Szukaj na tym blogu

22 października 2018

Eldorado rozkoszy.

2. Krytyczny moment.

Kiedy płyta trafiła do odtwarzacza, już pierwsza scena sugerowała, jaka będzie tematyka tego dzieła. Para na ekranie zaczęła od głębokiego pocałunku, a później płynnie przeszła do seksu oralnego.
Trudno mi określić, co się wtedy stało. Na pewno wydarzyło się kilka rzeczy. Po pierwsze, zachowałem się tak, jak powinienem się zachować. Przynajmniej tak mi się wydawało. Przeprosiłem ją za tą pomyłkę, podniosłem się i starałem wyłączyć video.
W dalszej kolejności, wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, niż przewidywałem. Wypity alkohol wcale nam tego nie ułatwiał. Wiola uśmiechnęła się i z rumieńcami na twarzy chwyciła mnie za rękę:
-Nie, nie… zostaw, chcę to obejrzeć, - odezwała się cicho.
Od razu poczułem jak moje serce przyspiesza. Łup, łup, łup… czułem mocne uderzenia w klatce. No, co tu dużo mówić. Każdy facet wie w czym rzecz.
Skrycie zbierasz pornusy, oglądasz je, czasami pochwalisz się przed kolegami, ale żeby tak otwarcie pokazać to dziewczynie… to nie. To nie wypada. Zresztą, tak mi się wydaje, większość lasek, strzeliła by w tej sytuacji focha i nazwała mnie zbokiem.
Teraz było inaczej, zupełnie inaczej. Przynajmniej, tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Z bijącym sercem usiadłem na sofie. Starałem się robić wrażenie, że nic ze mną się nie dzieje. Wygodnie się oparłem i udawałem że nie wiem, jaki właśnie oglądamy film. No tak, dobrze powiedzieć, ale wykonać już znacznie trudniej.
Kiedy na ekranie, wielki, czarny, solidnie zbudowany facet, zdjął spodnie i pokazał swoje monstrum, siedząca obok mnie dziewczyna, zamiast się speszyć, poprawiła pozycję i przytuliła się do mnie.
Stop, stop. Powstrzymajcie swoją wybujałą wyobraźnię. Nie było tak, jak myślicie.
Powiem tak, nie wiem jak to się stało, ale seans tego filmu, od początku do końca, przebiegł bez zakłóceń. To znaczy nie zacząłem się do niej dobierać, chociaż miałem na to niesamowicie wielką ochotę. Ona także się na mnie rzuciła i nie zgwałciła mnie, jak to, co niektórzy, mogliby sobie dopisać. Siedzieliśmy dość spokojnie i oglądaliśmy. Naprawdę. Napięcie jednak rosło musiało w końcu znaleźć jakieś ujście.
Po filmie miałem odprowadzić ją do autobusu, aby mogła pojechać do domu. Z każdą jednak upływającą minutą, byłem coraz bardziej przekonany, że tego nie zrobię. Kiedy pojawiły się końcowe napisy, czułem, że krew w moich żyłach zaczyna się gotować, a każdy mięsień naprężony jest do granic wytrzymałości.
Wieczór na oglądanie seansu wybrałem nieprzypadkowo. Właścicieli mieszkania nie było w domu. Wyjechali na trzy dni do rodziny. Chatę mieliśmy dla siebie.
Byliśmy w przedpokoju. Właśnie miałem sięgnąć po jej niebieski płaszczyk. Staliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Przez długą chwilę nie mówiliśmy kompletnie nic. Żadne z nas się nie odzywało. Z rumieńcami na policzkach, szybko bijącymi sercami i przyspieszonymi oddechami czekaliśmy na to, co za chwilę miało się stać. Musiało się to stać. Obydwoje byliśmy tego w pełni świadomi. Czekaliśmy tylko na ten jeden, krytyczny moment.
W końcu, ostrożnie wyciągnąłem dłoń i przejechałem palcami po jej szyi. Czułem, że drży jak listek osikowy.
-Boże Wioletta… - wyszeptałem.
Nie byłem w stanie wyrzucić z siebie ani słowa więcej, ale to wystarczyło. Obydwoje wiedzieliśmy, czego pragniemy i co za chwilę się stanie. Chcieliśmy tego. Nie były potrzebne żadne słowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...