Szukaj na tym blogu

5 października 2018

Dzika samica.

13. Ruchaj mnie Andrzej.

Objął ją swoimi silnymi męskimi ramionami i tak cudownie pieścił. Jej cycki rozgniatały się na jego klatce piersiowej, niczym dwa naleśniki. Całowali się z języczkiem: mocno i głęboko. Spragniona, gorąca cipka przyjęła go z cichym, mokrym mlaśnięciem, rozciągając się do granic możliwości. Potężny zastrzyk endorfiny strzelił pod jej czaszkę i miała wrażenie, że unosi się w powietrzu.
Nie żałowała sobie niczego. Mimo początkowych problemów, opadła pośladkami prawie do samego końca, tyle ile się dało. Stęknęła z bólu i rozkoszy. Drżała. Widać było, jak jej pośladki dygoczą w gigantycznym, wciąż narastającym podnieceniu. Nie musiała, nawet poruszać biodrami, po prostu, trwała tak, a cipka tańczyła w słodkim spektaklu rozkoszy.
To było coś więcej, niż zwykły seks. Odpływała w ciemność boskiego orgazmu, drżąc na całym ciele, a jednocześnie miała wrażenie, że wygląda jak zastygły posąg z brązu. Wszystko zakrawało na jakieś szaleństwo. Nie panowała nad sobą. Chciała wykorzystać każdą sekundę tej słodkiej i niebezpiecznej gry.
Już w następnej minusie zmieniła pozycję. Odwróciła się tyłem do jego twarzy i jeszcze raz nadziała na jego boską lancę. Chłopak zdążył tylko szeroko rozsunąć swoje uda. Siedząc na jego podbrzuszu, wbiła się tak głęboko, jak tylko fizycznie było to możliwe.
Gigantyczny taran nie chciał wejść dalej. Wielki, gruby łeb napotkał na stanowczy opór i zatrzymał się w tym miejscu. Nie wyglądało to zbyt imponująco, ponad połowa długości grubego węża została na zewnątrz tak, jakby jego możliwości nigdy nie miały być do końca wykorzystane.
Tymczasem, boska blondynka pchała się jeszcze bardziej nachalnie. Jakby nie rozumiała że, aby mógł wejść dalej musiałby zatrzymać pod jej sercem, przebijając przeponę. Za wszelką cenę, chciała dopiąć swego. Drżała. Jak szalona, zaczęła wykonywać drobne, nerwowe ruchy: góra-dół, góra-dół… później trochę ukośnie, wzdłuż jego brzucha. Otworzyła usta i zaczęła wzdychać i krzyczeć z rozkoszy:
-O tak, tak… oooooo, o-oh, oh, oh… Kurwa, jak mi dobrze! Boże, o ja pierdolę!!! Ruchaj mnie Andrzej, och ruchaj! Chcę tego, kurwa chcę!!!
Chwycił ją za cycki. Wsunął swoje przedramiona między jej ręce i trzymał za piersi, rozgniatając jak dojrzałe brzoskwinie.
Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Po kolejnych kilku minutach byli już w nowym, zupełnie innym ułożeniu. Leżeli na boku. Wpakował się w jej pizdeczkę swoim wielkim gorącem drągiem, jak zwierzę, od tyłu. Trzymając ją mocno za biodra, poruszał spoconym tyłkiem, raz za razem potrząsając jej zgrabnym, ponętnym ciałem.
Starała się odwrócić głowę i spojrzeć mu w oczy. Na jej twarzy malował się grymas rozkoszy. Opuszczone do połowy powieki, drżały w spazmatycznym, spontanicznym ruchu. Usta wyglądały tak, jakby chciały wypowiedzieć jakieś ciche słowa, lecz wydobywały się z nich tylko nieartykułowane jęki.
Wsunęła swoją dłoń między uda. Jej palce opadły na sterczącą do góry, czerwoną łechtaczkę i zaczęły ją namiętnie maltretować. Rozchylały płatki na boki, ściskały wisienkę z dwóch stron tak mocno, że mało nie pękła.
Po kilku kolejnych minutach, szybko przeszli do następnego aktu. W pierwszej chwili można było odnieść wrażenie, że są ze sobą z klejeniem jak Kropelką i rozdzielanie ich nie ma najmniejszego sensu. Mimo wszystko udało się im w jakiś sposób rozłączyć. Nie na długo.
Już po chwili, gestem dłoni wskazał na wielką, miękką pufę, która stała tuż obok. Nie potrzebne były szczegółowe wyjaśnienia. Laska dokładnie wiedziała, co ma robić. Bez zbytniego domyślania się, opadła na nią kolanami.

toon porn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...