72. Chęć przytulania się.
Czułem ciepło oraz mrowienie w palcach stóp i rąk. Później, coraz silniejsze, przyjemne odprężenie, którego nie chciałem zatrzymywać. Moje myśli stały się łagodne i spokojne. Czułem się tak, jakbym był na wakacjach, jakbym leżał na gorącym piasku, nad morzem i opalał się w ciepłym słońcu. Było mi wszystko jedno, co ze mną zrobią. W ogóle się tym nie przejmowałem.
Początkowo ostre, gwałtowne podniecenie gdzieś się rozwiało. Chęć natychmiastowego zamoczenia kutasa w ciasnej cipce rozpłynęła się w powietrzu. Byłem zaskoczony tym, co się ze mną dzieje. Dominowała chęć przytulania się, pocałunków i pieszczot.
Ciarki obejmowały coraz większą część mojego ciała. Robiło mi się też coraz cieplej. Fiut, który, o dziwo, pierwszy raz od kilku dni, nieznacznie opadł, teraz, ponownie, zaczął się unosić, wyprężać i zwiększać swoje rozmiary. Czułem jak rośnie i wypełnia się krwią. Chęć wsadzenia go w wilgotną szparkę wracała stopniowo, ale wciąż było to bardzo subtelne doznanie.
Obydwie dziewczyny stały nade mną i uważnie obserwowały, co dzieje się z moim ciałem. Mój oddech najpierw stał się głęboki i długi, a później szybko zaczął się spłycać. Miałem wrażenie, że robi się duszno. Czułem, że zaczynam się pocić, a moje serce łomocze jak szalone.
W pewnym momencie mrowienie dotarło do mojego podbrzusza, ogarnęło jądra oraz trzon kutasa. Łagodne uczucie swędzenia, przerodziło się w coś piekielnego. Teraz mój członek krzyczał, aby wsadzić go w gorącą pizdeczkę. Prężył się coraz mocniej. Przybrał kolor purpurowy, a później fioletowo czerwony. Miałem wrażenie, że ciśnienie krwi rozsadzi go od środka. Zacząłem się szarpać i rzucać biodrami do góry.
Po kilku minutach nieprzyjemne uczucie zaczęło powoli mijać, a ja uspokoiłem się nieco. Stały tak blisko, chciałem wziąć w ramiona obydwie, pieścić, bawić się ich piersiami, pośladkami, całować, lizać słodkie cipeczki i kochać się do upadłego.
-Boże Laura, chodź do mnie. Och, wejdź na łóżko. Sara proszę wejdź na mnie, kochaj się ze mną. Tak bardzo tego chcę, - błagałem cicho, lecz one nie reagowały.
Nim zdążyłem, jako tako, zapanować nad swoimi emocjami i ciałem rudowłosa laska zaczęła wyciągać igłę z mojego pępka. Jako, że miejsce było nieco opuchnięte, narzędzie z oporem wydostawało się na zewnątrz i ciągnęło za sobą skórę. Każdy, dodatkowy ruch sprawiał, że przed moimi oczami wirowały kolorowe kółeczka.
Kiedy ostra końcówka była już poza moim ciałem, laska, jakby na złość, przyłożyła palec w to obolałe miejsce i zaczęła masować, wykonując kółeczka raz w lewo raz w prawo. Myślałem, że stracę przytomność.
-I co, podoba ci się, zwierzaczku? - odezwała się ironicznie.
Zacząłem wydawać z siebie nieartykułowane dźwięki, charczeć i nerwowo chwytać powietrze.
Spojrzała na pustą strzykawkę, jakby chciała się upewnić, czy nic w niej nie pozostało i przeszła do stolika. Chyba celowo udawała, że nie może się zdecydować, który preparat wybrać. Brała w dłonie, głośno czytała nazwę, oglądała pod światło i odkładała.
-Może dajmy mu trochę przerwy, żeby zdołał to jakoś przetrawić? - wtrąciła niepewnie koleżanka.
-No co ty, daj spokój, przecież nie będziesz się nad nim litować, - powiedziała zniecierpliwionym głosem ruda.
-Ale…
-Dobra, dobra, nic mu się nie stanie. To jest i tak obiekt naszych badań. Co, nie? Pobawmy się nim do końca, tak żebyśmy miały z tego przyjemność, co?! - odezwała się, puszczając oko do blondynki.
W końcu, biorąc kolejną strzykawkę do ręki, zadowolona z siebie, dodała:
-O, to będzie coś dla niego. Nie za mocne, ale daje prawdziwy odlot.
Tak, jak poprzednio, uniosła ją do góry, nacisnęła tłoczek, wypuściła powietrze i już zbliżała się do kozetki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz