Szukaj na tym blogu

15 marca 2018

Wampir.

83. Epilog.

-Podróżni udający się na planetę Ziemia proszeni są o przejście do portalu numer osiem, - rozległ się z głośników dźwięczny głos spikera.
Kami, jadąc ruchomym, niewidocznym dla ludzkiego oka, chodnikiem, unoszącym go z poziomu pierwszego na drugi, zastanawiał się nad nagraniem, które, kilka dni wcześniej, przesłał mu Dan.
Czy to możliwe, że właśnie znaleźli brakujące ogniwo łączące ludzi z wampirami? Po chwili przecząco pokręcił głową.
Od opisywanych w wideo dzienniku wydarzeń minęło sto pięćdziesiąt lat. Wydawało się mało prawdopodobne, że po rewolcie i tak krwawym stłumieniu powstania, przeżył jeszcze jakiś osobnik tego gatunku.
Oficjalne doniesienia historyczne podawały, że zginęło wtedy ponad dwadzieścia pięć tysięcy wampirów. Kolejne trzydzieści zostało poddanych masowej eksterminacji. Od momentu wynalezienia szczepionki na tą, niebezpieczną chorobę, nie odnotowano żadnego nowego przypadku.
Pozostawało jednak pytanie, czy rzeczywiście, tak było? Zakażeniu uległo ponad pięć milionów ludzi. Czy w dziewięcio milionowej populacji świata nie zachował się ani jeden przypadek tej choroby?
Z rozmyślań wyrwał go cichy szum startującego statku kosmicznego. Choć były one całkowicie bezpieczne, zawsze trochę obawiał się dalekich lotów. Nerwowo rozejrzał się po pokładzie. Większość pasażerów zamierzała przespać podróż. Wyjrzał przez okno. Powierzchnia Marsa oddalała się z zawrotną prędkością. Dzięki sztucznej grawitacji, zupełnie nie odczuwał przeciążenia. Mimo wszystko, kręciło mu się w głowie.
Grupa jego kolegów, czekała już na Ziemi. Tak jak on, byli zapalonymi poszukiwaczami tajemnic. Nie widzieli się od czasu ukończenia studiów. Kiedy trzy tygodnie temu w opuszczonym budynku wojskowego szpitala Dan znalazł stary videoblog, Kami wiedział, że musi się z nimi spotkać.
Przy pomocy własnych środków, w krótkim czasie zorganizowali wyprawę. Domorośli odkrywcy tajemnic spiskowych, zafascynowani tym, co obejrzeli, jednomyślnie postanowili wyruszyć śladem domniemanego wampira.
Lot z Marsa na Ziemię trwał niecałe sześć godzin i przebiegł bez najmniejszych problemów. Kami wysiadł ze statku międzyplanetarnego, na płytę kosmodromu usytuowanego na przedmieściach Nowego Jorku, złapał taksówkę i pojechał do hotelu Hilton przy ulicy 51. Tam już czekało na niego czterech przyjaciół.
-Macie wszystko?
Dan spojrzał na niego zadowolony.
-Elektroniczne mapy, plecaki przetrwania, latarki, broń, drony i jetpacki. Na obecną chwilę tyle udało mi się zorganizować, ale myślę, że powinno wystarczyć.
-A wizjery promieniowania podczerwonego i czujniki feromonów?
-Myślisz, że to będzie nam potrzebne?
Kami zmarszczył brwi. Nie podobała mu się lekkomyślność kolegi.
-Panowie, nie jedziecie na wakacje. Czy zdajecie sobie sprawę z niebezpieczeństwa? Jeżeli traficie na, chociażby jednego, przedstawiciela tej rasy, nie macie żadnych szans. Najprawdopodobniej zginiecie w ciągu pierwszego dnia.
Dan skrzywił się z niesmakiem.
-O czym ty mówisz?! - wyrzucił nerwowo, - Przecież, jedziemy szukać zaledwie jego śladów. Minęło półtorej wieku, dobrze będzie, jeżeli trafimy na cokolwiek.
-Widzę, że jesteś bardzo pewny swoich przekonań. Obyś miał rację.
-Odpuść. Wyluzuj kolego. Zachowujesz się tak, jakbyśmy mieli szukać predatora albo obcego.
Kami pokręcił tylko głową, a po chwili machnął dłonią, dając do zrozumienia, że nie ma już to dla niego większego znaczenia.
Taksówka zabrała ich ponownie na kosmodrom. Na prom kosmiczny do Dżakarty czekali czterdzieści pięć minut. W ciągu następnej godziny byli już na lotnisku w stolicy Indonezji.
-Czy mogę zabrać panów bagaże? - odezwał się łamanym angielskim jeden z ciemnoskórych tubylców, usłużnie się im kłaniając.
-Nie, dziękujemy. Mamy już zamówioną taksówkę, - pospieszył z odpowiedzią Jerry.
Kiedy domorosły tragarz zniknął za rogiem jednego z budynków, chłopak zwrócił się do pozostałych:
-Widzieliście?
-Co?
-Jego oczy.
-Co było z nimi nie tak?
-Powinny być brązowe lub czarne…
-Hmmm…
-Były niebieskie.
-Jakaś przypadkowa mutacja. Zdarza się.Patrzcie jest już nasza taksówka chodźmy, - zakończył rozmowę Dan.



Koniec.


Outdoor Standing Sex Porn Gif

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...