. Moja fujara sterczała jak poprzednio. Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Może tylko zmieniła kolor na bardziej fioletowy.
Jedynym moim pragnieniem, była chęć kopulacji. Zrobiłem pół kroku i znalazłem się tuż obok blondynki. Spokojnie patrzyłem na jej jasne długie włosy, na piękne ramiona, duże workowate piersi, szerokie biodra i cipeczkę, pokrytą perlistymi kropelkami nektaru.
-Boisz się mnie, - spytałem spokojnym głosem.
Drżąc na całym ciele, pokiwała głową.
-To dobrze, powinnaś się mnie bać. Dlaczego nie uciekasz?
-Nie mogę, - szepnęła cicho.
-Przecież cię nie trzymam. Może dam ci szansę? Odsunę się, dobrze?
Znów pokręciła głową.
-Dlaczego? - zapytałem jeszcze raz.
-Nie wiem.
-Zobacz, drzwi są otwarte. Polubiłem cię i nie chcę cię zabić. Uciekaj.
Wciąż stała przede mną.
-Wiesz co się stanie za chwilę?
-Wiem.
-Chcesz tego?
-Chcę.
-W takim razie, odwróć się tyłem i oprzyj o ścianę.
Wykonała moje polecenie. Stała pochylona, oparta o biały mur z wypiętym tyłeczkiem i rozsuniętymi szeroko nogami.
Podszedłem do niej, chwyciłem wielkiego, twardego kutasa, przymierzyłam i powoli wpakowałem głowicę do przedsionka jej ciasnej, gorącej pizdeczki. Naprężyła się, jakby bała się tego, co za chwilę nastąpi, a jednocześnie bardzo tego chciała.
Gwałtownie szarpnąłem biodrami do przodu, wdzierając się w nią do samego końca. Stęknęła cicho.
-Stój spokojnie. Skup się na tym, co odczuwasz. To będą najpiękniejsze chwile w twoim życiu, - poinstruowałem tak, jakbym oferował jej super wycieczkę.
Wykonałem kilka ruchów do tyłu i do przodu, ale później stało się coś, co zaskoczyło mnie samego. Całe moje podbrzusze, łącznie z penisem, zaczęło drżeć, jakby było podłączone do prądu. Wibracje bardzo szybko przeszły na jej cipeczkę i resztę zgrabnego ciała.
Tak jak jej ruda koleżanka spięła się w gwałtownym, bardzo silnym skurczu. Nie ruszała się, a ja doświadczałem niebywałej rozkoszy, czerpiąc z niej energię w takim tempie, że trudno było mi się do tego przyzwyczaić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz