Szukaj na tym blogu

7 października 2018

Dzika samica.

15. Szefowa to wie.

Absolutnie nie było czasu na zastanawianie się i myślenie. Błyskawicznie zrobił to, o co prosiła. Wpakował się w jej cipkę od przodu. Rozkosz ogarniająca jego ciało, zdawała się nie mieć granic. Dziewczyna patrzyła na niego.
Była taka słodka. Przeszywała go swoim gorącym spojrzeniem na wylot. Miał wrażenie, że za moment zacznie czytać jego myśli. Czuł się w pełni zjednoczony, nie tylko z jej ciałem, ale też i z duszą. Jej zachowanie miało na celu wybranie odpowiedniego momentu na totalny atak.
Nagle stało się coś, czego nie był w stanie sobie nawet wyobrazić. W pewnym momencie poczuł jakby silne uderzenie z tyłu głowy. W ułamku sekundy ogarnęła go słodka, wszechogarniająca ciemność.
Jej malutka cipeczka, która tak zawzięcie broniła do siebie dostępu, nagle ożyła. Otwierała się i zamykała w takim tempie, że nie mógł złapać tchu. Miało to jeden ważny plus. Wsunął się w nią na satysfakcjonującą głębokość.
Gorąca pizdeczka szarpała się w konwulsjach rozkoszy, pokrywając jego drążek całunem lepkiego nektaru. Jego kochanka uśmiechnęła się dopiero, kiedy miała pewność, że razem przekraczają bramy raju.
-Boże, Boże…  och dziewczyno, jak mi dobrze! Jesteś niesamowita, - jęknął cichym, drżącym głosem.
Jakimś cudem udało mu się wykonać jeszcze kilka łagodnych ruchów. Położył dłoń na jej spragnionym, gorącym wzgórku i wsunął się na tyle, na ile było to możliwe. Został tam na chwilę, później powoli wyjechał. Znów moment zaczekał, jeszcze raz wszedł i jeszcze raz wyszedł. Dopiero teraz napięcie sięgnęło zenitu. Cipka z każdym kolejnym pchnięciem robiła się coraz ciaśniejsza, coraz trudniejsza do zdobycia. Skupił się całkowicie na własnych do zdaniach.
Wbrew wszelkim oczekiwaniom, wytrysk był tak cichy, że wydawało się, iż w ogóle go nie ma. Nie było widać żadnych zewnętrznych objawów, żadnych gestów, poza dwoma, szarpiącymi się w ekstazie ciałami kochanków.
Sprawiali wrażenie, jakby siedzieli na krześle elektrycznym. Spleceni w coraz jaśniejszych objęciach, dokonywali ostatniego aktu spełnienia. W pewnym momencie, zupełnie bezgłośnie, lecz obfitym i dobrze widocznym strumieniem, spomiędzy ich ciał zaczęła wypływać biała, gęsta sperma.
Przez długą, długą chwilę nic się nie zmieniło. Mężczyzna pompował gorące nasienie w jej wnętrze, a ona drążąc i dygocząc na całym ciele, przeżywała go rozkosznym spojrzeniem.
Po chwili obydwaj panowie leżeli grzecznie na podłodze. Jeden po lewej, drugi po prawej stronie.
-Kurwa, chłopie, co to za laska?! Gdzieś ty ją wytrzasnął? - odezwał się zmęczonym głosem Andrzej.
Roman spojrzał na niego i tylko wzruszył ramionami.
-Skąd ja mam wiedzieć? Sama do mnie zadzwoniła. Mówiła, że to duże zlecenie, że dobrze zapłaci.
-No, właśnie widzę. Nie wiem, czy będziemy w stanie je zrealizować.
Wróciła z kuchni trzymając w ręku dwa duże piwa. Wciąż była naga, jak ją Pan Bóg stworzył.
-Przyniosłam coś na uzupełnienie płynów, - odezwała się przyjemnym, pełnym radości, głosem.
Spojrzeli na nią nieco speszeni, a później, jak na komendę, unieśli się na łokciach.
-O, szefowa to wie, czego nam potrzeba, - wyszczerzył zęby Roman.
-Za chwilę przyniosę szklanki, - dorzuciła, wskazując na drzwi sąsiedniego pomieszczenia.
Roman, który zdążył już nieco odpocząć, wciąż miał na nią dużą ochotę.
-Och, naprawdę, nie trzeba, - odezwał się, chcąc jak najdłużej zatrzymać ją przy sobie, - Niech pani siada.
Uśmiechnęła się i usadowiła między nimi. Remont mieszkania stracił na znaczeniu. Mieli do wykonania, dużo ważniejsze, jej zdaniem, zadanie. Wiedziała, że ta praca trochę się przeciągnie.
-Jak się czujecie? Czy niezbyt ostro przegoniłam? - odezwała się z pozorną troską w głosie.
Tak naprawdę, chciała wybadać ich nastawienie. Maraton dopiero się zaczynał.

Haley Słodki, wysportowany teen sex, gify porno

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...