2. Chcesz posłuchać?
W końcu powiedziałam sobie, raz kozie śmierć, najwyżej dostanę po gębie. Trudno, trzeba skoczyć na głęboką wodę. Podjąłem decyzję, postanowiłem, że nie będę tego zmieniał.
Sama przyszła do mnie. Nie byłem jeszcze do końca przebrany, ale jej to zupełnie nie przeszkadzało. Mnie, zresztą, też.
Bez słowa stanęła w progu i patrzyła. Zachowywała się tak cicho, że, pierwszej chwili, jej nie zauważyłem.
Kiedy zdejmowałem spodnie, uniosłem głowę. To było miłe, widzieć jej zainteresowany wzrok wlepiony w moje slipy. Czy się krępowałem? Nie. Nie było to dla mnie wielkim problemem. Już kilkakrotnie Ania widziała, jak się przebierałem. Wiedzieć, że na mnie patrzy i czuć jej zainteresowanie, to było coś, co umacniało moją męską dumę.
Więc stanęła w progu, oparła się o framugę drzwi i, cichym głosem zapytała:
-Powiesz mi, co to za niespodzianka?
Spokojnie założyłem swoje, czarne spodnie i niebieską koszulę. Zapiąłem klamrę od paska i odwróciłem się w jej stronę.
-Po południu. Dobrze? Wszystko w swoim czasie, - odezwałem się tajemniczo.
Zdaje się, że włożyłem kij w mrowisko. Obudziłem jej wyobraźnię tak bardzo, że, w ciągu dnia, nie dawała mi spokoju.
-Co to za niespodzianka? Powiesz mi wreszcie?! No powiedz, - powtarzała bez końca.
Później zrobiło się jeszcze ciekawiej. Podchodziła, szturchnęła mnie w bok, kilkakrotnie się otarła jak kotka. Nie mogła wytrzymać. Chciała, abym już w połowie dnia, wyjawił jej całą tajemnicę. Ja jednak byłem nieugięty.
Nie mogłem powiedzieć jej o tym za wcześnie. Cały koncept opierał się na tym, że miała dowiedzieć się o wszystkim dopiero późnym wieczorem, kiedy na osiedlu był niewielki ruch. Jednak ona nie mogła się doczekać. Z każdą godziną było coraz trudniej z nią wytrzymać. Coraz bardziej nie dawała mi spokoju. Moje napięcie i podniecenie, także, rosło.
To było coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem. Oboje byliśmy dorosłymi poważnymi ludźmi. Mieliśmy własne rodziny, partnerów, dzieci. To prawda, że zakazany owoc smakuje podwójnie słodko. Im bardziej się w ryzykuje, tym bardziej się tego pożąda.
Wreszcie nadszedł upragniony wieczór. Mieszkańcy gigantycznego apartamentowca przestali już się kręcić. Zjedliśmy kolację. Bez ekstrawagancji, każde z nas osobno. Jak zwykle, usiadła na krześle przed monitorami. Wynurzyłem się z pomieszczenia socjalnego, trzymając telefon w dłoni. Byłem poruszony. Podszedłem do kontuaru, oparłem się o blat i, jak gdyby nigdy nic, odezwałem się:
-Wiesz co, Aniu… napisałem dla ciebie opowiadanie.
Bardzo powoli uniosła głowę. W jej oczach zobaczyłem prawdziwe diabełki zainteresowania. Moje serce zaczęło bić potrójnie szybko.
-Dla mnie??? - spytała jak mała dziewczynka, która spodziewa się fajnego prezentu.
Była rozbrajająco słodka. Miałem ochotę ją przytulić. Zresztą, to silne uczucie nawiedziło mnie już nie po raz pierwszy.
-Tak, dla ciebie, - odpowiedziałem, - a właściwie... o tobie.
Jeszcze bardziej się poruszyła. Odniosłem wrażenie, że, w tej chwili, była moja i tylko moja. Wydawało mi się, że wystarczyło chwycić ją za rękę, wciągnąć do pomieszczenia obok, zdjąć z niej ten mundur i... zrobić co trzeba. Prawdopodobnie nie stawia by żadnego oporu. Nie zdobyłem się jednak na tak szalony krok. To, co się stało, było już i tak wystarczająco mocne.
-Nie wierzę! No nie! Naprawdę, napisałeś o mnie opowiadanie?! - wykrzyknęła jak przedszkolak.
Myślałem, że wybuchnę gromkim śmiechem. To była cudowna, dająca niesamowity dreszczyk emocji, gra. Moja koleżanka nie wiedziała jeszcze, o jakiej tematyce jest to opowiadanie. Ja to wiedziałem i już, na samą myśl, że ona także, za chwilę, się dowie, robiło mi się gorąco.
-Tak, Aniu, stworzyłem o tobie opowiadanie. Czy chcesz posłuchać?
Spostrzegłem, że jej oczy robią się szkliste. Zawsze tak się z nią działo, kiedy podlegała silnym emocjom.
-No jasne, - odpowiedziała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz