16. Instynkt łowcy.
Nie zamierzała ich wypuszczać, dopóki nie zaspokoją jej najskrytszych pragnień seksualnych. Chociaż byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy, żaden z nich nie podejrzewał nawet, ile wysiłku będzie musiał jeszcze w to włożyć. Pokłady jej zachcianek erotycznych zdawały się być się niewyczerpane.
-No dobrze. W takim razie, odpocznijcie trochę, a później zaczniemy od nowa, - starała się nadać swojej wypowiedzi taki ton, aby ich nie wystraszyć.
Mimo wszystko, Andrzej zaniepokoił się trochę.
-Hmm… szefowa, na razie dajemy radę, ale nie wiem, jak będzie później.
-Dacie, dacie… ja już się o to postaram, - mruknęła tak cicho, że jej nie usłyszeli.
To było jak lawina. Nie umiała tego powstrzymać. Była jak narkoman na głodzie. Potrzebowała coraz więcej. Im dłużej to robiła, im większą miała z tego satysfakcję, tym większy był jej apetyt. Z drugiej strony, poznała już trochę swoich kochanków, wiedziała, jak reagują, jakie mają zalety i chciała to jak najlepiej wykorzystać.
-Słucham? - odezwał się niepewnie Roman.
Kiedy nie usłyszał odpowiedzi westchnął:
-No dobra, zlecenie to zlecenie. Trzeba wziąć się ostro do roboty.
Chłopcy, spojrzawszy na siebie, uśmiechnęli się porozumiewawczo. Żaden z nich, do tej pory, nie miał tak dobrego seksu, a to, co się działo, pozwalało mieć nadzieję, że będzie on jeszcze lepszy.
Po dziesięciu minutach, kiedy opróżnili swoje puszki, nie czekając na dalsze słowa zachęty, chwyciła w dłonie ich nieco przywiędłe fujary, parę razy ścisnęła tuż za głowicą i zaczęła wykonywać łagodne, posuwisto-zwrotne, ruchy.
-Roman, - odezwał się w pewnym momencie, zadowolony z siebie, Andrzej, - ale mamy dzisiaj farta.
Kolega uniósł wyżej głowę i uśmiechnął się jedną stroną ust.
-No, kurwa, niezły remont nam się trafił, - zgodził się z drugim.
-Wiesz co, nie wiem jak ty, ale ja, chociaż miałbym wyjść stąd na czworakach, zostaję do końca.
-No, masz rację. Taka akcja nieprędko może się powtórzyć. Trzeba brać, jak dają.
Panowie żartowali, a ona tylko w duchu zacierała dłonie. Sami pchali się w, tą misternie utkaną, sieć, w znacznym stopniu, ułatwiając jej zadanie.
Jej sprawne paluszki poruszały się w górę i w dół, przywracając do pełnej gotowości ich dorodne okazy.
-A teraz, proszę, rozluźnijcie się. Postaram się, aby było wam jak najlepiej, - szepnęła słodkim, ciepłym głosem.
Laska, patrząc, jak wielkie kutasy pokazują swoje lśniące, fioletowe łby, podniecała się coraz bardziej. Wiedziała, że w ciągu dwóch trzech minut, obydwaj panowie będą gotowi do ciężkiej pracy. Chociaż, oni jeszcze o tym nie myśleli, jej zdaniem, zabawa wkroczyła na nowy poziom. Miała już każdego z nich z osobna, teraz chciała mieć obydwu na raz. Dosłownie.
Chociaż, w pierwszym momencie, mimo swojego doświadczenia, nie bardzo wiedziała jak się do tego zabrać, instynkt łowcy podpowiadał jej, że wszystko będzie dobrze. Już w następnej chwili, chłopcy sami pozytywnie ją zaskoczyli. Właściwie, to była z nich bardzo zadowolona. Gdyby była nauczycielką w szkole, obydwaj dostaliby szóstki.
-Och, chłopaki, jesteście naprawdę wspaniali, - zdążyła tylko westchnąć w ostatnim momencie.
Tak szybko przejęli pałeczkę, że nawet nie zdążyła lepiej zareagować, ale było OK. Uśmiechała się tylko, bo wszystko układało się po jej myśli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz