1. To nie komedia.
Aha… no i co? Mam się przedstawić i… ? Okej rozumiem. No, to może zacznę tak:
Na imię mam Patryk, mam dwadzieścia pięć lat i jestem przeciętnym chłopakiem. To znaczy, niczym szczególnym się nie wyróżniam. Metr osiemdziesiąt wzrostu, osiemdziesiąt kilo wagi, ciemne włosy, piwne oczy. Jestem jakoś specjalnie przystojny, chociaż, na pewno nie należę do ułomków. Dużo się uśmiecham i jestem towarzyski. Pracuję w magazynie firmy wysyłkowej, takiej jakich wiele jest na terenie naszego kraju.
No dobra, tyle na wstępie. Co dalej? Aha, już wiem. Chciałbym opowiedzieć wam pewną historię, raczej przygodę erotyczną.
W naszej firmie zatrudniła się pewna dziewczyna. Wiem, że nic w tym szczególnego. Przynajmniej raz w miesiącu ktoś odchodzi, a na jego miejsce pojawia się ktoś inny.
Wiola była trochę inna. Nie potrafię nawet powiedzieć, w jakim sensie. Nie była to jakaś jedna konkretna rzecz, czy cecha. Ot po prostu była inna. Od razu wzbudziła moje zainteresowanie. Zresztą z wzajemnością.
Już od pierwszego dnia zaczęło coś między nami iskrzyć. Dodatkowym atutem w tej sprawie, był fakt, że to ja miałem ją pod swoją opieką. Moim zadaniem było wprowadzić ją w arkana pracy, szkolić i pilnować, aby dobrze się czuła.
Hmm… przyznam, że bardzo dokładnie starałem się wykonywać powierzone mi zadanie. Zresztą, ona nie miała nic przeciwko temu. Powiem więcej, od samego początku trzymała się blisko mnie.
Zaczęło się od wspólnych wyjść na lunch. Później doszło do tego spędzanie wolnego czasu poza godzinami pracy. Chodziliśmy razem do kina i na spacery do parku. Nie byliśmy parą, przynajmniej żadne z nas oficjalnie się do tego nie przyznawało, ale, co tu dużo mówić, z każdym tygodniem to, co nas łączyło zaczynało przeradzać się w coś wyjątkowego. I tu chciałbym zaznaczyć, nie było między nami seksu. Hmm… do tego dnia.
Któregoś razu zaprosiłem ją na kolację i wspólne oglądanie filmu na wideo. Jako, że mieszkam w wynajętym pokoju i niespecjalnie umiem gotować, zamówiłem pizzę na dwie osoby i otworzyłem, zakupioną wcześniej, butelkę czerwonego, wytrawnego wina.
Jedzenie bardzo nam smakowało, wino jeszcze bardziej. Tak bardzo, że opróżniliśmy całą butelkę, a później jeszcze trochę z kolejnej.
Mam całe mnóstwo płyt z przeróżnymi filmami. Jest ich tak dużo, że musiałem zakupić specjalną szafkę, aby mieć je gdzie trzymać. Na samym początku starałem się, mieć tam jakiś porządek. To znaczy filmy były podzielone na działy i gatunki. Jednak z biegiem czasu coraz rzadziej tam zaglądałem, a moja kolekcja, przy okazji odwiedzin kolegów, zaczynała przypominać jeden wielki kram ze starociami. Wiecie, było tam mydło i powidło. No cóż, niektóre płyty całkowicie były pozbawione jakichkolwiek opakowań, inne zaś znajdowały się w zupełnie przypadkowych pudełkach.
No tak, może wrócę do tematu. Tego wieczoru, wypity alkohol zrobił swoje. Byliśmy w tak świetnym humorze, tak rozbawieni, że trudno się dziwić się, iż doszło do takiej pomyłki. Chociaż, przyznam szczerze, zupełnie tego nie żałuję. Czasem, takie przypadki, pomagają nam rozwiązać wiele krępujących sytuacji.
Kiedy Wiola, zupełnie spontanicznie, sięgnęła po pudełko z opisem jakiejś komedii romantycznej, okazało się, że to wcale nie była komedia… hmm… na pewno nie romantyczna. Chociaż… no cóż, zależy jak na to spojrzeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz