Szukaj na tym blogu

12 października 2018

Dzika samica.

20. Pokaz na zakończenie.

Po całej tej akcji wstała, odsunęła się na kilka metrów i oparła o krawędź komody po drugiej stronie pomieszczenia. Później odchyliła się nieco do tyłu i, jak niewinna dziewczyna, skrzyżowała nogi. Cały czas patrzyła na nich wzrokiem, który wyrażał drapieżność i bezwzględność.
-Panowie, muszę wam pogratulować, - odezwała się w końcu, - spisaliście się na medal. Jestem z was bardzo zadowolona.
Mężczyźni spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się od ucha do ucha. Mieli świadomość, że odwalili kawał porządnej roboty. Czuli to we wszystkich swoich mięśniach i nie tylko. Ich wielkie kutasy jeszcze sterczały, chodź się z każdą chwilą traciły na sztywności. Andrzej nawet próbował dłonią swojego podnieść do pionu, ale na niewiele to już się zdało.
-Bardzo się cieszymy, pani Alu, - zaczął spokojnie i rzeczowo, -  powiem szczerze, że zawsze staramy się dobrze wykonywać swoją pracę.
Na chwilę przerwał i zamyślił się tak jakby szukał odpowiednich słów.
-Chociaż, muszę przyznać, że… - odezwał się w końcu, - w tym wypadku, była to dla nas wyjątkowa przyjemność.
Kobieta była naga i wciąż niesamowicie podniecająca. Na pięknej jej twarzy stopniowo zasychała sperma, ich sperma. Pochylona na jedną stronę, bezwiednie kołysała zgrabnymi, dużymi biodrami. To było dla niej typowe. Zachowanie kusicielki miała we krwi. Z wilgotnej cipki wypływały jeszcze ostatnie krople nektaru.
To był moment przełomowy, zarówno dla nich jak i dla niej. Na pierwszy rzut oka, można było odnieść wrażenie, że cały ten długi maraton, nie zrobił na niej większego wrażenia. Pomijając przyspieszony oddech, szybkie bicie serca i ślady nasienia ciele, nie wyglądała na specjalnie zmęczoną. W napięciu czekali na dalsze decyzje.
-Wiem, że daliście z siebie wszystko, - odezwała się po dłuższej chwili, - doceniam to. Mam też świadomość, że dzisiaj już wiele nie zdziałacie… chociaż mogę się mylić.
-Eee… no… raczej… - próbował coś powiedzieć Roman.
Uśmiechnęła się ciepło.
-Rozumiem i dlatego nie będę proponować kolejnego razu. No… na pewno nie dziś. Musicie jeszcze ogarnąć ten taras, prawda?
-No tak, zgadza się. Samo się nie zrobi, - mruknął Roman.
Podniósł się i zaczął rozglądać za swoim ubraniem. Leżało porozrzucane po całym salonie.
-Dobra Andrzej, zbieramy się. Trzeba położyć płytki, - odezwał się do kolegi.
Kiedy chcieli się już ubierać znów się uśmiechnęła, gestem dłoni nakazała, by usiedli na kanapie.
-Spokojnie, nie musicie się tak spieszyć. Jak zaczniecie od jutra, to nic się nie stanie.
-Hmm… w takim razie, co mamy robić?
Uważnie ich obserwowała. Od razu wyczuli, że znów szykuje dla nich jakąś niespodziankę.
-Przepraszam, że jestem taka bezpośrednia… - zawiesiła głos.
Roman zaczynał się już obawiać, że czeka ich kolejny maraton.
-Tak?
-Musicie mi wybaczyć, ale jeszcze odrobinę brakuje do… mojego pełnego zadowolenia.
-Hmm?
-Jeśli nie macie nic przeciwko temu, - zaczęła niepewnie, - zrobię to sama.
Dopiero teraz panowie zrozumieli w czym rzecz.
-Aha… sama… - skrzywił się Andrzej.
Znów na jej twarzy pojawił się ten słodki rozbrajający uśmiech.
-No… w waszej obecności.
Mężczyzna pokiwał znacząco głową i szeroko rozsunął kolana. Miał nadzieję, że jego fujara znów nabierze sztywności.
-OK rozumiem. Nie, jeśli chodzi o mnie, to zupełnie mi to nie przeszkadza, a tobie Roman? - zwrócił się do kolegi.
-Nie, no… dlaczego miałoby mi przeszkadzać? Taki pokaz na zakończenie, no…  hmm… chętnie popatrzę.

KONIEC

szorstki seks brunetki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...