Szukaj na tym blogu

10 października 2018

Dzika samica.

18. Szybka zmiana w pozycji.

Kiedy Alicja, kładąc się na klatce piersiowej Andrzeja, pochyliła się w jego stronę, natychmiast podsunął swoje podbrzusze w zasięg i jej twarzy, a konkretnie, języka. Rozłożył szeroko uda, a ona bez zastanowienia chwyciła jego zaganiacza w swoje gorące usteczka. Ssała i ciągnęła jego ptaka, przygniatając swoim ciężarem drugiego partnera. Trudno określić, czy miała to w zamiarze, ale w ten sposób, jeszcze bardziej nabiła się na jego dyszel.
-O kurwa, zaraz się spuszczę! - jęknął facet.
W tej chwili nikt go jednak nie słuchał i nie zwracał uwagi na jego błagalne westchnienia. Jedyne, co mógł zrobić, to przestać naciskać na jej biodra swoimi dłońmi. Na niewiele to się jednak zdało, bo kobieta zachowywała się jak tygrysica.
W krótkiej przerwie między kolejną zmianą pozycji, próbując uspokoić oddech, zmierzyła ich obydwu swoim drapieżnym, pożądliwym wzrokiem.
-Chłopaki, jesteście dobrzy w tej robocie, - odezwała się głosem pełnym przejęcia, - wiem że wiele możecie z siebie dać. Posłuchajcie, ja was bardzo proszę, wyruchajcie mnie tak, żebym nie mogła wstać.
Panowie spojrzeli na siebie i w tym samym czasie uśmiechnęli się serdecznie.
-No dobra, szefowa,  postaramy się, - odezwał się Roman.
Zaczęło się tak szybko, że nawet nie do końca wiedziała, o co chodzi. Mężczyźni pozbyli się wszystkich skrupułów i zasad dobrego wychowania. Przestali traktować ją jak damę, a zaczęli postrzegać w niej zwykłą kurwę i nimfomankę, która sama prosi się, o zrobienie z siebie zwykłej szmaty.
W pewnym momencie, w jej oczach pojawiło się nawet przerażenie. Zaczęła wątpić, czy przy wyborze swoich przygodnych partnerów, nie popełniła jakiegoś błędu. Bała się, że trafiła na jakiś sadystów i zboczeńców. Niemniej, już po kilkunastu sekundach wiedziała, że, raczej, nic złego się jej i nie stanie.
Byli silni i sprawni fizycznie. Fruwała w powietrzu, jak szmaciana lalka. Może właśnie to było takie niepokojące. Nim się spostrzegła, dwa potężne kutasy przekroczyły granice jej kobiecości. Mniejszy siedział w dupie, rwąc ją na strzępy, a większy po chamsku, nie zważając na ból i jęki, pchał się do cipeczki. Czuła się przy tym, jakby była plasterkiem wędliny w kanapce. Roman leżał na dywanie, przytrzymując ją swoimi ramionami, a Andrzej, swoim wydatnym, miękkim brzuszkiem, przyciskał ją do kolegi, sprawiając, że momentami, trudno było jej nawet oddychać.
-I jak, - syczał przez zęby, - o to ci chodziło, Alicjo?!
-O tak, tak… - wyrzuciła z siebie czując, że za chwilę straci przytomność.
W którymś momencie nastąpiła szybka zmiana w pozycji. Nie było to spowodowane  tym, że chcieli zmniejszyć tempo. Nie dali jej czasu, na zaczerpnięcie oddechu, czy nawet zorientowanie się, co, tak naprawdę, się z nią dzieje. Po prostu, sami chcieli bardziej się zgrać. Zamienili się rolami oraz miejscami, a ją gwałtownie i bez pytania odwrócili o sto osiemdziesiąt stopni.
Teraz to Andrzej leżał na podłodze, a ona zwrócona do niego twarzą w twarz, znów zaoferowała mu swoją waginę. Roman grzmocił ją w dupkę, pochylony nad jej plecami. Dwa wielkie kutasy pracowały zgodnie w równym tempie. Kiedy jeden się wysuwał, drugi wjeżdżał do środka. Czuła się tak, jakby ktoś dolną część ciała przepuścił przez maszynkę do mięsa. Napływająca ze wszystkich stron rozkosz, odbierała jej zdolność normalnego myślenia.
Szorstki, stojący doggystyle, zepchnięty na ścianę klapsa w dupę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...