8. Jak rozładować stres.
Świadomość, że obca, nieznana mi kobieta, na dodatek tak bardzo podniecająca, waliła mi konia i doprowadzała mnie do orgazmu, rozsadzała mój mózg jak dynamit. Nie potrafiłem nawet wyrazić tego, jak bardzo mnie to rajcowało. Obce dłonie na moim kutasie, wilgotne, śliskie, poruszające się góra-dół, góra-dół, tak bezpardonowo brały mnie w swoje posiadanie, że nie wiedziałem nawet, jak się nazywam.
-Dobrze ci?
-Tak.
-Naprawdę, dobrze ci?
-O tak.
-Tak?!
-Ooo tak.
-Chcesz jeszcze?
-Chcę.
-Naprawdę chcesz?
-O tak. Chcę.
Nasza bezsensowna, oczywista wymiana zdań, trwała dobrych kilka minut. Byliśmy tylko my. Byłem ja, moje nagie ciało, sterczący, napęczniały do granic wytrzymałości penis i jej dłonie. Byłem tylko ja i ona. Jej wielkie cycki kołyszące się w prawo i w lewo. Było tylko moje ogromne podniecenie i ta świadomość, że za chwilę strzelę nasieniem pod sam sufit. To było cudowne.
Jej dłoń poruszała się coraz szybciej i szybciej nie szczędząc mi gorących jęków i westchnień. Co najdziwniejsze, ona także wzdychała. Zupełnie tak, jakby sama zbliżała się do orgazmu. Te jej odgłosy jeszcze bardziej mnie podniecały.
-Tak, o tak. Twój kutas jest taki wspaniały, taki wielki i twardy. Tak bardzo mnie podnieca. Oh, zaraz polecisz w kosmos. Dobrze ci?
-O Boże, tak!
Powoli ogarniała mnie całkowita ciemność. Czułem mrowienie na całym ciele. Fala tsunami zbliżała się do mojego podbrzusza. Nie byłem w stanie niczemu już się przeciwstawić. Nie byłem w stanie niczego zatrzymać. Mogłem tylko poddać się i popłynąć wraz z tą falą. Mogłem tylko cieszyć się każdą sekundą zatrzymującego się czasu. Byłem w niebie.
W ostatnim momencie, doskonale wyczuwając sytuację, wzdychając i pojękując, pochyliła twarz nad moim przyrodzeniem i szeroko otworzyła usta. Czekała na biały deszcz, na gejzer, który wybuchnie prosto w jej uśmiech. O tak, w ten jej profesjonalny uśmiech.
Boże, cóż to była za rozkosz! Byłem jednym, wielkim, napiętym mięśniem. Drżałem jak struna w kontrabasie. Błagałem w duchu, by ten cudowny moment w końcu nastąpił.
Sam wytrysk zaskoczył zarówno mnie, jak i ją. Nasienie wystrzeliło do góry z taką prędkością, że pięknym łukiem przeleciało przez połowę pokoju i spadło na parkiet.
-O mój Boże! - usłyszałem jej uradowany głos.
Odwróciła głowę by spojrzeć i ocenić zasięg rażenia mojej broni. W tym czasie nastąpił drugi strzał, który prawie zahaczył o jej włosy. Ten pocisk poleciał jeszcze dalej.
-O mój Boże, mój Boże! - zawołała donośnie tak, jakby stało się coś bardzo ważnego.
Jako, że nie trzymała mojego penisa w jednej pozycji trzeci pocisk poleciał w przeciwną stronę. Pisnęła tylko jak małe uszczęśliwione dziecko. Uśmiechała się. Ta zabawa bardzo jej się podobała.
Byłem tak podniecony, a moje napięcie tak wielkie, że był jeszcze trzeci, czwarty, piąty i szósty strzał. Część nasienia trafiła w jej twarz, część spadła na cycki, część wylądowała w ciemnych, długich włosach, tworząc piękną białą pajęczynę.
-O mój Boże! Popatrz tylko! - nie mogła uwierzyć, że jest tego aż taka dużo.
Na sam koniec, ujęła mojego wielkiego penisa w swoje wilgotne i gorące usta i dokładnie wszystko zlizała.
Masaż wypadł wyśmienicie. Po wszystkim, kiedy wziąłem gorący prysznic, wytarłem swoje podniecone ciało dokładnie, zapisałem się na jeszcze trzy dodatkowe (darmowe) sesje.
Okazało się, że miałem farta. To była promocja. Aby pozwolić sobie na takie masaże, musiałbym wyskoczyć ze sporej gotówki. Za sprawą mojej koleżanki i wszystko odbyło się zupełnie za darmo i z dużą przyjemnością.
Teraz już wiem jak rozładować stres zawodowy. Hmm… no cóż, na wszystko jest jakaś rada.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz