Szukaj na tym blogu

8 października 2018

Dzika samica.

16. Instynkt łowcy.

Nie zamierzała ich wypuszczać, dopóki nie zaspokoją jej najskrytszych pragnień seksualnych. Chociaż byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy, żaden z nich nie podejrzewał nawet, ile wysiłku będzie musiał jeszcze w to włożyć. Pokłady jej zachcianek erotycznych zdawały się być się niewyczerpane.
-No dobrze. W takim razie, odpocznijcie trochę, a później zaczniemy od nowa, - starała się nadać swojej wypowiedzi taki ton, aby ich nie wystraszyć.
Mimo wszystko, Andrzej zaniepokoił się trochę.
-Hmm… szefowa, na razie dajemy radę, ale nie wiem, jak będzie później.
-Dacie, dacie… ja już się o to postaram, - mruknęła tak cicho, że jej nie usłyszeli.
To było jak lawina. Nie umiała tego powstrzymać. Była jak narkoman na głodzie. Potrzebowała coraz więcej. Im dłużej to robiła, im większą miała z tego satysfakcję, tym większy był jej apetyt. Z drugiej strony, poznała już trochę swoich kochanków, wiedziała, jak reagują, jakie mają zalety i chciała to jak najlepiej wykorzystać.
-Słucham? - odezwał się niepewnie Roman.
Kiedy nie usłyszał odpowiedzi westchnął:
-No dobra, zlecenie to zlecenie. Trzeba wziąć się ostro do roboty.
Chłopcy, spojrzawszy na siebie, uśmiechnęli się porozumiewawczo. Żaden z nich, do tej pory, nie miał tak dobrego seksu, a to, co się działo, pozwalało mieć nadzieję, że będzie on jeszcze lepszy.
Po dziesięciu minutach, kiedy opróżnili swoje puszki, nie czekając na dalsze słowa zachęty, chwyciła w dłonie ich nieco przywiędłe fujary, parę razy ścisnęła tuż za głowicą i zaczęła wykonywać łagodne, posuwisto-zwrotne, ruchy.
-Roman, - odezwał się w pewnym momencie, zadowolony z siebie, Andrzej, - ale mamy dzisiaj farta.
Kolega uniósł wyżej głowę i uśmiechnął się jedną stroną ust.
-No, kurwa, niezły remont nam się trafił, - zgodził się z drugim.
-Wiesz co, nie wiem jak ty, ale ja, chociaż miałbym wyjść stąd na czworakach, zostaję do końca.
-No, masz rację. Taka akcja nieprędko może się powtórzyć. Trzeba brać, jak dają.
Panowie żartowali, a ona tylko w duchu zacierała dłonie. Sami pchali się w, tą misternie utkaną, sieć, w znacznym stopniu, ułatwiając jej zadanie.
Jej sprawne paluszki poruszały się w górę i w dół, przywracając do pełnej gotowości ich dorodne okazy.
-A teraz, proszę, rozluźnijcie się. Postaram się, aby było wam jak najlepiej, - szepnęła słodkim, ciepłym głosem.
Laska, patrząc, jak wielkie kutasy pokazują swoje lśniące, fioletowe łby, podniecała się coraz bardziej. Wiedziała, że w ciągu dwóch trzech minut, obydwaj panowie będą gotowi do ciężkiej pracy. Chociaż, oni jeszcze o tym nie myśleli, jej zdaniem, zabawa wkroczyła na nowy poziom. Miała już każdego z nich z osobna, teraz chciała mieć obydwu na raz. Dosłownie.
Chociaż, w pierwszym momencie, mimo swojego doświadczenia, nie bardzo wiedziała jak się do tego zabrać, instynkt łowcy podpowiadał jej, że wszystko będzie dobrze. Już w następnej chwili, chłopcy sami pozytywnie ją zaskoczyli. Właściwie, to była z nich bardzo zadowolona. Gdyby była nauczycielką w szkole, obydwaj dostaliby szóstki.
-Och, chłopaki, jesteście naprawdę wspaniali, - zdążyła tylko westchnąć w ostatnim momencie.
Tak szybko przejęli pałeczkę, że nawet nie zdążyła lepiej zareagować, ale było OK. Uśmiechała się tylko, bo wszystko układało się po jej myśli.
Szorstki seks dla amatorskie rude księżniczki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...