Szukaj na tym blogu

16 października 2018

Gabinet masażu.

4. Krok w tył.

Masowała moje palce, sprawnie zajmowała się każdym z nich, ściskając, obracając i poprawiając krążenie. Zaczynałem żałować, że nie mogę jej mieć każdego dnia przy sobie. Taki masaż przydałby mi się po każdym powrocie z pracy. Czułem, jak dotykamy nie nie tylko dłońmi. Przesuwając się wzdłuż łóżka, bezwiednie ocierała się biodrami o moje nagie ciało. Podniecało mnie to jeszcze bardziej.
Czas jakby się zatrzymał. Odpłynąłem. Miałem wrażenie, że znajduję się w zupełnie innej rzeczywistości. W jakiś dziwny, nieokreślony sposób, czułem się z nią zjednoczony. Tak… trudno to nawet opisać.
Kiedy wzięła moją dłoń i położyła ją na moim podbrzuszu dokładnie tam gdzie znajdował się napęczniały kutas, na krótki moment, całkowicie przestałem oddychać. Robiłem wszystko, aby nie szarpnąć się w gwałtownym skurczu, bo to całkowicie by mnie z już zdemaskowało.
Później wcale nie było lepiej. Tą samą dłoń, którą przed chwilą czułem na swoim fiucie, teraz miałem w okolicy jej wielkich, miękkich i niesamowicie podniecających cycków. Myślałem, że zwariuję. Niby przypadkiem, niechcący, przyciskała ją do swoich piersi i… wcale nie było to bardzo delikatne. Trudno było pozbyć się wrażenia, że ona chce abym ją ścisnął za te wielkie balony. Byłem jednak na masażu. Musiałem przynajmniej udawać, że wszystko odbywa się zgodnie z regułami. Kurczę, z jakimi regułami?!
Po chwili znów pieściła… tak pieściła, trudno było to nazwać masażem, pieściła mój brzuch i klatkę piersiową. Czułem, że z każdą minutą zbliża się ten moment. Nie wiedziałem, jak dokładnie będzie to wyglądało, ale byłem pewny, że wkrótce nastąpi.
Wsuwała dłonie pod moje plecy i wykonywała długie ruchy, raz przy razie ugniatając łopatki. Kilkakrotnie westchnąłem głęboko, bo było to wyjątkowo przyjemne. Krok po kroku, w jakiś dziwny, magiczny sposób, tworzyła się między nami więź.
W pewnej chwili, kiedy pochyliła się po raz kolejny, aby nabrać żelu na dłonie, uświadomiłem sobie, że już czas. Oczywiście, stało się, stało się w najbardziej czarodziejski sposób, w jaki mogłem sobie wyobrazić.
Chociaż teraz, po latach wiem, że nie było w tym nic nadzwyczajnego, jednak wtedy, działa się magia. Obserwowałem wszystko przez zmrużone, najbardziej jak tylko się dało, powieki i dokładnie widziałem, zresztą czułem także, jak chwyta krawędzie ręcznika. Ujęła je delikatnie w dwa palce po jednej i po drugiej stronie i, unosząc nieco do góry, odsłoniła moje przyrodzenie.
Nie wiedziałem, czy mam się, w tej chwili  cieszyć, czy też panikować. Jasne było, że teraz zajmie się w taki sam troskliwy sposób, moim napęczniałym i spragnionym, penisem. Oczywiście, chciałem tego, bardzo, ale to bardzo, tego chciałem. To było, jak rozpakowywanie wspaniałego prezentu. Czułem się taki doceniony. Nie musiałem robić nic, a troskliwe dłonie, zajmowały się mną sposób najbardziej doskonały, jaki można sobie wyobrazić.
Hmm… niestety. W tej chwili muszę wszystkich rozczarować. Zresztą, ja sam poczułem się nieco rozczarowany. Ujrzawszy moje dorodne narzędzie, jakby nieco się speszyła i, jakby udając, że nic nie widziała, zakryła je ponownie. Może nie do końca, niezbyt dokładnie, bo mały skrawek główki mojego ptaszka jednak wystawał, ale jednak zrobiła to.
Zrobiła krok w tył. Być może, było to celowe, być może chciała przeciągnąć zabawę i nie doprowadzać zbyt szybko do finału. Być może, chciała trochę rozładować napięcie. Nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...